Bogusław Olejniczak: Szatańskie metody wydawców szkolnych...

    Bogusław Olejniczak: Szatańskie metody wydawców szkolnych podręczników

    Joanna Leszczyńska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Bogusławem Olejniczakiem, dyrektorem gimnazjum nr 1 w Łodzi, rozmawia Joanna Leszczyńska:
    Bogusław Olejniczak

    Bogusław Olejniczak ©Grzegorz Gałasiński

    Rok szkolny jeszcze się nie skończył, ale rodzice już są zaniepokojeni kosztami nowych podręczników. Na komplet może nie wystarczyć nawet 500 - 600 zł. Czy zdarza się, że Pana uczniowie zaczynają rok szkolny bez podręczników, bo rodziców na to nie stać?
    W przypadku mojej szkoły zdarza się to rzadko, ale - oczywiście - są takie przypadki. Co szkoła może zrobić w takiej sytuacji? Na przykład zorganizować kiermasz podręczników używanych, próbować wynegocjować darowizny podręczników od rodziców uczniów, którzy są lepiej sytuowani czy w pojedynczych przypadkach kserować podręczniki. W naszej szkole odbywa się kiermasz podręczników. Uczniowie pozbywają się ich za mniej więcej połowę ceny. Przeważnie nie są to komplety, ale pojedyncze podręczniki. Powiem szczerze, że niewielu uczniów decyduje się na sprzedaż książek, bo wolą je sobie zostawić.

    Co Pana szczególnie bulwersuje w polskim rynku podręczników szkolnych?
    Prawo oświatowe ciągle się zmienia. W zakresie programu nauczania też, a to przekłada się na potrzebę wydawania nowych podręczników. Rozumiem, że wiedza się zmienia, powstają nowe metody nauczania, ale powinien być opracowany jakiś standard, jakie treści powinny się znaleźć w podręcznikach. Najbardziej bulwersujące jest dla mnie to, że podręczniki w środku się nie zmieniają, tylko zmieniają się ich okładki, a cena jest zdecydowanie wyższa. Tak było niedawno z podręcznikiem do matematyki. W takiej sytuacji, za przeproszeniem, szlag nas trafia. Nie mówiąc już o licznych błędach, szczególnie w podręcznikach do nauki języków obcych, które są najdroższe. Niestety, istnieje bardzo silne lobby podręcznikowe, reprezentowane przez wydawców. To jest bardzo dobry biznes, ale rządzi się szatańskimi prawami rynku. Wydawcy nieraz walczą o zyski w nieuczciwy sposób.

    Zdarza się to nawet cenionym wydawcom?
    Oczywiście, że tak. Nie chcę operować konkretnymi nazwami, ale to są bardzo potężne wydawnictwa. Moim zdaniem, najlepiej byłoby, gdyby nauczyciel posiadał komplet podręczników do wszystkich klas u siebie, w sali lekcyjnej. Wydawałby je uczniom na każdej lekcji, a potem zbierałby je. To byłoby najkorzystniejsze z punktu widzenia ucznia, nauczyciela i rodzica. Uczeń nie musiałby nosić podręczników do szkoły i nie cierpiał, po latach - tak jak ja - na kręgosłup. Nauczyciele pracują przecież różnymi metodami. Nie wszyscy muszą i nie wszyscy zadają lekcje do domu. Jeśli ktoś chciałby, to mógłby sobie kupić podręczniki, ale to jest już odrębna kwestia. Myślę jednak, że potężne lobby wydawnicze nie pozwala na to, by podręczniki były w szkole, bo straciłoby na zyskach.

    Lobby ma wpływy w Ministerstwie Edukacji Narodowej?
    Tego nie wiem, ja tylko myślę, że coś stoi na przeszkodzie. Ministerstwo Edukacji Narodowej zatwierdza podręczniki z punktu widzenia merytorycznego, natomiast warto, by jakaś komórka pilnowała, by ta wiedza nie była taka droga.

    Szef sekcji wydawnictw edukacyjnych Polskiej Izby Książki twierdzi, że to mit, że na podręcznikach szkolnych osiąga się wielkie zyski...
    Raczej w to nie wierzę. Gdyby było inaczej, to nie byłoby tak silnej konkurencji na tym rynku. Kilka lat temu przedstawiciele kilku wydawnictw byli u mnie i zachęcali do zakupu ich książek.

    Bonusami w postaci sprzętu komputerowego i RTV, a także szkoleniami?
    Takie propozycje nie padły, ale można przypuszczać, jak dalej mogłaby potoczyć się ta rozmowa. Powiedziałem, że ja jako dyrektor nie dokonuję wyboru podręczników, że to są kompetencje nauczyciela.

    Taka oferta korupcyjna mogła paść w stosunku do nauczyciela...
    Tego nie wiem, ale liczę na uczciwość swoich pracowników. Ale, niestety, ten system może korumpować nauczycieli.

    Rozmawiała Joanna Leszczyńska

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Takich mamy polityków że na postronku u wydawców chodzą

    student (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 13

    ani Kwaśniewskie z Milerami, Kaczyńskie z Kaczyńskimi i Komorowskie z Tuskami nic z tym nie robią, a dlaczego? Ano dlatego że albo chodzi o mamone, albo o to że maja nas w dooopie! Pozdrawiam...rozwiń całość

    ani Kwaśniewskie z Milerami, Kaczyńskie z Kaczyńskimi i Komorowskie z Tuskami nic z tym nie robią, a dlaczego? Ano dlatego że albo chodzi o mamone, albo o to że maja nas w dooopie! Pozdrawiam serdecznie wszystkich gimnazjalistów, którzy muszą dźwigać codziennie 5-6 kg. najdroższej makulatury na świecie ku uciesze garstki bogaczy wydawców.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo