W tak dobrej kondycji finansowej PZT nie był chyba nigdy wcześniej. Nawet za czasów Ryszarda Krauzego [ROZMOWA]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Iga Świątek
Iga Świątek Sylwia Dabrowa
Udostępnij:
- Popieram decyzję organizatorów Wimbledonu, my podjęliśmy podobną. Nie można przymykać oczu na ludobójstwo - mówi nam prezes Polskiego Związku Tenisowego Mirosław Skrzypczyński. Z szefem naszej tenisowej federacji rozmawiamy również m.in. o ostatnich sukcesach polskich tenisistów, nowym centrum szkoleniowym i o tym, gdzie odbędzie się turniej finałowy rozgrywek o Puchar Billie Jean King.

Zacznę nietypowo – czy czuje się pan już celebrytą?
Czemu miałbym się nim czuć?

Bo z pewnością wzrosła pana rozpoznawalność. Za sprawą sukcesów Igi Świątek i Huberta Hurkacza tenis powoli staje się w Polsce sportem narodowym.
Szczerze mówiąc staram się unikać rozgłosu, nie udzielam wielu wywiadów, nie chadzam na wielkie imprezy. Nie licząc oczywiście tych związanych z tenisem, jak chociażby ostatni mecz z Rumunią w Radomiu, w ramach rozgrywek o Puchar Billie Jean King (kiedyś Puchar Federacji – red.). Nie czuję się celebrytą i nie chcę nim być. Jestem prezesem związku.

Dość prężnie się rozwijającego – takie przynajmniej można odnieść wrażenie.
PZT rozwija się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, aczkolwiek na początku faktycznie – było mnóstwo wątpliwości. Miało je tzw. środowisko, mieli je dziennikarze. Może i słusznie, bo w tym związku zawsze dużo się opowiadało różnych historii, a mało się działo. Jak widać, przez te pięć lat wiele rzeczy nam się udało. Zarówno związek, jak i cały polski tenis zmierza w bardzo dobrym kierunku.

Polski tenis już raz był na dobrej drodze ku temu, by ścigać się na popularność z piłką nożną czy skokami narciarskimi. W 2013 roku, kiedy Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz dotarli do półfinału Wimbledonu, a Łukasz Kubot do ćwierćfinału.
Różnica jest taka, że tam skończyło się na wywiadach, gratulacjach i medalach od prezydenta. Tamte działania nie zostały poparte żadnymi programami, które wpływają na rozwój dyscypliny. Teraz jest inaczej. Nawet dzisiaj coś się wydarzyło (rozmawialiśmy w czwartek 28 kwietnia – red). Ogłoszony został nowy program, pod nazwą „Tenisowy Camp PZT”. Będziemy, jako związek, organizować obozy treningowe. Przede wszystkim dla zawodników i zawodniczek z naszych reprezentacji, ale nie tylko. Na tych obozach zawsze będzie jedna tenisowa gwiazda, będą wysokiej klasy sparingpartnerzy, co zawsze jest największą bolączką w klubach. Będzie człowiek od przygotowania fizycznego, psycholog.

Brzmi ciekawie.
Też tak uważam. Mamy ponadto w kraju zawodowe turnieje. Mamy mistrzostwa Polski z pulą nagród milion złotych. Dla porównania podam, że gdy ja przychodziłem do związku to wynosiła ona 40 tysięcy. Kolejny produkt wystartuje 30 lipca – jako PZT organizujemy turniej damski z pulą nagród 100 tys dolarów. W pierwszym roku, w kolejnych, w zależności od wyników osiąganych przez polskie tenisistki, możemy zdecydować o jej podwyższeniu.

Gdzie odbędzie się ten turniej?
W naszym centrum szkoleniowym, które kończymy właśnie budować. W Kozerkach pod Warszawą. To kolejny element, bo doczekamy się wreszcie tego mitycznego centrum szkoleniowego, o którym tyle się przez lata mówiło. Będzie całoroczne, docelowo mają powstać 24 korty, o różnych nawierzchniach. Będą hale tenisowe, restauracje, dwa hotele, szkoła. Na dzień dzisiejszy mamy już jeden hotel, jest już również basen, restauracje, część kortów, powstają hale. Reprezentanci Polski we wszystkich kategoriach wiekowych będą mogli w każdej chwili z tego centrum skorzystać, w dodatku nieodpłatnie.

