MKTG SR - pasek na kartach artykułów

,,Zza kulis Orlen Teamu": Ja vs. ja

Aleksandra Mirosław
Fot. Aleksandra Mirosław
Fot. Aleksandra Mirosław FACEBOOK/ALEKSANDRA MIROSŁAW
Rywalizacja z samym sobą jest najtrudniejsza i najbardziej wymagająca. I mimo, że nie jest to łatwy przeciwnik to każdego dnia podejmuję tą walkę, bo wiem że warto. Nie chodzi o rekordy, czasy na ścianie czy ciężary na siłowni, ale o zwykłą codzienność. O pójście na trening, kiedy nie mam ochoty. O wstanie z łóżka o szóstej rano, kiedy za oknem jest zimno i ponuro. O zjedzenie dwóch kawałków ulubionej pizzy zamiast ośmiu, czy o zostanie w domu kiedy wszyscy Twoi znajomi idą wieczorem się bawić. Codzienna rywalizacja z samym sobą to również bezgraniczne wierzenie w to co robisz, mimo że nie zawsze wychodzi tak jak sobie zaplanujemy i podejmowanie decyzji mimo, że nikt nie gwarantuje sukcesu. Ale wiecie co jest w tym najpiękniejsze? To kto wygra ten wyścig zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Ja mam zamiar wygrać, jestem pewna że podobnie ma każdy z Was.

Życie sportowca rzadko wygląda jak na zdjęciach w magazynach fitness. Z wiekiem moja perspektywa patrzenia na to uległa zmianie. Kiedyś wstydziłam się to pokazywać i o tym mówić. O momentach słabości, słabszych chwilach czy porażkach, które codziennie ponoszę. Dziś wiem, że tak wygląda 90 procent mojego sportowego życia. Dziś dużo cenniejsze są dla mnie zdjęcia i chwile, które jeszcze kilka lat temu odrzuciłabym w pierwszej kolejności. Nie widzę na nich słabości, skrzywionej miny i całej pomarszczonej twarzy, a wysiłek i walkę, nie tylko z ciężarami, ale przede wszystkim z samym sobą, wiem że właśnie wtedy zaczynam wygrywać i właśnie tak wygląda większość moich treningów. To ta najważniejsza część, której na co dzień nie widać.

Do mistrzostw świata w Szwajcarii pozostało nieco ponad dwa miesiące. To najważniejszy start w mojej dotychczasowej karierze. To tam postaram się wywalczyć trzeci tytuł mistrzyni świata i upragnioną kwalifikację olimpijską. W chwili obecnej patrzę tylko i wyłącznie w tym kierunku. Przede mną naprawdę ciężkie tygodnie. Lubię ten moment. Właśnie teraz wszystko nabiera kształtu, a stres zaczyna zmieniać się w ekscytację. To ten moment, kiedy robi się naprawdę ciężko. Może to zabrzmi banalnie, ale dzięki temu wiem, że idę w dobrym kierunku, a za kilka miesięcy będzie pięknie. Stanę na starcie w 100 procentach przygotowana, ze świadomością, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby osiągnąć sukces. Wszystkie przypadkowe myśli znikną i będzie liczył się tylko każdy kolejny bieg.

Co będzie potem? Razem z trenerem po raz kolejny usiądziemy, ustalimy plan i zaczniemy pracę od nowa. Po drodze znowu, będziemy musieli pokonać wiele przeszkód i wiele razy podnieść się po małych i większych porażkach. Każdy z nas ma swoją walkę i swojego przeciwnika, z którym - tak jak ja - walczy każdego dnia. Trzymam kciuki i kibicuję każdemu z Was.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: ,,Zza kulis Orlen Teamu": Ja vs. ja - Sportowy24

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki