MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dostał serce na gwiazdkę. Serce z Łódzkiego uratowało życie 32-latkowi

Policja / podkom. Adam Dembiński i Paulina Matusiak-Worek z KWP w Łodzi
Czy można otrzymać większy dar niż nowe życie na gwiazdkę? Dostał je pacjent w szpitalu we Wrocławiu - dzięki sercu od dawcy, któremu organ został pobrany w jednym ze szpitali w Łódzkiem. W transporcie serca do przeszczepienia pomogli policyjni lotnicy z Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP. Akcja była utrudniona przez śnieżycę, ale powiodła się!

Nowe serce na gwiazdkę

Dla cierpiącego od lat z powodu chorego serca 32-latka to będą najlepsze święta w życiu. Właśnie otrzymał najcenniejszy prezent.
Pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, z niewydolnością serca, otrzymał szansę na nowe życie. Serce, które zostało mu przeszczepione, przyleciało do Wrocławia z województwa łódzkiego.

Śmigłowiec, śnieżyca i okienko pogodowe
Dolnośląskim medykom pomogli policyjni lotnicy z Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP, którzy, mimo trudnych warunków atmosferycznych tego dnia, wykorzystali okienko pogodowe, by w ciągu godziny z województwa łódzkiego do Wrocławia przetransportować na pokładzie śmigłowca Bell-407GXi ten niezwykle cenny dar dla młodego człowieka, oczekującego na pilną transplantację serca. To już 23. raz (21 razy z sercem, a 2 razy z wątrobą na pokładzie) policyjni lotnicy ruszyli ratować ludzkie życie, wykorzystując do transportu organu śmigłowiec z floty lotnictwa Policji.

- Tym razem zapowiadane przez meteorologów intensywne opady śniegu mogły nam pokrzyżować plany i uniemożliwić przeprowadzenie całej akcji. Dlatego też do tego zadania wyznaczyłem bardzo doświadczonych lotników z Warszawy, którzy starannie wybrali miejsce lądowania, położone najbliżej szpitala, z którego pobierano organ. Działanie w terenie przygodnym w warunkach zimowych wymagało od załogi specjalnych umiejętności zastosowania odpowiedniej techniki podejścia do lądowania i startu na tak grubej pokrywie śniegu. Lotnicy z ogromną uwagą śledzili też mapy radarowe i komunikaty pogodowe oraz byli w stałym kontakcie z Szefostwem Służby Hydrometeorologicznej Sił Zbrojnych RP, co pozwoliło tak zaplanować i zgrać transport, by idealnie wpasować się w okienko pogodowe oraz tak wyliczyć długość lotu, by serce zostało dostarczano w najkrótszym możliwym czasie. Po godzinie od startu serce, monitorowane przez całą drogę przez kardiochirurga, zostało bezpiecznie przetransportowane do wrocławskiego szpitala, a załoga policyjnego śmigłowca mogła wrócić do warszawskiej bazy - mówi insp. pil. Robert Sitek, naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP.

Walka z czasem i warunkami atmosferycznymi

Komunikaty pogodowe obserwował też uważnie koordynator ds. transplantacji serca wrocławskiego szpitala Mateusz Rakowski.
- Gdy wieczorem poprzedniego dnia planowałem całe przedsięwzięcie, wciąż zadawałem sobie pytanie, czy zdążymy na czas przetransportować serce dla naszego pacjenta - mówi Rakowski. - W sprzyjających warunkach atmosferycznych pokonanie drogą kołową trasy ze szpitala w województwie łódzkim do Wrocławia zajęłoby około 2,5 h, czyli na styk. Zatem zapowiadane opady śniegu i ryzyko utknięcia na autostradzie w związku ze zdarzeniem drogowym, mogły zniweczyć całą akcję i pozbawić naszego pacjenta szansy na uratowanie mu życia. To były niezwykle stresujące godziny. Wiedziałem, że w tych warunkach pogodowych żadna karetka pogotowia nie pojedzie autostradą z prędkością 160 km/h, a tylko wtedy zmieścilibyśmy się w określonym limicie czasowym. Byłoby to bardzo nierozważne i obarczone niezwykle dużym ryzykiem, stwarzałoby także niebezpieczeństwo dla innych użytkowników. Na to nie mogliśmy sobie pozwolić. Dlatego zwróciłem się o pomoc do policji. To była nasza jedyna szansa, by cenny organ został dostarczony na czas.

Na szczęście udało się. Wszystko przebiegło sprawnie i zgodnie z planem. Kilkanaście minut po godz. 12.00 serce przetransportowane policyjnym Bellem było już we wrocławskim szpitalu i zespół transplantacyjny mógł przystąpić do operacji wszczepienia organu. Kilka godzin później pacjent opuścił blok operacyjny.

- Mam nadzieję, że również i ten 32-latek, podobnie, jak poprzedni pacjenci, dla których transportowaliśmy organy do przeszczepienia, szybko wróci do zdrowia i będzie cieszył się codziennymi aktywnościami. Dla naszych lotników ten transport z pewnością był wyzwaniem. Tym bardziej cieszy mnie, że ich umiejętności pozwoliły na wykonanie tego zadania bezpiecznie, a śmigłowiec okazał się niezawodny – dodaje insp. pil. Robert Siltek.

To był szczęśliwy dzień - 13 grudnia br. Po raz 82. od początku realizacji programu transplantacji serca we wrocławskim ośrodku, a po raz 42. w tym roku, gdzie został wykonany przeszczep serca. Na pilny zabieg czekał człowiek, który od kilku lat był pod opieką Poradni Transplantacyjnej naszego szpitala. Kilka dni temu zgłosił, że czuje się coraz gorzej. Dekompensacja wydolności serca, obrzęk nóg, niska frakcja wyrzutowa - wszystko to oznaczało, że serce stało się niewydolne i pacjent pilnie potrzebuje nowego organu. Policyjni lotnicy kolejny raz nie zawiedli i sprawnie skoordynowali akcję transportu serca. Dzięki nim 32-latek pod czujnym okiem lekarzy będzie teraz wracał do zdrowia.
Dawcą serca był ok. 40-letni mężczyzna po wylewie, który zmarł w jednym z łódzkich szpitalu. U mężczyzny doszło do śmierci mózgu co zostało potwierdzone specjalistycznymi badaniami. Jego rodzina zgodziła się na pobranie od niego organów do przeszczepu. Dzięki temu ma on szansę uratować życie co najmniej 6 ciężko chorych pacjentów.
- Gdy mamy zgodę rodziny zmarłego pacjenta na pobranie narządów do przeszczepu zgłaszamy takiego dawcę do Poltransplantu, organizacji rządkowej zajmującej się koordynacją transplantacji pomiędzy ośrodkami pobierającymi i przeszczepiającymi narządy i tkanki – mówi Sebastian Wiślicki, koordynator do spraw przeszczepów w woj. łódzkim. - W pierwszej kolejności do przeszczepu kwalifikowani są ci chorzy, których życie może być zagrożone. Następnie na konkretną godzinę umawiane są zespoły transplantacyjne, które przyjadą pobrać od naszego pacjenta konkretne narządy. Niekiedy przed pobraniem zespoły pobierające wykonują specjalistyczne badania, szczególnie kardiochirurdzy.
Liczy się czas
W pierwszej kolejności pobierane jest od zmarłego serce - od pobrania narządu i jego włożenia w lód do przeszczepienia serca choremu nie mogą upłynąć więcej niż 4 godziny. Następnie pobierane są płuca, wątroba, trzustka, nerki oraz tkanki, np. rogówki i ścięgna. Trzustka i nerka pobrane od zmarłego niekiedy trafiają do jednego biorcy - są jednocześnie przeszczepiane choremu u którego z powodu cukrzycy doszło do niewydolności nerek (tak było w tym przypadku). Nerki pobrane w naszym województwie są przeszczepiane w szpitalu im N. Barlickiego pacjentom, którzy najbardziej odpowiadają najbardziej pod kątem zgodności tkankowej (HLA) aby zmniejszyć ryzyko odrzutu. Jest to jeden z czynników branych pod uwagę kwalifikując pacjenta do przeszczepu.
Dawcą może być też staruszek
Wiek metrykalny nie jest przeszkodą jeśli chodzi o bycie dawcą. Liczy się wiek biologiczny, np. czy zmarły pacjent nie miał miażdżycy naczyń. W ubiegłym roku w Polsce nerki pobrane od 82-letniego dawcy przeszczepiono pacjentom w wieku 60 plus.
- Oddając po śmierci swoje narządy do przeszczepów możemy uratować 5-6 żyć i kilku osobom poprawić jakość życia – dodaje koordynator. - Biorcy po przeszczepie często mogą wrócić do aktywności zawodowej i byciem wsparciem dla swojej rodziny.

(Inf.: mł. insp. Anna Kędzierzawska, BKS KGP, opr. MJ)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Najlepsze produkty spożywcze dla kobiet 40+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dostał serce na gwiazdkę. Serce z Łódzkiego uratowało życie 32-latkowi - Express Ilustrowany

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki