Żurawski vel Grajewski: Kwestia Jamału II pokazuje konfuzję polskiego rządu

rozm. Marcin Darda
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Przemysław Żurawski vel Grajewski archiwum
Rozmowa z dr. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, politologiem z Uniwersytetu Łódzkiego.

Czy w sensie biznesowym oraz bezpieczeństwa energetycznego Polska mogłaby zyskać na gazociągu Jamał II?
Raczej nie. To miałoby jakiś sens przed zbudowaniem gazociągu Nord Stream - wtedy, kiedy byłby dla niego alternatywą i zabezpieczeniem, rozumianym w ten sposób, że byłaby to nitka, łącząca Rosję z głównymi odbiorcami na zachodzie Europy, a przede wszystkim z Niemcami. Ten fakt stanowiłby pewną, choć nie stuprocentową, gwarancję, że Rosja nie będzie odcinała dostaw gazu krajom tranzytowym, gdyż równocześnie musiałaby odciąć dostęp głównemu odbiorcy. To oczywiście nie jest aż tak proste, bo odcinanie nie polega na tym, że się w ogóle odłącza gaz z gazociągu, tylko się zmniejsza jego pulę. Stąd, gdy taki szantaż stosowano wobec Ukrainy, to posądzano to państwo o to, że kradnie gaz z nie swojej puli. Ukraińcy odpowiadali wówczas, że skoro oni kradną, to Rosjanie szmuglują. Obecnie w sytuacji, gdy Niemcy i tak będą zaopatrywani przez Nord Stream, to nie ma większego znaczenia zabezpieczającego. Zatem moim zdaniem cel rosyjski jest taki, żeby - w razie realizacji tego projektu, co zresztą moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobne - nasycić rynek środkowoeuropejski gazem rosyjskim. Do tego stopnia, że gaz sprowadzany z alternatywnych źródeł, na przykład przez gazoport w Świnoujściu, mógłby być trudno odbieralny, bo nie byłoby już konsumentów.

Rosjanie kontrolowaliby cały rynek?
Kontrola ich monopolu byłaby większa, ale z drugiej strony mamy cały kompleks działań, z wyłączaniem krajów tranzytowych, czyli Białorusi i Ukrainy, która byłaby ominięta. Jest jeszcze kwestia zapobieżenia rozwojowi technologii pozyskiwania gazu ze źródeł niekonwencjonalnych, czyli gazu łupkowego. Opłacalność inwestycji w tę branżę spadłaby, gdyby rynek został nasycony gazem rosyjskim z tej nowej nitki. A zysk dodatkowy Rosjan jest taki, jak widać: rząd polski jest w absolutnej konfuzji, każdy minister mówi co innego, co stwarza obraz "niepoważnej Polski". Zatem wszystko, co Polska będzie teraz robiła w kwestiach wschodnich czy rosyjskich, to będzie to robił "ten niepoważny kraj, który w zasadzie nie wiadomo czego chce".

Są opinie, że Rosjanom o to chodziło, i że to nie przypadek, że kwestia gazociągu pojawiła się krótko przed trzecią rocznicą katastrofy smoleńskiej.
Tego wykluczyć nie można, tym bardziej w świetle ostatniej publikacji "Izwiestii" o rzekomym żądaniu przez Polaków tysięcy hektarów pod pomnik smoleński, co jest absolutnym absurdem. Natomiast znacząca w Rosji gazeta, kontrolowana przez Kreml, a zatem za jego zgodą, opublikowała tak nieprawdziwe informacje przecież nie bez celu politycznego. Można wiązać jedno z drugim, ale by mieć pewność, danych jest zbyt mało. Jednak skutek taki właśnie jest.

Właśnie, nawet Grzegorz Schetyna atakuje ministra ze swojej ekipy za to, że nie wiedział o memorandum między Gazpromem a EuroPolGazem.
Powinien wiedzieć, ale akurat minister Budzanowski zachował się najrozsądniej jak mógł, czyli dosyć szybko przeciął wszystkie spekulacje na ten temat. Natomiast premier powiedział, że on "pierwsze słyszy i o niczym nie wie", a wicepremier z PSL pojechał na rozmowy z prezesem Gazpromu. Zresztą, najwyraźniej PSL jest promotorem interesów rosyjskich w kwestii gazowej w Polsce, że wspomnę Waldemara Pawlaka i jego negocjacje z rezultatem oprotestowanym przez Komisję Europejską. I tak odbieram posunięcia wicepremiera Piechocińskiego, które są kontynuacją działań Pawlaka. To jest mocno zagadkowe.

Pan powiedział, że budowa Jamału II przez Polskę jest mało prawdopodobna. Jeśli tak, to głównie z jakiego powodu?
Po pierwsze dlatego, że mimo przychylnych rządowi mediów, ta sprawa będzie źle przyjęta przez opinię publiczną, bo propagandowo jest trudna do obrony. A ponieważ rząd kieruje się głównie sondażami, to może uznać, że wchodzenie w ten projekt jest nieopłacalne. Z drugiej jednak strony, mamy stałą linię wsparcia PSL dla współpracy gazowej z Rosją i dosyć prosty propagandowo obraz, że na tranzycie gazu można zarabiać, choć na gazociągu Jamał I jakoś dużo nie zarobiliśmy, m.in. przez karygodne porozumienia, jakie podpisaliśmy, jeśli chodzi o zasady owego tranzytu. Będzie pewnie podnoszone hasło, żeby nie umierać za Ukrainę, tak jakby odrzucenie rosyjskiej propozycji dla kogokolwiek oznaczało śmierć. Ale w kontekście rozwoju sytuacji na Ukrainie, niekorzystnym dla nas, stwierdzenie, że należy porzucić wspieranie Ukraińców po to, by zarabiać pieniądze, taka teza mogłaby być chwytliwa. Sądzę jednak, że to wszystko nie wystarczy, a poza tym uważam, że Rosjanom na te wszystkie inwestycje zabraknie pieniędzy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
internautka 50+
zechcieli odciąć gaz płynący tym jamałem 2 ( czyli się zmniejszyć jego pulę.) to wtedy my będziemy złodziejami.
To jest prawdopodobne, bo już w filmie o A German jest insynuacja że złodziejstwo u nas istnieje( ukradziony zegarek)
Dodaj ogłoszenie