18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

"Cyce jak Pabianice, dupa jak Zgierz"... Jakie zwroty są typowe dla mieszkańców regionu łódzkiego?

Joanna Leszczyńska
W słowniku związków frazeologicznych znajdziemy zwroty typowe dla mieszkańców regionu łódzkiego, np. "bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza", "cyce jak Pabianice" i "dupa jak Zgierz". O współczesnym języku polskim z prof. Barbarą Kudrą z Katedry Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego rozmawiała nasza dziennikarka. Czy polszczyzna łodzian jest na tyle specyficzna, że potrzebny jest jej specjalny słownik łódzko-polski?Mamy już słownik, w którym znajdziemy m. in. wiele ciekawych informacji o tzw. łodzianizmach. Jest to wydany w 2007 roku Słownik dwudziestowiecznej Łodzi. Konteksty historyczne, społeczne, kulturowe pod red. Marka Cybulskiego, Danuty Bieńkowskiej i Elżbiety Umińskiej-Tytoń. Gdy ogłoszono konkurs na leksykalne (wyrazowe) regionalizmy łódzkie, czyli łodzianizmy, to okazało się, że z setek zgłoszonych na konkurs przykładów językoznawcy wybrali kilkanaście. Należała do nich m.in. migawka, krańcówka, ale też siajowy (taki złej jakości), towar (w znaczeniu materiału), czarne (czarny salceson), angielka, bałuciarz, chojniak, widzewiak itp. Oczywiście, najbardziej charakterystyczne są te, które pochodzą od nazw dzielnic łódzkich. Wyrazy te jednak już powinny być znane w innych regionach, bo pojawiały się w mediach, np. w różnych teleturniejach. Łodzianizmów w sumie jest sporo, ale trzeba pamiętać, że niektóre z nich funkcjonują  też w innych regionach, np. wspólne z Poznaniem są  haczka (motyka), beretka (beret), modrak (bławatek lub chaber), polewka (zupa), bamber (łobuz), laczki (kapcie domowe).Z czym można wiązać takie lokalne słowotwórstwo?Obecność regionalizmów związana jest między innymi z podłożem dialektalnym, z uwarunkowaniami historycznymi (wpływ języków obcych w okresie zaborów), ze zróżnicowaniem społecznym i ekonomicznym (poziom życia mieszkańców, np. mieszkańcy ubogiej, robotniczej Łodzi żywili się pośledniego gatunku produktami, jak wspomniane czarne, dudki, dudy (duszone podroby zwierzęce), leberka. Jakie są najbardziej znane, typowe dla regionu łódzkiego zwroty frazeologiczne? Czy to tylko jest "Małpa z Helenowa", czy "Wariat z Kochanówki"?Związków frazeologicznych, typowych dla Łodzi znajdziemy więcej we wspomnianym słowniku, np. Antek z Bałut; chłopcy ze Spornej (chuligani); czuć się jak na Chojnach (niewygodnie, ale swobodnie); Bałuty i Chojny to naród spokojny;  bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza; cyce jak Pabianice, dupa jak Zgierz; pojechać do Rzgowa i z powrotem (nigdzie nie pojechać).Czytaj na kolejnym slajdzie
W słowniku związków frazeologicznych znajdziemy zwroty typowe dla mieszkańców regionu łódzkiego, np. "bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza", "cyce jak Pabianice" i "dupa jak Zgierz". O współczesnym języku polskim z prof. Barbarą Kudrą z Katedry Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego rozmawiała nasza dziennikarka. Czy polszczyzna łodzian jest na tyle specyficzna, że potrzebny jest jej specjalny słownik łódzko-polski?Mamy już słownik, w którym znajdziemy m. in. wiele ciekawych informacji o tzw. łodzianizmach. Jest to wydany w 2007 roku Słownik dwudziestowiecznej Łodzi. Konteksty historyczne, społeczne, kulturowe pod red. Marka Cybulskiego, Danuty Bieńkowskiej i Elżbiety Umińskiej-Tytoń. Gdy ogłoszono konkurs na leksykalne (wyrazowe) regionalizmy łódzkie, czyli łodzianizmy, to okazało się, że z setek zgłoszonych na konkurs przykładów językoznawcy wybrali kilkanaście. Należała do nich m.in. migawka, krańcówka, ale też siajowy (taki złej jakości), towar (w znaczeniu materiału), czarne (czarny salceson), angielka, bałuciarz, chojniak, widzewiak itp. Oczywiście, najbardziej charakterystyczne są te, które pochodzą od nazw dzielnic łódzkich. Wyrazy te jednak już powinny być znane w innych regionach, bo pojawiały się w mediach, np. w różnych teleturniejach. Łodzianizmów w sumie jest sporo, ale trzeba pamiętać, że niektóre z nich funkcjonują też w innych regionach, np. wspólne z Poznaniem są haczka (motyka), beretka (beret), modrak (bławatek lub chaber), polewka (zupa), bamber (łobuz), laczki (kapcie domowe).Z czym można wiązać takie lokalne słowotwórstwo?Obecność regionalizmów związana jest między innymi z podłożem dialektalnym, z uwarunkowaniami historycznymi (wpływ języków obcych w okresie zaborów), ze zróżnicowaniem społecznym i ekonomicznym (poziom życia mieszkańców, np. mieszkańcy ubogiej, robotniczej Łodzi żywili się pośledniego gatunku produktami, jak wspomniane czarne, dudki, dudy (duszone podroby zwierzęce), leberka. Jakie są najbardziej znane, typowe dla regionu łódzkiego zwroty frazeologiczne? Czy to tylko jest "Małpa z Helenowa", czy "Wariat z Kochanówki"?Związków frazeologicznych, typowych dla Łodzi znajdziemy więcej we wspomnianym słowniku, np. Antek z Bałut; chłopcy ze Spornej (chuligani); czuć się jak na Chojnach (niewygodnie, ale swobodnie); Bałuty i Chojny to naród spokojny; bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza; cyce jak Pabianice, dupa jak Zgierz; pojechać do Rzgowa i z powrotem (nigdzie nie pojechać).Czytaj na kolejnym slajdzie
W słowniku związków frazeologicznych znajdziemy zwroty typowe dla mieszkańców regionu łódzkiego, np. "bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza", "cyce jak Pabianice" i "dupa jak Zgierz". O współczesnym języku polskim z prof. Barbarą Kudrą z Katedry Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego rozmawiała nasza dziennikarka.