Wspomniał pan o różnych nawierzchniach.
Najwięcej powstanie oczywiście kortów twardych, bo na nich najwięcej się dziś gra w zawodowym tourze. Będą jednak również korty ziemne i trawiaste.

Krótko mówiąc – definitywnie kończą się czasy, gdy polscy tenisiści przygotowują się do Wimbledonu ćwicząc na dziurawym korcie pod angielską ambasadą w Warszawie…
To bardzo dawne czasy, niemniej faktycznie kiedyś tak było. Teraz są inne rozwiązania, można polecieć chociażby na Majorkę. W Polsce, w Łowiczu, również powstały piękne korty trawiaste. My jednak chcemy, by nasze centrum było kompleksowo wyposażone. Nie tylko w korty, ale również w boiska treningowe, pomieszczenia do odnowy biologicznej, centrum badawcze itd.

I wszystko za darmo?
Dla członków kadry tak. Bardzo byśmy chcieli, ale nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim młodym ludziom grającym w Polsce w tenisa. To niemożliwe. Mamy jednak „Rakiety Lotosu” - program upowszechniania tenisa, którym objęliśmy sto klubów. W tych klubach wyselekcjonowani przez nas młodzi adepci na pierwszym etapie również nie muszą za nic płacić. PZT bierze na siebie koszty wynajęcia kortów i opłacenia trenerów. Zapewnia również sprzęt. Jeśli dzieciaki dobrze rokują, to w wieku 13-14 lat przechodzą do programu „Lotos PZT Team”. Tam mogą liczyć na indywidualne wsparcie, uzależnione od wieku i uzyskiwanych wyników. Kwoty wahają się między 30, a 200 tys rocznie. Kolejny program, to cykl 14 zawodowych turniejów „Lotos PZT Polish Tour”, dzięki któremu nasi młodzi tenisiści nie muszą wyjeżdżać za granicę, żeby się ogrywać i zdobywać pierwsze punkty do rankingów.

No i mamy dwie wielkie gwiazdy.
To prawda, choć polski tenis to nie tylko Iga i Hubert. Są jeszcze Magda Linette, Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak. Mamy obiecującą młodzież, której możemy pomóc, jako związek, w dobrym starcie do zawodowej kariery. Stać nas, bo w tak dobrej kondycji finansowej PZT nie był chyba nigdy wcześniej. Nawet za czasów Ryszarda Krauzego tak dobrze nie było. Dlatego możemy pozwolić sobie na pomoc innym, nie tylko naszym tenisistom. Ostatnio przekazaliśmy również 100 tys zł na pomoc Ukrainie, do tego 100 tys koron którymi wsparliśmy, razem z Czechami, pomoc dla tenisistów z Ukrainy. Wcześniej, w czasie pandemii Covid-19, wspieraliśmy też warszawskie szpitale.

Czy ostatnie sukcesy Świątek i Hurkacza mają dla związku jakieś realne przełożenie na pieniądze?
Na pewno więcej ludzi garnie się dziś do tenisa, bo to widać. Niekoniecznie przekłada się to jednak na finanse PZT, bo relacje sponsorskie rządzą się swoimi prawami. Często są osobiste. Odczuwalna jest za to pomoc Ministerstwa Sportu i Turystyki. Pracujemy właśnie nad wspólnym projektem budowania w Polsce jak największej liczby kortów twardych, bo – jak już wspominałem – to najpopularniejsza dziś nawierzchnia. Powstaną również nowe obiekty treningowe. Nie wielkie konstrukcje, tylko klasyczne hale, o lekkiej konstrukcji.

Wracając do meczu w Radomiu. Popyt na bilety był taki, że moglibyście zagrać chyba nawet na Stadionie Narodowym?
Tak to może wyglądało, ale my doszliśmy do wniosku, że wolimy zorganizować takie wydarzenie na mniejszym obiekcie i mieć gwarancję pełnych trybun. Pamiętajmy, że mecz rozgrywany był w okresie przedświątecznym. Nie byliśmy pewni czy zapełnilibyśmy większą halę, poza tym chcieliśmy aby ze względu na Igę mecz rozegrany został jak najbliżej Warszawy. Oferta Radomia była w tej sytuacji najbardziej atrakcyjna.

Pokonując Rumunię nasza reprezentacja awansowała do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Ma pan jakieś informacje na temat tego, gdzie się on odbędzie?
Zaraz po meczu w Radomiu pojawił się pomysł, żeby rozegrać go w Polsce. Jako związek aplikowaliśmy nawet w tej sprawie i nadal toczą się rozmowy. Nie mam potwierdzonych informacji na temat innych lokalizacji choć wiem, że kilka federacji jest mocno zainteresowanych. Jedno mogę na dziś powiedzieć - jeśli nic się nie zmieni w kwestii zdrowia i formy naszych zawodniczek to będziemy w gronie faworytek. Bez względu na to, gdzie się ten finał ostatecznie odbędzie.

Gdy Agnieszka Radwańska kończyła w 2018 roku karierę spodziewał się pan, że tak szybko doczekamy się kolejnej wielkiej gwiazdy?
Od dawna było wiadomo, że Iga ma wielki talent. W tym samym roku wygrała przecież juniorski Wimbledon, a w kolejnym udanie zadebiutowała w cyklu WTA. Oczywiście nie spodziewałem się, że to przybierze tak spektakularne rozmiary w tak krótkim czasie. Nikt się chyba nie spodziewał, że mając 19 lat wygra Roland Garros, a numerem jeden na świecie zostanie jeszcze przed 21 urodzinami.

Czego się pan spodziewa po najbliższych startach Świątek i Hurkacza? Iga lubi korty ziemne, Hubert trawiaste.
Nie tylko Iga lubi ceglaną mączkę i myślę, że teraz będzie jej trudniej, niż do tej pory. Wzrośnie presja, bo ostatnimi zwycięstwami wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę w oczach mediów i kibiców. Tym bardziej, że jest światowym numerem jeden. Na szczęście Iga zrobiła ogromny postęp, jeśli chodzi o przygotowanie mentalne i dobrze radzi sobie z presją. Umiejętnie dawkuje sobie również starty i nie gra wszystkiego na siłę. Organizatorzy turnieju w Madrycie są pewnie innego zdania, ale wycofanie się było mądrą decyzją. Uraz mógłby się pogłębić, a ona przecież za chwilę będzie bronić tytułu w Rzymie i przygotowywać się do Roland Garros. Na pewno pomaga jej doświadczenia Tomka Wiktorowskiego, który wcześniej był przecież trenerem Radwańskiej. Co do Huberta, to faktycznie dobrze czuje się na trawie, ale Wimbledon to bardzo nieprzewidywalny turniej i często dochodzi w nim do niespodzianek. Oczywiście życzymy mu co najmniej finału.

Popiera pan decyzję organizatorów Wimbledonu o wykluczeniu z turnieju Rosjan i Białorusinów? ATP i WTA nie są, delikatnie mówiąc, zachwycone.
My w Polsce taką decyzję podjęliśmy jako pierwsi, wykluczając Rosjan i Białorusinów z naszego kolejnego produktu – Superligi. Jak najbardziej popieram decyzję organizatorów Wimbledonu. Skoro obywatele Ukrainy odczuwają skutki tej wojny, w dodatku nie z własnej winy, to czemu nie mają jej odczuwać obywatele kraju agresora. I kraju, który go popiera. Nie można przymykać oczu na ludobójstwo.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: W tak dobrej kondycji finansowej PZT nie był chyba nigdy wcześniej. Nawet za czasów Ryszarda Krauzego [ROZMOWA] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie