37 osób walczy o jeden indeks łódzkiej filmówki [ZDJĘCIA]

    37 osób walczy o jeden indeks łódzkiej filmówki [ZDJĘCIA]

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    37 osób walczy o jeden indeks łódzkiej filmówki [ZDJĘCIA]
    1/31
    przejdź do galerii

    ©Grzegorz Gałasiński

    Przyjechali do Łodzi z całej Polski, by spełnić swoje marzenia. Chcą grać na wielkiej scenie! Czasem wystąpić w dobrym filmie. O serialach na razie nikt z nich nie myśli.
    Korytarze i ogród łódzkiej szkoły filmowej wypełnione są młodymi ludźmi. Rozpoczęły się właśnie egzaminy na wydział aktorski. Miejsc jest 20, a kandydatów 750. O jedno rywalizuje 37 dziewcząt i chłopców. Wśród nich jest Agnieszka Kaczorowska, czyli Bożenka z "Klanu", ale też Ala Boratyn, piosenkarka związana kiedyś z zespołem Blog 27.

    - I tak kandydatów jest mniej niż w latach ubiegłych, cóż - niż demograficzny - mówi Mariusz Jakus, aktor Teatru im. Stefana Jaracza. - Zwykle liczba kandydatów dobiegała tysiąca.

    Łukasz Głuszkowski czeka jeszcze na egzamin. Zdaje w pierwszej turze, ale pod koniec. Mówi, że się już nie denerwuje.

    - Nerwy zżerały mnie przez całą noc, wystarczy - śmieje się tegoroczny maturzysta, który na egzaminy przyjechał z Krakowa. - Co ma być, to będzie...

    Chce zostać aktorem, bo to jego pasja i marzenie. Według niego, najpiękniejsze w tym zawodzie jest to, że jednego dnia możesz być żebrakiem, a drugiego milionerem. Na egzamin przygotował ambitny materiał: Kafkę, Witkacego, Dostojewskiego. - Nie ma więc "Chłopów", których wybiera wielu zdających - dodaje Łukasz.

    Do sali egzaminacyjnej wchodzi Agnieszka Dubilewicz. Za stołem siedzi komisja, której przewodniczy Bronisław Wrocławski. Zasiadają w niej też Mariusz Jakus i Krzysztof Czeczot, znany z jednej z głównych ról w filmie "80 milionów".

    - Skąd pani przyjechała?- pyta Bronisław Wrocławski.

    - Z Torunia - odpowiada, próbując ukryć tremę.

    - Jest tam krzywa wieża - kontynuuje przewodniczący.

    - Stoi i dalej jest krzywa - próbuje żartować Agnieszka.

    Przyznaje, że drugi raz próbuje zdawać na aktorstwo i studiuje kulturoznawstwo. Potem mówi tekst Oriany Fallaci...

    Po reakcji komisji trudno wyczuć czy się podobało. Ale z Agnieszki spływają emocję. Za kilka minut jest już na zewnątrz i rozmawia z koleżankami, które razem z nią przyjechały z Torunia, czyli Dajaną i Laurą Bicką. Laura jest po egzaminie. Dajana jeszcze czeka.

    - Piosenka miała być moją mocną stroną, ale w pewnym momencie komisja mi przerwała - mówi Laura. - Nie wiem, co o tym myśleć. To dobrze czy źle?

    Potem dziewczyny opowiadają, jak wyglądają egzaminy na wydziałach aktorskich w innych miastach. Agnieszka i Dajana objechały w tamtym roku wszystkie szkoły teatralne. Nie były tylko w Krakowie, ale próbują tam teraz.

    - Jak przyjechałam do Warszawy, to po korytarzach chodziły dziewczyny jak modelki, przystojni chłopcy - wspomina Agnieszka. - Zastanawiałam się, co tam robię. Poza tym w Łodzi komisja jest o wiele milsza, zdaje się w lepszej atmosferze. W Warszawie trzeba stanąć na takim iksie, wymalowanym na podłodze, jest ciemno, ledwo widać komisję. Myślę jednak, że to specjalny zabieg. Chcą pewnie sprawdzić, jak człowiek reaguje w stresie.

    Dajana wspomina zaś egzaminy z Wrocławia. Tam, zanim zacznie się recytować i śpiewać, sprawdzają dykcję, zaglądają w zęby, czy kandydat ma dobry zgryz, patrzą, jak się porusza.

    Dajana bardzo chce być aktorką. Przygotowaniu do tych egzaminów poświęciła rok. By nie obciążać rodziców, sprzedawała przez telefon ubezpieczenia telewizorów, lodówek.

    - Będę trzy razy próbować, potem chyba spasuję - mówi.

    Wie, że nie będzie prosto dostać indeks wydziału aktorskiego. Widziała, jak członek komisji niósł stertę dokumentów. Większość odłożył, została jedna teczka. Trochę żałuje, że nie jest chłopakiem. Na pierwszy rok będzie przyjętych 20 osób - 10 dziewcząt i tyle samo chłopców, ale tych zgłasza się mniej.

    Na trawie, pod drzewem, na kocu rozłożyła się Małgosia. Obok leży walizka, papiery z tekstami. Małgosia przyjechała nocnym pociągiem ze Szczecina. O tym, że wybrała się na egzaminy do Łodzi, nikt nie wie. Jest absolwentką romanistyki i pedagogiki. Pracuje jako nauczycielka w przedszkolu.

    - Zawsze chciałam być aktorką - mówi Małgosia. - Trochę zajęło mi to, by wreszcie zdecydować się zdawać do szkoły aktorskiej. Próbuję pierwszy raz.

    Małgosia przygotowała m.in. "Listy śpiewające" Agnieszki Osieckiej, wiersze ks. Jana Twardowskiego i "Chłopów".

    Dla Małgosi świat się nie zawali, gdy nie zostanie aktorką. Tak jak dla Joasi Graczyk z Krakowa. Studiuje informatykę, więc w razie niepowodzenia wróci do programów komputerowych.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    Nela (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    jakby ta szkoła kształcila tylko aktorów... o innych kierunkach ani słowa ;/

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    Dajana (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 31 / 24

    Gratuluję nielegalnie zdobytych informacji, które na dodatek mijają się z prawdą. Nic nie było mi wiadome o tym, że moje wypowiedzi będą w ten sposób wykorzystywane i przeinaczane. Bardzo mierny...rozwiń całość

    Gratuluję nielegalnie zdobytych informacji, które na dodatek mijają się z prawdą. Nic nie było mi wiadome o tym, że moje wypowiedzi będą w ten sposób wykorzystywane i przeinaczane. Bardzo mierny artykuł, pozdrawiam.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a to Polska właśnie

    ass (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 17

    dzieciaki nauczcie się, że tak to u nas wygląda. Dziennikarze muszą coś pisać ale przecież to nie znaczy, że prawdę :) Poza tym to nie wiem jak tu wygląda umieszczanie wizerunku osoby bez jej zgody...rozwiń całość

    dzieciaki nauczcie się, że tak to u nas wygląda. Dziennikarze muszą coś pisać ale przecież to nie znaczy, że prawdę :) Poza tym to nie wiem jak tu wygląda umieszczanie wizerunku osoby bez jej zgody skoro na naszej klasie i facebookach GIODO (taki urząd od ochrony danych osobowych) się czepia jak jej nie ma.
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo