Dłużnicy nie są bezbronni wobec napastliwych firm windykacyjnych. Udowodnił to przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie mieszkaniec Radomska, który pozwał jedną z takich firm za naruszanie dóbr osobistych. Decyzją sądu firma ma zakaz wykonywania połączeń telefonicznych do radomszczanina i ma mu zapłacić 2 tys. zł zadośćuczynienia.

Wezwanie do zapłaty 1.666 zł od jednej z firm windykacyjnych mieszkaniec Radomska otrzymał w kwietniu 2017 r. Firma wskazała tylko, że wierzytelność nabyła od banku, później dopiero okazało się, że była to część kredytu, którego nie zdążył spłacić zmarły w 2013 r. jego ojciec.

Mężczyzna telefonicznie skontaktował się z firmą chcąc wyjaśnić sprawę i został poinformowany, że wyślą pismo z wyjaśnieniami, ale nie otrzymał go.

Zamiast tego pracownicy firmy windykacyjnej zaczęli wydzwaniać do niego (m.in. weryfikowali tożsamość i pytali o postępowanie spadkowe). Dzwonili na numer prywatnego telefonu i obydwa numery służbowe kilka, a nawet kilkanaście razy dziennie.

Mężczyzna sprzeciwiał się , nagrywał rozmowy. W końcu złożył zawiadomienie na policji o uporczywym nękaniu, które zostało umorzone przez prokuraturę z powodu „braku znamion czynu zabronionego”. Sąd Rejonowy w Radomsku nie uwzględnił zażalenia mężczyzny i utrzymał w mocy decyzję o umorzeniu.

W sumie, w okresie od 10 lutego do 13 kwietnia ub. roku pracownicy firmy windykacyjnej wykonali do radomszczanina 102 połączenia. Przestali wydzwaniać dopiero krótko po tym jak wystąpił do sądu z pozwem cywilnym, w którym jego pełnomocnik wniósł o zobowiązanie firmy do zaprzestania nękania, które narusza dobra osobiste, w szczególności prawo do prywatności, godności, miru domowego i wolności oraz zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia.

Sąd Okręgowy w Piotrkowie częściowo uznał powództwo. Sędzia Alina Gąsior negatywnie oceniła działania pozwanej firmy polegające na uporczywym i napastliwym wydzwanianiu, które wkroczyło w sferę prywatności mieszkańca Radomska zakłócając jego mir domowy i spokój. Przyznała, że ten sposób działania spowodował duży dyskomfort w jego życiu.

„Sąd nie neguje uprawnienia wierzyciela do domagania się od dłużnika spłaty (...)”, ale „nie każde działanie wierzyciela zmierzające do odzyskania długu legalizuje wkroczenie w sferę dóbr osobistych dłużnika” - uzasadniła sędzia Gąsior.

Przyznała mniejsze od żądanego zadośćuczynienie, bo 2 tys. zł i zakazała firmie wykonywania połączeń telefonicznych do radomszczanina.

Wyrok nie jest prawomocny, obydwie strony wystąpiły o pisemne uzasadnienie, które zostało im doręczone, ale jeszcze nie wniosły apelacji.

UOKIK: Dłużników nie wolno straszyć

Za dłużnikami ujął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po fali skarg już kilka lat temu prezes UOKIK zastrzegł, że firmom nie wolno straszyć dłużników. Niedozwolone jest więc nękanie telefonami, stosowanie gróźb, kierowanie zapytań w sprawie do kolegów z pracy czy sąsiadów. Nie wolno także wysyłać korespondencji z czerwonymi pieczątkami typu: dług, windykacja.