Artur Sporniak: w Kościele nigdy nie jest tak, że jedna...

    Artur Sporniak: w Kościele nigdy nie jest tak, że jedna strona ma pełną rację

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    To wygląda tak, że mamy proboszcza, który wiele robi dla parafii, współpracuje z ludźmi, parafianie go szanują, a biskup go usuwa. Można powiedzieć, że to nienormalne, że to zła decyzja. Ale przecież wiemy, że ten spór ma drugie dno, czyli brak porozumienia między arcybiskupem a księdzem. Chodzi o ambicje, ale też wypowiedź abp. Hosera, która uderza w godność ks. Lemańskiego, który domaga się publicznych przeprosin, a arcybiskup Hoser przeprosić nie chce. Z Arturem Sporniakiem, publicystą Tygodnika Powszechnego, rozmawia Marcin Darda.
    Artur Sporniak, publicysta Tygodnika Powszechnego.

    Artur Sporniak, publicysta Tygodnika Powszechnego. ©archiwum

    Widział Pan kiedyś takie sceny jak w poniedziałek w Jasienicy? Wierni popychają auto księży, którzy przyjechali odebrać parafię ks. Lemańskiemu.

    Były przypadki sporów, czy obrony proboszcza przez parafian. Takie problemy się spotyka i pewnym sensie są to problemy normalne. Ale jeśli chodzi o wymowę tej sceny, to ona jest gorsząca.

    Ale ci ludzie podnoszą bardzo emocjonalnie, że to "nasza plebania, nasz kościół". Nie mają racji?

    Mają rację i jej nie mają. Rzeczywiście jest tak, że po to istnieje strona instytucjonalna Kościoła, żeby funkcjonować mogła wspólnota wiernych. Jan Paweł II przypominał, że "człowiek jest drogą Kościoła" i nie bez powodu przypominał, bo o tym można zapomnieć.
    I parafianie w tym sensie mają rację, że to ich Kościół. Natomiast z drugiej strony zarządcą tego Kościoła jest biskup i on jest przede wszystkim odpowiedzialny za diecezję i jej parafie. Nigdy zatem nie jest tak, że jedna strona ma pełną rację.

    Czyli jest tak w tym sporze, że Kościół nie słucha wiernych, czy też to wierni nie słuchają swojego Kościoła?

    Ten spór jest skomplikowany i oparty o ambicje i to zarówno ze strony abp. Hosera, jak i ze strony ks. Lemańskiego. Tak to postrzegam. W "TP" wiemy już, że ks. Lemański ma się wycofać z decyzji o pozostaniu w parafii. Ma publicznie oświadczyć, że się pomylił, bo rzeczywiście ten dekret o usunięciu go z parafii ma charakter administracyjny, w związku z tym ks. Lemański nie może się od niego odwołać i musi tę parafię opuścić. Natomiast oczywiście spór się nie kończy, bo mimo wszystko ks. Lemański zapowiedział, że będzie się odwoływał do Watykanu i sprawa będzie trwać. Wymowa tego sporu jest także gorsząca, bo to wygląda tak, że mamy proboszcza, który wiele robi dla parafii, współpracuje z ludźmi, parafianie go szanują, a biskup go usuwa. Można powiedzieć, że to nienormalne, że to zła decyzja. Ale przecież wiemy, że ten spór ma drugie dno, czyli brak porozumienia między arcybiskupem a księdzem. Chodzi o ambicje, ale też wypowiedź abp. Hosera, która uderza w godność ks. Lemańskiego, który domaga się publicznych przeprosin, a arcybiskup Hoser przeprosić nie chce.

    Pan ma na myśli to pytanie, czy ks. Lemański "jest obrzezany"?

    Tak. Biskup jako ten ten najbardziej w diecezji odpowiedzialny powinien wiedzieć, że księża to jego współpracownicy. Jeśli nie ma porozumienia, to coś z tym trzeba zrobić. Ale czy to co się dzieje w tej chwili to jest najlepsza droga do rozwiązania tego sporu? Nie. Biskup i ksiądz powinni prywatnie gdzieś usiąść i się porozumieć. To byłoby najlepsze dla Kościoła i wiernych.

    Ojciec Paweł Gużyński uważa, że to abp. Hoser powinien w tej sprawie przeprosić i "odpuścić".

    Wygląda na to, że większa wina w tym konflikcie rzeczywiście leży po stronie arcybiskupa Hosera.

    Dlaczego?

    Chociażby ze względu na to pytanie, które zadał ks. Lemańskiemu. W tej chwili arcybiskup jako przełożony próbuje wymusić na swym podwładnym posłuszeństwo i w pewnym sensie zamknąć mu usta. To się jak dotąd nie udało. Jednak ks. Lemański udowodnił, że potrafi przepraszać, jak to zrobił po tych niepotrzebnych insynuacjach ze sprawą kardynała O'Briena. Natomiast oświadczenie kurii pokazało, że abp. Hoser nie zamierza się tłumaczyć z tej wypowiedzi o ks. Lemańskim, która stała się już publiczna. Nie wyobrażam sobie zakończenia tego sporu bez wypowiedzi abp. Hosera. Jeśli takie pytanie miało miejsce, to powinien przeprosić ks. Lemańskiego. To byłoby najlepsze w tej sytuacji.

    Czy abp. Hoser tym dekretem w sprawie ks. Lemańskiego nie udowadnia, że Kościołowi nie chodzi o wiernych, a o pokazanie władzy?

    Tak niestety na zewnątrz to wygląda.

    Jest jeszcze pytanie o to, czemu nikt w Kościele nie broni ks. Lemańskiego nie tyle jako proboszcza, ale kapłana, którego szkoda oddać na emeryturę?

    To człowiek w sile wieku, pełen energii... To rzeczywiście nie jest dobre, bo w Kościele powinny być relacje ojcowsko-synowskie, a ich nie ma. Zadał pan trudne pytanie, bo to tak jak byśmy zarządzili publiczną debatę w wewnętrznej sprawie między przełożonym a podwładnym w jakiejś dużej instytucji. A problem ma wiele płaszczyzn i komplikuje się coraz bardziej.
    Rozmawiał Marcin Darda

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Polecamy

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny