Łódź szybko się starzeje

Piotr Brzózka
Za kilka lat Łódź zostanie babcią
Za kilka lat Łódź zostanie babcią Dziennik Łódzki / archiwum
Już w 2020 r. 28 proc. mieszkańców Łodzi będzie w wieku poprodukcyjnym. Szykuje się poważny problem.

Procesy demograficzne wydają się być nieubłagane, a ekonomiści i politycy nie są w stanie przedstawić złotej recepty, która zniwelowałaby negatywne skutki postępującego starzenia się społeczeństwa. Zresztą problem rozpatruje się głównie z punktu widzenia katastrofy budżetowej. Proponowane podwyższanie wieku emerytalnego podreperuje budżet państwa i pewnie poprawi los niektórych, ale dla wielu będzie oznaczało życiową tragedię. Bo kto będzie chciał zatrudnić 65-latkę?

Ze starzeniem się społeczeństwa przyjdzie nam się też zmierzyć w skali lokalnej. A będzie to problem tym bardziej palący, że Łódź będzie należała do miast o najgorszych wskaźnikach.

Najnowsza prognoza demograficzna Głównego Urzędu Statystycznego nie napawa optymizmem. Na koniec 2011 roku miasto ma liczyć 726 tys. mieszkańców, z czego aż 163 tysiące będą stanowiły osoby w wieku poprodukcyjnym (plus 60 kobiety, plus 65 mężczyźni). Jeszcze w 2005 r. było ich 148 tysięcy i było to 18 proc. ogółu mieszkańców. Dziś to 22 procent. Wybiegając w daleką przyszłość - GUS przewiduje, że w roku 2035 ludność Łodzi będzie liczyć zaledwie 577 tysięcy, w tym 180 tysięcy w wieku poprodukcyjnym. Wtedy ich udział w społeczności wyniesie aż 31 procent!

Analizując prognozę rok po roku można jednak zauważyć, że gwałtowny skok nie jest problemem tak odległej przyszłości, a najbliższych lat. Do 2015 r. odsetek ten urośnie do 25 proc, a już w 2020. r. osiągnie 28 proc. Rok 2020 będzie rokiem rekordowym, jeśli chodzi o liczby bezwzględne. GUS podaje, że w Łodzi będzie wtedy żyć 191 tysięcy kobiet po 60 roku życia i mężczyzn po 65 urodzinach. Ten nieustający wzrost będzie związany w wchodzeniem w wiek poprodukcyjny ostatnich roczników rekordowego powojennego wyżu demograficznego.

W kolejnych latach liczba osób w wieku poprodukcyjnym będzie spadać, jednak przy kurczącym się mieście ich procentowy udział będzie rósł. Będziemy to zawdzięczać między innymi fatalnym statystykom dotyczącym narodzin dzieci.

Jeżeli przyjąć, że jakimś cudem wiek emerytalny dla mężczyzn wciąż będzie w 2035 roku wynosić 65 lat, a dla kobiet 60, to prawo do emerytury będzie przysługiwać 21 procentom mieszkających w Łodzi panów i aż 39 procentom pań. Nie da się ukryć - Łódź będzie babcią. No chyba, że przesuniemy wiek emerytalny, ale to będzie trochę tak, jak z zabiegami księgowymi. Na papierze nie będzie widać, ale ludzie młodsi od tego nie będą.

Na razie prognozy sięgają roku 2035. To za 24 lata. Później znów może być gorzej. Za 30 lat "sześćdziesiątkę" zaczną przekraczać roczniki wyżu demograficznego z przełomu lat 70. i 80. minionego stulecia. Które pozostaną na utrzymaniu młodszych pokoleń. Głównie tych z demograficznego niżu...

W rekordowym 1983 roku w Polsce urodziło się ponad 600 tysięcy dzieci, od tego czasu zaczął się gwałtowny spadek, zwłaszcza w Łodzi i Wrocławiu (w naszym mieście roczna liczba urodzeń spadła do 1999 roku aż o 53 procent!). W 1984 r. w Łodzi urodziło się 11,4 tys. dzieci, zaś w 1999 - tylko 5,3 tys. Natomiast śmiertelność przez lata trzymała się na podobnym poziomie w przedziale 10-12 tysięcy osób rocznie. W rezultacie Łódź już trzecią dekadę ma ujemny przyrost naturalny. Od 2000 roku dzieci znów rodziło się nieco więcej, o ile jednak Warszawa zanotowała w latach 2000-2006 wzrost o 41 proc., o tyle w Łodzi wyniósł on ledwie 8,8 proc.
Choć brzmi to strasznie i obrazoburczo, z perspektywy przyszłych władz miasta sytuację może nieco "ratować" utrzymująca się ponadprzeciętnie wysoka śmiertelność mieszkańców Łodzi. Zapewne za 20-30 lat wyniki się poprawią (a to m.in. dzięki rosnącej stopie zamożności, wykształcenia, zmianie struktury gospodarki miasta), ale dystans, który Łódź ma do nadrobienia względem innych miast jest ogromny. Postęp w ostatnich latach był niewielki, zwłaszcza w przypadku mężczyzn. Na początku lat 70. tzw. przeciętne dalsze trwanie życia mężczyzny szacowano na 65,7 lat, a w 2006 - zaledwie na 67,5. W Warszawie w tym samym czasie współczynniki te podskoczyły z 67,8 do 73,7. Niestety - mężczyźni w Łodzi żyją średnio o 5 lat krócej, niż panowie w innych dużych aglomeracjach.

