Dyrektorzy szkół do prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej: "dalszym redukcjom mówimy STOP"

Marcin Darda
Marcin Darda
Maciej Kałach
Maciej Kałach
'Nie widzimy możliwości zastosowania zaniżonych norm zatrudnienia pracowników niepedagogicznych (...), w dalszym ciągu liczymy na zrozumienie powagi sytuacji przez Prezydent Hannę Zdanowską - napisali w liście otwartym dyrektorzy łódzkich szkół. CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNYM SLAJDZIE>>>Fot. Rafa£ Meszka / Polskapresse
'Nie widzimy możliwości zastosowania zaniżonych norm zatrudnienia pracowników niepedagogicznych (...), w dalszym ciągu liczymy na zrozumienie powagi sytuacji przez Prezydent Hannę Zdanowską - napisali w liście otwartym dyrektorzy łódzkich szkół.

Tak ostry sprzeciw dyrektorów to efekt planów Urzędu Miasta Łodzi, który chce zredukować personel niepedagogiczny łódzkich szkół, czyli woźne, sprzątaczki, dozorcy, ale też sekretarki czy referentów. Na początku mówiło się o redukcji 12 proc. z 4 tys. 250 etatów, ale sprawa prosta nie jest, ponieważ w niektórych szkołach oznaczałoby to zwolnienie połowy pracowników niepedagogicznych. O tym kogo zwolnić, decydować mieli dyrektorzy, do ich gestii miała także należeć decyzja, czy uchronić etaty części niepedagogicznych kosztem zwolnień wśród nauczycieli. Sytuacja jest napięta, a kontekst piętrowy, bo niepedagogiczni to często pracownicy niewykwalifikowani, którzy podczas pandemii nie mają szans na znalezienie pracy, a plan zwolnień firmuje lewicowe SLD, które w UMŁ odpowiada za oświatę i nader często formułuje przekaz, że jest "zawsze po stronie ludzi" i to tych najsłabszych.

UMŁ konieczność zwolnień uzasadnia "coraz niższą subwencją oświatową" za co odpowiadać ma rząd PiS, a budżet Łodzi dokłada do finansowania oświaty 500 mln zł rocznie. Tę narrację kwestionowali politycy PiS i Solidarnej Polski, twierdząc, że subwencja nie stanowi całości kosztów utrzymania szkół, a w skali rok do roku jest wyższa.

Podczas negocjacji - jak nieoficjalnie wiadomo - mówiono o cięciach między 180 a 230 etatów, ale do porozumienia nie doszło.

Co napisali w liście otwartym do prezydent Łodzi? Poniżej cała treść:

My, dyrektorzy łódzkich szkół stanowczo protestujemy przeciwko działaniom podejmowanym przez władze Miasta, mającym na celu dalszą redukcję etatów pracowników administracji i obsługi. Dostosowaliśmy się już do wymogów Miasta, zmniejszając budżety swoich szkół i podejmując trudne decyzje związane z redukcją zatrudnienia. W wyniku racjonalizacji zatrudnienia wypracowanej w drodze uzgodnień, Miasto zyskało 159 etatów. Nie widzimy możliwości zastosowania zaniżonych norm zatrudnienia pracowników niepedagogicznych. Stanowczym głosem wszystkich środowisk szkolnych - Dyrektorów, Rad Pedagogicznych, Rad Rodziców i Pracowników – dalszym redukcjom mówimy STOP. Nie pogłębiajcie destabilizacji w szkołach! To my, Dyrektorzy odpowiadamy za bezpieczeństwo, higienę i organizację pracy szkół. Ciąży na nas ogromna odpowiedzialność za dzieci, młodzież, współpracowników i majątek szkoły. Oczekujemy zatwierdzenia złożonych przez nas arkuszy organizacji na rok szkolny 2021/2022, aby spokojnie rozpocząć zajęcia od września. W dalszym ciągu liczymy na zrozumienie powagi sytuacji przez Prezydent Hannę Zdanowską. - napisali dyrektorzy.

Jak ustaliliśmy, treść listu przygotował zespół dyrektorów, którzy brali udział w negocjacjach z wydziałem oświaty UMŁ, jednak nikt ze współautorów nie zdecydował się na przekazanie swoich nazwisk do wiedzy opinii publicznej, natomiast treść została zaakceptowana przez wszystkich dyrektorów.

Jak na treść listu zareagował UMŁ? Co dalej z projektem zwolnień pracowników?

Odbyły się spotkania z przedstawicielami oświatowych związków zawodowych oraz reprezentacją dyrektorów szkół - mówi Monika Pawlak z UMŁ. - Teraz odbywają się bądź są umawiane jeszcze rozmowy indywidualne z przedstawicielami poszczególnych szkół.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bartek

100 zwolnimy w szkołach 500 przyjmiemy w urzędach. Czego nie rozumiecie?

G
Gość
7 maja, 14:27, Gość:

Ci malkontenci najwyraźniej nie kochają Łodzi.Po co komu pracownicy niepedagogiczni w szkołach? Tych trzeba zwolnić, żeby zatrudniać kolejnych specjalistów z nadania partyjnego na stanowiskach dyrektorskich...

Co z armią ludzi w teatrach miejskich?

G
Gość

Ci malkontenci najwyraźniej nie kochają Łodzi.Po co komu pracownicy niepedagogiczni w szkołach? Tych trzeba zwolnić, żeby zatrudniać kolejnych specjalistów z nadania partyjnego na stanowiskach dyrektorskich...

Dodaj ogłoszenie