Czy polszczyzna łodzian jest na tyle specyficzna, że potrzebny jest jej specjalny słownik łódzko-polski?

Mamy już słownik, w którym znajdziemy m. in. wiele ciekawych informacji o tzw. łodzianizmach. Jest to wydany w 2007 roku Słownik dwudziestowiecznej Łodzi. Konteksty historyczne, społeczne, kulturowe pod red. Marka Cybulskiego, Danuty Bieńkowskiej i Elżbiety Umińskiej-Tytoń. Gdy w roku 2000 w łódzkim dodatku do "Gazety Wyborczej" ogłoszono konkurs na leksykalne (wyrazowe) regionalizmy łódzkie, czyli łodzianizmy, to okazało się, że z setek zgłoszonych na konkurs przykładów językoznawcy wybrali kilkanaście. Należała do nich m.in. migawka, krańcówka, ale też siajowy (taki złej jakości), towar (w znaczeniu materiału), czarne (czarny salceson), angielka, bałuciarz, chojniak, widzewiak itp.

Oczywiście, najbardziej charakterystyczne są te, które pochodzą od nazw dzielnic łódzkich. Wyrazy te jednak już powinny być znane w innych regionach, bo pojawiały się w mediach, np. w różnych teleturniejach. Łodzianizmów w sumie jest sporo, ale trzeba pamiętać, że niektóre z nich funkcjonują też w innych regionach, np. wspólne z Poznaniem są haczka (motyka), beretka (beret), modrak (bławatek lub chaber), polewka (zupa), bamber (łobuz), laczki (kapcie domowe).