Żyją też dużo krócej niż kobiety. W Łodzi ta różnica wynosi aż 10 lat! Biorąc pod uwagę, że większość małżeństw to tradycyjny model - on starszy, ona młodsza - statystyczną łodziankę czeka, niestety, samotna starość. To dlatego Łódź przyszłości porównujemy do babci, nie do dziadka. Już teraz w populacji 85-latków na 100 mężczyzn przypada około 300 kobiet. Im starsze roczniki, tym różnica jest większa. To sytuacja wśród osób starszych sprawia, że na koniec 2010 roku tzw. współczynnik feminizacji wynosił w woj. łódzkim wynosił 115 (czyli na 100 panów przypada średnio 115 pań) i był najwyższy w kraju. A w samej Łodzi było to aż 120! Najnowsza prognoza GUS zakłada, że w roku 2030 współczynnik ten wciąż będzie równy 120. Taki rozkład budzi oczywiście poważne konsekwencje społeczne i czysto życiowe. Bo jak to w życiu - para łatwiej sobie poradzi z codziennymi obowiązkami. W przypadku osoby całkowicie samotnej dom opieki społecznej, czy dom starości częściej jest jedynym rozwiązaniem.

Myśląc o rozwoju Łodzi ukierunkowujemy myślenie pod kątem młodych pokoleń i ich lepszej przyszłości. Czy to znaczy, że na starszych stawiamy kreskę? Czy miasto ma jakąś strategię, która pozwoli się zmierzyć z nieubłaganą demografią? Magistrat odpowiada, że w połowie listopada zostanie zaprezentowany program aktywizacji i poprawy jakości życia dla grupy 60 plus. Na razie jednak żadnych szczegółów.

Czekając na konkrety, dzielimy się refleksjami co do potrzeb. Do przemyślenia są dziesiątki kwestii. Dla uproszczenia wyróżniliśmy trzy duże bloki tematyczne.

Po pierwsze, gospodarka. To znane z Ameryki hasło paradoksalnie może być jednym z najważniejszych, jeśli chodzi o proces starzenia się Łodzi. W tym kontekście jedyną rozsądną strategią rozwoju gospodarczego miasta powinno być jego oparcie na wiedzy, innowacjach, nowoczesnych technologiach, może nawet na słynnych już "kreatywnych przemysłach". Z dwóch powodów.

Pierwszy to zapewnienie godnego bytu rosnącym rzeszom emerytów, co można rozumieć jako ogólny dobrobyt miasta, ale też pośrednio - jako zwykłą ludzką pomoc świadczoną rodzicom przez zamożne dzieci. Droga do tego wiedzie przez gospodarkę, która nie jest masowa, ale zapewnia wartość dodaną, ekstra dochody. To niezbędne, bo tak jak dziś jeden emeryt przypada w Łodzi na 4 osoby pracujące, tak za 20 lat stosunek ten będzie wynosić jeden do dwóch.

Problem ten można też rozpatrywać w trochę innym ujęciu. Starzenie się to nie tylko emeryci, ale i coraz starsi pracownicy. Za 20 lat pokolenie wyżowe przekroczy pięćdziesiątkę, za 30 lat będzie po sześćdziesiątce i wciąż będzie musiało się utrzymać na rynku pracy. Zwłaszcza, jeśli dojdzie do podniesienia wieku emerytalnego. Patrząc w szerokiej skali, tylko sektorom bazujących na zaawansowanej wiedzy można przypisywać ekonomiczne motywacje do zatrudniania osób starszych i co za tym idzie - doświadczonych. Tylko branże wymagające wysiłku intelektualnego, a nie sprawności fizycznej są w stanie angażować 67-latków (choć zapewne jednak przy sporym oporze pracodawców). Oczywiście cezury wiekowej nie trzeba się też obawiać uprawiając wolne zawody - od adwokatów, architektów, lekarzy, po naukowców. Czego nie można powiedzieć o prostym przemyśle, czy branżach takich jak budowlanka.
Życząc jak najlepiej gospodarce Łodzi, trudno niestety dziś robić nadzieję dzisiejszym 30-latkom, że gdy przyjdzie ich czas, będą wieść życie na poziomie emerytów europejskich. Dziś średnie emerytury to niecałe 60 procent przeciętnej płacy. Są prognozy które mówią, że za kilkadziesiąt lat to może być 28-35 procent. A jedna trzecia łódzkiej pensji, która w przyszłości zapewne wciąż będzie relatywnie niska - to może być naprawdę mało. Oczywiście nie wiemy, co politycy w przyszłości będą robić z naszymi pieniędzmi, ale różowej przyszłości nikt przed nami nie maluje. Emerytury mogą być wyższe - przekonują ekonomiści - jeśli podniesiemy wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn do 67 lat. Rzeczywiście - dla tych, którzy dożyją, pieniędzy będzie więcej. Tyle, że w przypadku np. statystycznego łódzkiego mężczyzny dużo by tego życia na emeryturze nie zostało...

