MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Widzew - Raków. Takie niezwykłe rozstrzygnięcia czekają kibiców i teraz w Łodzi? Zdjęcia

Dariusz Kuczmera
Dariusz Kuczmera
Tak przy pełnych trybunach Widzewa walczyli Marcin Zając i Artur Wichniarek
Tak przy pełnych trybunach Widzewa walczyli Marcin Zając i Artur Wichniarek Fot. Grzegorz Gałasiński
25 czerwca 1997 roku kibice Widzewa opromienieni osiągniętym tydzień wcześniej zwycięstwem nad Legią 3:2 przybyli na ostatni mecz sezonu.

Na swoim starym stadionie przy al. Piłsudskiego widzewiacy podejmowali Raków Częstochowa. 27 lat później, w sobotę 27 kwietnia 2024 o 20 znów Raków zagra na Widzewie. Trudno liczyć, że stanie się to, co ponad ćwierć wieku temu.
W 1997 roku przed meczem z Rakowem drugi z rzędu tytuł mistrzowski Widzew miał już w kieszeni. Tytuł wywalczył tydzień wcześniej na Legii, gdy strzelił trzy gole w pięć minut.
Teraz też piątka była dominującą cyfrą.

Na boisko wobec 18 tys. widzów wybiegli następujący gracze:
Widzew: Marcin Ludwikowski – Dariusz Gęsior (46, Marek Bajor), Mirosław Szymkowiak, Rafał Siadaczka, Andrzej Michalczuk (71, Marcin Zając), Radosław Michalski, Alexandru Curtian, Paweł Miąszkiewicz (72, Daniel Bogusz), Piotr Szarpak, Jacek Dembiński, Sławomir Majak.

Raków: Marek Matuszek - Zbigniew Sieja, Andrzej Wróblewski, Tomasz Kiełbowicz, Robert Załęski (79, Marcin Bojarski, Marek Kołtko Sebastian Synoradzki, Paweł Potent (49, Adam Fedoruk), Jan Spychalski, Krzysztof Stępień (84, Paweł Konieczko), Grzegorz Skwara.
Trenerem Widzewa był Franciszek Smuda, trenerem Rakowa Zbigniew Dobosz.
To był dzień Jacka Dembińskiego, który strzelił pięć goli w 26, 38, 48, 59 i 63 minucie z karnego. Honorowe trafienie dla Rakowa uzyskał Grzegorz Skwara (74).

Co ciekawe, pół roku wcześniej 13 listopada 1996 roku drużyny Widzewa i Rakowa zmierzyły się w 1/8 finału Pucharu Polski i... padł identyczny wynik. Tylko kolejność goli była inna. Najpierw trafił obrońca Rakowa Jacek Magiera w 21 minucie, a później nastąpił koncert goli widzewiaków: 1:1 Sławomir Majak (32), 2:1 Jacek Dembiński (40), 3:1 Marek Bajor (51), 4:1 Jacek Dembiński (76), 5:1 Marek Citko (83).

Musiało być strasznie zimno, bo na trybunach na Widzewie zgromadziło się zaledwie 1733 widzów, co dla klubu z al. Piłsudskiego niepodobne.
Jak wspomina tamte czasy portal laczynaspilka.pl, nie da się ukryć, że mecz 1/8 finału Pucharu Polski nie był najważniejszym listopadowym występem podopiecznych Franciszka Smudy. Biorąc oczywiście pod uwagę szacunek, jakim należy darzyć każdego rywala, wystarczy rzucić okiem na spotkania, które Widzew miał rozegrać niebawem. Trzy dni później łodzian czekał ligowy klasyk z wicemistrzem kraju i najgroźniejszym rywalem do obrony tytułu – Legią Warszawa. Z kolei po tygodniu, w fazie grupowej Champions League, czerwono-biało-czerwoni podejmowali mistrza Niemiec – Borussię Dortmund. I być może dlatego, że widzewiacy byli już myślami przy nadchodzących wyzwaniach, na początku starcia z ekipą z Częstochowy dali się zaskoczyć. Odpowiedź na bramkę Jacka Magiery była jednak bardzo stanowcza. ą

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki