Wypadek w Gaszynie. Próbował ominąć psa, który wbiegł na jezdnię i rozbił na płocie ferrari

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Fatalnie skończył się odruch serca kierowcy ferrari, jadącego w sobotni wieczór przez miejscowość Gaszyn w powiecie Wieluński. Kierowca chciał ominąć psa, który wbiegł na jezdnię. Stracił panowanie nad samochodem, uderzył w płot i rozbił sportowe auto.Zobacz ZDJĘCIA, czytaj na kolejnych slajdach
Fatalnie skończył się odruch serca kierowcy ferrari, jadącego w sobotni wieczór przez miejscowość Gaszyn w powiecie Wieluński. Kierowca chciał ominąć psa, który wbiegł na jezdnię. Stracił panowanie nad samochodem, uderzył w płot i rozbił sportowe auto.

Do wypadku doszło w sobotę (20 czerwca) przed godz. 21 na prostym odcinku drogi nr 45 w miejscowości Gaszyn.

Na miejscu pracował Zespół Ratownictwa Medycznego, policja, a także dwa zastępy straży z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej w Wieluniu oraz zastęp OSP z Kadłuba.Jak wstępnie ustalili policjanci, 22-letni mieszkaniec powiatu pajęczańskiego kierujący ferrari, chcąc uniknąć zderzenia z psem, który nagle wbiegł na jednię, wykonał manewr obronny, w wyniku którego zjechał na pobocze stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w ogrodzenie przydrożnej posesji. Kierujący był trzeźwy.

Przez Zespół Ratownictwa Medycznego przebadane zostały dwie osoby. Działania zastępów straży polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, usunięciu substancji ropopochodnej z jezdni i trwały 56 min- informuje Grzegorz Kasprzyczak, rzecznik prasowy PSP w Wieluniu.

Na szczęście podróżujący ferrari nie doznali obrażeń. Wieluńscy policjanci wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Hmmm... Muszę niestety ostudzić te wszystkie "achy" i "ochy" miłośników zwierząt nad "rycerskością i poświęceniem" kierowcy i przedstawić sprawę z punktu widzenia właśnie kierowcy. Żaden kierowca nie jedzie "na pałę" na przeszkodę, tym bardziej jak jedzie takim samochodem jak Ferrari, tylko próbuje uniknąć zderzenia i automatycznie ucieka. Czy to byłby kot, pies, jeleń czy nawet ktoś nagle wyrzuciłby mu przed maskę kłodę drewna. Tak że kierowca uczynił to nie z odruchu serca, tylko zadziałał w nim automat (uniknąć wypadku), tym bardziej jeśli wiedział, że zderzenie z psem spowoduje dość duże szkody w tak "pięknej furce" (same części zamienne kosztują majątek, nie wiadomo też czy samochód był ubezpieczony, bo dużo Januszy kupuje szpanerskie furki, żeby "zabłysnąć przed laskami", a później nie stać ich już na podstawowe opłaty, typu AC (dla takich samochodów to bajoński wydatek)). W tekście jest też napisane "stracił panowanie nad kierownicą". Czyli mistrz prostych i jechał zbyt szybko przez wioskę znacznie przekraczając prędkość dopuszczalną, bo, z punktu widzenia kierowcy,stracić panowanie nad samochodem przy 50 km/h, to już trzeba być totalnym Januszem kierownicy i mistrzem prostych.

k
kropil

he... nie wierze w wersje z psem. brzmi jak proba zrobienia z siebie bohatera. No bo jak ominal psa to bohater. Jak rozwalil ferrari to po prostu pirat.

Dla mnie - bajeczka co nie zmienia nic poza wizerunkiem.

Ł
Łukasz Kotkowski

...a nie można, tak po prostu, podziękować kierowcy?

Pytanie do znających temat, jak ubezpieczyciel to widzi? Czy tutaj zostanie to uznane?

Dodaj ogłoszenie