Jeżeli jedna trzecia miasta będzie żyć z niskich emerytur, może to oznaczać katastrofę dla lokalnych segmentów rynku. Jakbyśmy się nie starali, przeciętnie będziemy biednym miastem. A co robią biedni? Siedzą w domu i patrzą w telewizor. Wiele osób odchodząc na emeryturę, ponosi śmierć cywilną i rynkową. Istnieją już tylko w swoich czterech ścianach. Wielkim wyzwaniem będzie aktywizacja seniorów. Nie tylko kulturalna i społeczna, ale też konsumencka. Jeśli się nie uda, ich wyjście z rynku będzie oznaczać poważne osłabienie lokalnego popytu, a co za tym idzie - lokalnej przedsiębiorczości...

Po trzecie - pomóżmy sobie. Jak już wspomnieliśmy, ogromną część mieszkanek Łodzi czeka samotna starość. Pewne jest, że w przyszłości na większą niż dziś skalę rozwinie się system opieki - domy pomocy, domy starości, choć nikt nie jest w stanie oszacować skali przyszłych potrzeb ani potrzebnych inwestycji. Zresztą samo budowanie, ładowanie kolejnych kwot w tego typu placówki problemu zapewne nie rozwiąże, bo to trochę jak worek bez dna. Zawsze potrzeby są większe niż możliwości. Dlatego tak istotne będzie wspieranie innych, mniej zinstytucjonalizowanych form opieki.

Jednym z najrozsądniejszych zasłyszanych ostatnio pomysłów jest "samopomoc" świadczona sobie przez osoby starsze, najlepiej na zasadzie wolontariatu. A mówiąc dokładnie - przez osoby starsze osobom bardzo starym i niedołężnym. Co niesie szeroki wachlarz korzyści. Dla osób, które przeszły właśnie na emeryturę, jest to ogromna szansa na zachowanie aktywności społecznej, co zwiększa szanse na zachowanie aktywności również kulturalnej czy ekonomicznej. Korzyści dla starszych podopiecznych są oczywiste, od zwykłej pomocy w codziennych obowiązkach (wiele osób jest umieszczanych przez rodziny w domach starców, bo nie są w stanie samodzielnie robić zakupów), przez tak niewymierne rzeczy, jak pokonanie problemu samotności.

Starość bez chorób? Ciężko to sobie wyobrazić. Reforma w służbie zdrowia to stan stały, a nie chwilowy, doprawdy trudno prognozować, jak będzie wyglądać opieka medyczna nawet za kilka lat, jak i z czego będzie finansowana, jaki będzie jej poziom. Niewątpliwie jednak szpitale czeka przerzucanie sił i środków na oddziały internistyczne, geriatryczne, rehabilitacyjne, a także opieki paliatywnej. Niezbędna jest też zmiana świadomości części środowiska lekarskiego, co do górnej granicy wieku pacjenta, powyżej której leczenie nie jest już warte pieniędzy.

Oczywiście zmiana struktury wiekowej społeczności Łodzi będzie generowała zapotrzebowanie na pracowników nieco innych profesji. Zwłaszcza, gdyby rozwinął się komercyjny i wysoko-płatny system opieki, można sądzić, że zainteresowaniem będą cieszyć się takie kierunki kształcenia jak pielęgniarstwo czy opieka socjalna. Warto, by łódzkie uczelnie, głównie Uniwersytet Medyczny i Łódzki w porę wyczuły potrzebę chwili. To zresztą ogólna uwaga, odnosząca się do zarządzających miastem. Wbrew pozorom nie mówimy o gwiezdnych galaktykach, a naszej rzeczywistości, która nabiera rozpędu na naszych oczach.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jerzy

"tylko piach,suchy piach" jak widać były to słowa prorocze

G
Gość

Uciekajcie z naszego miasta jak szczury.Wasi rodzice i tak przyjechali do m.Łodzi z okolicznych wiosek za pracą.Więc i Wy jesteście studjującymi dziećmi byłego chłopstwa.Prawdziwy łodzianin z krwi i kości nie odchodzi z tego kochanego miasta.Słoma z adidasków Wam jeszcze wystaje małorolni.Won z naszego miasta, Łódz Was wykształciła,a Wy teraz uciekacie zasrańcy.

p
ppr

dopóki nie będziemy mieć dobrych włodarzy bezpartyjnych to w Łodzi nic się nie zmieni na lepsze...

m
magda

jw

Dodaj ogłoszenie