Z czym można wiązać takie lokalne słowotwórstwo?

Obecność regionalizmów związana jest między innymi z podłożem dialektalnym, z uwarunkowaniami historycznymi (wpływ języków obcych w okresie zaborów), ze zróżnicowaniem społecznym i ekonomicznym (poziom życia mieszkańców, np. mieszkańcy ubogiej, robotniczej Łodzi żywili się pośledniego gatunku produktami, jak wspomniane czarne, dudki, dudy (duszone podroby zwierzęce), leberka.

Jakie są najbardziej znane, typowe dla regionu łódzkiego zwroty frazeologiczne? Czy to tylko jest "Małpa z Helenowa", czy "Wariat z Kochanówki"?

Związków frazeologicznych, typowych dla Łodzi znajdziemy więcej we wspomnianym słowniku, np. Antek z Bałut; chłopcy ze Spornej (chuligani); czuć się jak na Chojnach (niewygodnie, ale swobodnie); Bałuty i Chojny to naród spokojny; bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza; cyce jak Pabianice, dupa jak Zgierz; pojechać do Rzgowa i z powrotem (nigdzie nie pojechać).

Prof. Barbara Kudra z Katedry Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego jest autorką kilkudziesięciu publikacji naukowych.Czy współczesna
Prof. Barbara Kudra z Katedry Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego jest autorką kilkudziesięciu publikacji naukowych.

Czy współczesna młodzież jest bardziej aktywna słowotwórczo niż np. ich rodzice i dziadkowie? Jakie słowa Panią rozbawiły, a jakie wywołały niesmak?

Bardziej aktywna słowotwórczo chyba nie jest, choć ma nieporównanie więcej okazji i możliwości do takiej aktywności niż rodzice i dziadkowie. Ma do dyspozycji liczniejsze środki upowszechniania swej kreatywności. Mam na myśli internet i telefony komórkowe. Aktywność słowotwórczą mierzy się nie tylko liczbą czysto formalnych zabiegów, ale przede wszystkim jakością i stosownością stylistyczną, komunikacyjną, czyli dostosowaniem owych zabiegów do sytuacji, w której są używane. A jak tu dziś mówić o stosowności, gdy młodzież (i nie tylko ona) bombarduje nas, także w sytuacji oficjalnej, takimi tworami jak odjazdowy, full wypas, mega, cool, zajebisty, zajefajny, spoko, zaliczyć glebę itp.? Niesmak budzą przede wszystkim te, które są zakamuflowanymi wulgaryzmami, jak na przykład zajefajny, larwa, biurwa, trwa mać. leksem.pl

Czy "łodzianizmy" występują w języku młodzieżowym?

W pracach magisterskich poświęconych językowi młodych łodzian też można znaleźć wiele ciekawych przykładów. Ale szerszych badań w zakresie języka młodzieży łódzkiej obecnie jeszcze nie mamy, choć warto byłoby takie badania przeprowadzić i tym samym kontynuować prowadzone kilkadziesiąt lat temu badania polszczyzny mówionej Łodzi pod kierunkiem prof. Marii Kamińskiej. Z obserwacji poczynionych na zajęciach można jednak wysnuć wniosek, że młodzi ludzie nie znają już większości z tych przykładów, które padły chociażby w naszej rozmowie.

W porównaniu z innymi miastami mamy mniej czy więcej regionalizmów?

Co do liczby regionalizmów w naszym mieście, to nie różnimy się pod tym względem od innych regionów. Natomiast trzeba pamiętać, że w porównaniu z wiekiem XIX i pierwszą połową XX wieku, regionalizmów dzisiaj jest coraz mniej. Zanikają one za sprawą mediów, które upowszechniają nowe zwyczaje językowe.

Co różni współczesną polszczyznę od tej sprzed ponad dwudziestu lat?

Najbardziej różni współczesną nam polszczyznę od dawniejszej intensywniejsze mieszanie, nakładanie się stylów, odmian, gatunków, co objawia się brakiem wyraźnych granic między stylami, odmianami oficjalnymi i nieoficjalnymi. Dowartościowane zostały odmiany nieoficjalne, mówione, środowiskowe, zwłaszcza młodzieżowe i polszczyzna potoczna - ponieważ dostały się one do obiegu oficjalnego. Wpływ na to miał m.in. rozwój mediów, zwłaszcza elektronicznych, oraz przemiany społeczno-polityczne. Nastąpiła ekspansja wyrażeń potocznych. Na przykład w prasie zaczęło się to od nagłówków: Chcę być na topie, Sąd się wkurzył na Sakiewicza, Kaczor jedzie do Pekinu (chodziło o boksera Rafała Kaczora), Romeo był gejem itp. Upotocznienie najbardziej widoczne jest w tzw. w mediach tabloidowych. Zwiększyła się też ekspresywność wypowiedzi, pojawiła się tendencja do świadomego łamania etykiety oficjalnej, której celem jest zmniejszenie dystansu między nadawcą a odbiorcą.

Jakie zmiany nie przysłużyły się dobrze polszczyźnie, a jakie ją wzbogaciły?
Trudno jest mówić w sposób jednoznaczny o korzystnych i niekorzystnych zmianach. Z jednej strony mamy bowiem wolność, niemal niczym nieograniczoną swobodę wypowiedzi, a więc jesteśmy aktywniejsi, kreatywniejsi językowo; zarazem jednak może niepokoić brak wzorów pięknej, poprawnej polszczyzny (kiedyś taki wzór stanowił np. język warstwy inteligenckiej). Największy wpływ na nasz język mają media, więc byłoby dobrze, by one były takim językowym autorytetem, ale wiemy, że tak nie jest. Zresztą brakuje nam nie tylko autorytetów w sferze językowej, ale także moralnej, wychowawczej, politycznej, a te zjawiska się ze sobą łączą. Ponadto nadmiar informacji, szybkość ich przekazu nie służą dbałości o estetykę i poprawność wypowiedzi. Liczy się łatwość i skuteczność w porozumiewaniu się, którą wyraziście wspomaga także tzw. komunikacja obrazowa. Obraz może nie zastępuje jeszcze słowa, ale ułatwia komunikowanie. Mniej wagi przywiązujemy do formy wypowiedzi (czasem też i do jej sensu). Komunikacja SMS-owa czy internetowa wymusza zwięzłość wypowiedzi, a więc skracamy i upraszczamy jej formę: rezygnujemy z dodatkowych znaków, np. z interpunkcji, skracamy wyrazy i połączenia, używamy skrótów, ucięć wyrazowych: OK., nara, pozdro itp.

Niektórzy uważają, że aby zrozumieć współczesną polszczyznę, trzeba się uczyć angielskiego…
Niedawno zauważyłam napis "Must have" (musisz mieć) w sklepie z ubraniami w Galerii Łódzkiej. Czy nadużywanie angielszczyzny to przejaw snobizmu, chęć aspirowania do wyższej grupy społecznej?

To może być snobizm, chęć dowartościowania się, ale też proszę nie zapominać o tym, że młodzi ludzie dziś dobrze znają ten język, jest on dla nich innym, choć równie naturalnym kodem, w którym mogą się porozumieć, wszak jest to język uniwersalny, współczesne esperanto. Czasem język angielski umożliwia młodym przekaz ukrytych - przed dorosłymi - treści. W oficjalnym, publicznym obiegu natomiast powinno się dbać o to, by nie przesadzać z użyciem anglicyzmów, zwłaszcza wtedy, gdy można je z powodzeniem zastąpić rodzimymi odpowiednikami. W sytuacji, o której pani mówi, trzeba liczyć się z tym, że nie każdy potencjalny klient zna język obcy i może tym samym zrazić się obcą nazwą i zniechęcić do zakupów.

Przewiduje Pani dalszą ekspansję angielszczyzny?

Nie sądzę, byśmy mieli do czynienia z jeszcze większą ekspansją angielszczyzny. Owszem, jest moda na angielski, ale to nie tylko moda. Znajomość angielskiego w warunkach jednoczącego się świata ma także walor praktyczny, pozwala wszędzie dobrze się czuć, jak u siebie w domu. Miejmy nadzieję, że instytucje, które mają wpływ na reakcje samoobronne, czyli przede wszystkim media, szkoła, będą skutecznie bronić polszczyzny, a tym samym narodowej tożsamości. Na uczelni mam okazję zaobserwować rosnące zainteresowanie innymi językami - niemieckim, hiszpańskim, francuskim, rosyjskim. Angielski jest powszechny, w dawniejszych czasach była popularna łacina, później francuski, dzisiaj angielski, ale polski nadal trzyma się mocno. Zmiany zaś, którym podlega, są naturalne w procesie rozwoju języka.

Czy język polityków ma, Pani zdaniem, wpływ na polszczyznę? Jakie zwroty czy słowa z języka polityki weszły do potocznej polszczyzny. Ja np. zauważyłam nadużywanie zwrotu "Powiem tak..." Malarz, który malował mi mieszkanie używał tych słów w co drugim zdaniu.

Język polityków dociera do nas za pośrednictwem mediów, a więc ma wpływ na nasz sposób wypowiadania się i nie zawsze jest to wpływ pozytywny. Główną cechą języka polityków jest konfrontatywność. Politycy realizują przede wszystkim swoje programy. Mają swoich przeciwników, bardzo często więc mamy do czynienia z językiem nienawiści. Nie jest to dobry wzorzec, ma on jednak wpływ na kształtowanie zwyczajów językowych Polaków na zasadzie "skoro oni tak mówią, to i ja tak powinienem". Przykład wszak idzie z góry. Politycy upowszechniają formy, które są później w powszechnym obiegu.

Do podanego przez panią przykładu, dorzucę jeszcze: w temacie; oczywista oczywistość; to jest bardzo, bardzo, a także wiele wyrazów etykietek tworzonych, np. od nazwisk polityków, nazw partii, np. tuskobus, tuskizm, palikotyzacja, platformersi, rydzyjko, Krwawy Ludwik itp.
Nie można jednak przeceniać tego wpływu, bo w momencie, w którym uświadamiamy sobie, kto tak mówi, czyje wzory przejmujemy, to przynajmniej ci bardziej refleksyjni z nas odrzucą taki wzór wypowiedzi, a jeśli go zastosują, to tylko w prześmiewczej funkcji.

Czy współczesna młodzież jest bardziej aktywna słowotwórczo niż np. ich rodzice i dziadkowie? Jakie słowa Panią rozbawiły, a jakie wywołały niesmak?

Bardziej aktywna słowotwórczo chyba nie jest, choć ma nieporównanie więcej okazji i możliwości do takiej aktywności niż rodzice i dziadkowie. Ma do dyspozycji liczniejsze środki upowszechniania swej kreatywności. Mam na myśli internet i telefony komórkowe. Aktywność słowotwórczą mierzy się nie tylko liczbą czysto formalnych zabiegów, ale przede wszystkim jakością i stosownością stylistyczną, komunikacyjną, czyli dostosowaniem owych zabiegów do sytuacji, w której są używane. A jak tu dziś mówić o stosowności, gdy młodzież (i nie tylko ona) bombarduje nas, także w sytuacji oficjalnej, takimi tworami jak odjazdowy, full wypas, mega, cool, zajebisty, zajefajny, spoko, zaliczyć glebę itp.? Niesmak budzą przede wszystkim te, które są zakamuflowanymi wulgaryzmami, jak na przykład zajefajny, larwa, biurwa, trwa mać.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ala
i jeszcze w dobie pism odręcznych, pisało się je na papierze prośbowym (poza Łodzią mówiło się papier kancelaryjny)
a
aa
j,w.
G
Gość
"PS" a nie "P.s."
a
aa
miło posłuchać
P.s. Czarne to nie salceson ani kaszanka, tylko "krwiste"., taka bułczanka w czarnym kolorze z kostką ze słoniny
Dodaj ogłoszenie