Lekarze z ICZMP w Łodzi wszczepili Mateuszowi zastawkę przez przedsionek. To pionierska operacja

Redakcja
Od lewej: dr Maciej Moll, Mateusz, prof. Tomasz Moszura oraz dr Piotr Kaźmierczak
Od lewej: dr Maciej Moll, Mateusz, prof. Tomasz Moszura oraz dr Piotr Kaźmierczak Agnieszka Jędrzejczak
Kardiochirurdzy i kardiolodzy z ICZMP przeprowadzili rewolucyjną operację, która jest szansą na lepsze życie dla chorych bez zastawki tętnicy płucnej. Choremu chłopcu wszczepili implant przez nacięcie w przedsionku serca. Operacja trwała ponad pięć godzin.

18-letni Mateusz z Ostrołęki urodził się bez zastawki płucnej w sercu. To bardzo poważna wada, która wymaga skomplikowanego leczenia. Życie Mateusza do tej pory opierało się na wizytach w szpitalu i wielu ograniczeniach związanych z szybszym biciem serca. Niebawem wszystko się zmieni, a nastolatek będzie mógł jeszcze intensywniej zagrać w piłkę w kolegami.

Kardiochirurdzy i kardiolodzy z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi przeprowadzili hybrydową operację wszczepienia zastawki przez przedsionek serca. Takich zabiegów do tej pory w naszym kraju jeszcze nie robiono.

- Pacjent był zakwalifikowany do wszczepienia zastawki za pomocą cewnika, ale Mateusz jest po wielu operacjach, a dostęp żylny nie gwarantował dostępu do serca tym sposobem, dlatego postanowiliśmy założyć zastawkę poprzez nakłucie na ścianie przedsionka - tłumaczy prof. Tomasz Moszura z Kliniki Kardiologii ICZMP w Łodzi.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Hol Erasmusa. Studenci Uniwersytetu Łódzkiego kolorowali ściany w ICZMP w Łodzi

Specjaliści mogli dostać się przez komorę, jak to robią lekarze choćby w Krakowie, ale w miejscu nakłucia powstaje blizna, która może być np. miejscem arytmii. A nacięta komora nigdy już nie wróci do formy. Lekarze chcieli też uniknąć operacji na otwartym sercu, ponieważ Mateusz ma za sobą kilka poważnych zabiegów, w tym operację wątroby. Kolejna tak poważna stanowiłaby ogromne zagrożenie dla jego życia. Dlatego specjaliści połączyli siły i wykorzystali do tego nowoczesną hybrydową salę operacyjną.

To jedna z dwóch takich sal w naszym regionie. Daje ona możliwość jednoczesnego leczenia serca i dużych naczyń przez wielodyscyplinarny zespół specjalistów zajmujący się chorobami serca. Postępowanie takie zaleca Europejskie i Polskie Towarzystwo Kardiologiczne.

Sama operacja trwała około pięciu godzin, a przy stole operacyjnym pracował kilkunastoosobowy zespół specjalistów. Mateusz położył się na stole operacyjnym po godz. 13. Zanim specjaliści przystąpili do zabiegu, sprawdzono jeszcze faktyczny dostęp żylny, podając kontrast. Choć już wcześniej było wiadomo, że naczynia Mateusza nie są odpowiednie, by przedostać nimi zastawkę za pomocą cewnika. - Podanie kontrastu potwierdziło, że tą drogą nie da się dojść do serca, a właśnie tam miała być zainstalowana zastawka biologiczna - przyznaje dr Maciej Moll z Kliniki Kardiochirurgii w ICZMP w Łodzi.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Klinika rehabilitacji w ICZMP w Łodzi. VIP-y na otwarciu [ZDJĘCIA]

Dlatego kardiochirurg otworzył klatkę piersiową i przygotował drogę dla zastawki. Mijały godziny, a zastawka powoli została umieszczona w docelowym miejscu. Podczas operacji musiała być zachowana maksymalna sterylność i jałowość bakteriologiczna, zaś podanie pacjentowi kontrastu wiązało się z tym, że cały personel pod jałowymi fartuchami musiał mieć też fartuchy ołowiane.

Operacja w sali hybrydowej zakończyła się przed godz. 21. Po wielu godzinach lekarze i pielęgniarki mogli opuścić nowoczesną salę operacyjną i wrócić do domu. Swoją pracą nie tylko Mateuszowi dali szansę na normalne życie, ale i każdemu innemu pacjentowi z podobną wadą.

- Pacjenci operowani takimi metodami to osoby, które od wielu lat są leczone różnymi metodami operacyjnymi. Gdy przychodzą do nas, wiemy, że nie pozostało nam już wiele możliwości do zrobienia. To naprawdę wyjątkowi pacjenci. Zależy nam, by wrócili do normalnego życia. A my chcemy zachować jak najmniejszą inwazyjność tych bardzo ciężkich zabiegów - mówi prof. Jadwiga Moll, kierownik Kliniki Kardiologii w ICZMP w Łodzi.

Operacja okazała się sukcesem, a Mateusz niebawem wyjdzie do domu. - Nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczny całemu personelowi, który dał mi szansę na normalne życie. Wcześniej miałem sporo ograniczeń, szybko się męczyłem, musiałem się oszczędzać i uważać, by nie przesadzić z wysiłkiem. Mam 18 lat i chciałbym korzystać z życia jak inni moi rówieśnicy - przyznaje Mateusz.

Co prawda, nastolatek o sporcie wyczynowym może zapomnieć, ale na boisku z pewnością niejedną piłkę jeszcze wyceluje wprost do bramki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie