MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Duet z Islandii zagrał koncert na złomowisku aut w Pajęcznie ZDJĘCIA, WIDEO

Zbigniew Rybczyński
Zbigniew Rybczyński
Wideo
od 16 lat
Dźwięki rodem z Islandii wypełniły... złomowisko aut w Pajęcznie. Jeden z nielicznych koncertów w Polsce zagrał w tym klimatycznym miejscu duet Myrkvi

Islandzki zespół Myrkvi przyjechał w sierpniu na premierową mini-trasę koncertową w Polsce, organizowaną przez agencję Borówka Music. Jeden z kilku występów duetu odbył się w bardzo nietypowym miejscu. W niedzielny wieczór (13 sierpnia) dźwięki rodem z Islandii wypełniły… złomowisko aut przy ul. Wieluńskiej 39 w Pajęcznie. Na lokalnym gruncie wydarzenie firmowała organizacja Osiedlove Inicjatywy Pajęczno z Wojciechem Beśką na czele.

- Osobliwa impreza muzyczna, ale w tym tkwi jej siła. Miejsce ma duży potencjał, bo muzyka brzmi bardzo dobrze i widać, że ludzie chcą tutaj przychodzić i słuchać muzycznych perełek – mówi Wojciech Beśka.

Występ Islandczyków przyciągnął na złomowisko dobrze ponad 100 osób. Miejsce muzycznego wydarzenia zostało specjalnie zaaranżowane na niedzielny wieczór.

- Pochodzimy do tego autorsko, sceneria koncertu została zaprojektowana. Przez kilka dni razem z gospodarzem miejsca, panem Andrzejem Janusem, układaliśmy samochody, analizowaliśmy pod względem akustycznym, kolorystycznym – opowiada Wojciech Beśka.

ZOBACZ WIDEO - koncert zespołu Myrkvi na złomowisku w Pajęcznie:

od 16 lat

Tak organizatorzy trasy koncertowej zapowiadali muzyków, którzy pod szyldem Myrkvi mają na koncie album „Reflections” (2020):

„Myrkvi to duet z Islandii składający się z miłośnika kotów i gitarowego magika. W ich muzyce miesza się shoegaze i folk, momentami jest popowo, ale nie brakuje też indie rocka. Wszystko podane jest z islandzkim, wyjątkowym sznytem. To songwriting na wysokim poziomie”

Był to trzeci koncert na złomowisku aut w Pajęcznie. Zaczęło się w 2020 r. od występu Wawrzyńca Dąbrowskiego z projektem Henry No Hurry. Wybór miejsca koncertu okazał się strzałem w dziesiątkę, organizatorzy poszli za ciosem i w kolejnym roku koncert w klimatycznej scenerii zagrał zespół Sad Smiles (tegoroczny laureat festiwalu w Jarocinie).

- Zostawiłem tutaj kilka swoich samochodów i przy tych wizytach dostrzegłem potencjał tego miejsca - melancholijnego, wieloznaczeniowego. Pomyślałem, że jest to fajne miejsce na koncert i dlaczego by nie spróbować – wspomina Wojciech Beśka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki