Łódź w muzyce Preisnera. Niezwykły koncert w Wytwórni [ZDJĘCIA]

Dariusz Pawłowski
Zbigniew Preisner napisał muzykę dla Łodzi. Publiczność mogła jej posłuchać podczas sobotniego koncertu wieńczącego rewitalizację terenów dawnej Wytwórni Filmów Fabularnych.

- Mogę tylko pozazdrościć Łodzi takich inwestorów - powiedział Zbigniew Preisner, podczas sobotniego koncertu w klubie Wytwórnia, o Witoldzie Krawczyku, prezesie zarządu spółki Toya. - Z halami przy Łąkowej można było zrobić różne rzeczy, tymczasem powstała tu sala koncertowa, w której nie tylko świetnie słychać i widać, ale można jeszcze pomieścić tysiąc osób. Gdybyśmy mieli takich inwestorów w Krakowie... - dodał. Właściwie nic dodać, nic ująć.

W sobotę Łódź dostała w darze wartość i promocję, które przekraczają swoją siłą wiele innych działań kreowanych przez miasto i odpowiednio wykorzystane mogą jeszcze długo wpływać na dobre jej postrzeganie. Jeden z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych kompozytorów muzyki filmowej w Polsce umieścił Łódź w melodiach, w których nasze miasto zabrzmiało barwnie, sentymentalnie, twórczo, niebanalnie, z dużą dozą nadziei.

Trzyczęściowa kompozycja - "The Four Colors of Łódź", "The Lumieres' Four Saxophones", "Hope with Flying Colors" - to liryczny, życzliwy i po prostu ładny muzyczny obraz Łodzi przeszłej, dzisiejszej i przyszłej, czyli tej, w której tkwi wiecznie przywoływany potencjał. Mógłby to być dobry początek nowej Łodzi i okazja do kontynuacji, która przerodziłaby się w tradycję. Bo pewnie można by co jakiś czas, np. raz w roku, poprosić kolejnych kompozytorów do ubierania Łodzi w dźwięki. Za parę lat nasze miasto byłoby muzyką...

Kolejny sukces Łodzi to udany, świetnie zrealizowany koncert, który został zarejestrowany przez Telewizję Polską i będzie wyemitowany w Programie Drugim i można być spokojnym, że samo wydarzenie i Wytwórnia w telewizyjnym obrazku będą wyglądać wyśmienicie.

Usłyszeliśmy nie tylko świetną muzykę, ale po raz kolejny mogliśmy się przekonać o jakości orkiestry Filharmonii Łódzkiej, której towarzyszyli chór Filharmonii Częstochowskiej "Collegium Cantorum" oraz wspaniali soliści: obłędnie śpiewająca Elżbieta Towarnicka, Hanna Banaszak i wielu muzyków z wybitnymi łodzianami Jackiem Delongiem i Pawłem Serafińskim.

"Wygrali" oni jeszcze jedną prawdę: że muzyka filmową, którą słyszymy w najważniejszych polskich produkcjach nagrywana była w Łodzi. I robiły to wielkie osobowości. Jedną z nich, na szczęście, wywołał z widowni Zbigniew Preisner - prof. Zdzisława Szostaka, łodzianina, pod którego batutą dokonano nagrań do około dwustu filmów.

I w końcu koncert był artystycznym ukoronowaniem projektu dziesięcioletniej rewitalizacji terenów dawnej Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. Projekt efektowny, który może imponować tym, co udało się osiągnąć. Dawne obiekty zyskały nowe funkcje i nowe życie. Działają tu klub muzyczny (ale nie tylko, bo odbywają się tu również spektakle teatralne) z ambitnym, dopracowanym programem; niezwykle ceniony przez filmowców i muzyków pałac dźwięku (już dziś ponad połowa rodzimej produkcji filmowej zyskuje tu swoją finalną postać) oraz uroczyście otwarte w miniony weekend hotel światowej marki i nowoczesne kino z autorskim repertuarem.

Przy Łąkowej znajdują się także studio Opus Film, czołowy krajowy producent reklam i coraz ważniejszy gracz na rynku filmów fabularnych i telewizyjnych; Filmoteka Narodowa; Łódzkie Centrum Filmowe z olbrzymimi (ponad 300 tys. sztuk) zbiorami kostiumów i rekwizytów; centrum kongresowe; telewizja Toya. A przecież, jak mówił sam Preisner, mógł w tym miejscu powstać np. tor gokartowy...

Koncert bardzo udanie i emocjonująco przywołał też to, co dla Łodzi najbardziej znamienne, co w niej było i ciągle jest, a o czym na co dzień się zapomina, wydobywając tylko od święta - jej filmowy charakter. Nie tylko magiczne miejsce pełne wciąż wyczuwalnej fantastycznej historii zamknięte w projekcie Łąkowa 29 (warto zajrzeć na stronę internetową lakowa29.pl).

To także z pewnością jedna z najlepszych i najważniejszych na świecie szkół filmowych, która wychowała i wychowuje całą rzeszę wspaniałych filmowców. To oscarowe studio filmów animowanych Se-ma-for. To jedyne w swoim rodzaju Muzeum Kinematografii. To filmowe studia, firmy producenckie, ludzie filmu, którzy mieszkają w Łodzi, i w Łodzi chcą pracować i tworzyć. Warto na to postawić.

Film i wszystkie dziedziny sztuki, które się z nim wiążą, to siła Łodzi. W dniu, w którym odbywał się koncert, trwała też gala zakończenia festiwalu filmowego w Gdyni, gdzie nagradzano łódzką produkcję. Aż chciałoby się powiedzieć, że festiwal polskich filmów powinien odbywać się w Łodzi. A jeśli nie on, to Camerimage.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ae
Pięknie Pan zakończył :)
Można by było się cieszyc jeszcze bardziej, gdyby obok tak wspaniałej inicjatywy, miał miejsce szacunek to takich marek jak Camerimage...
i, trudno nie dodać, ze popis krakowskiej sopranistki był fenomenalny i oszałamiający ...
M
Mary Bom Bom
... jedyne w swoim rodzaju. To prawda, Tyle ze wkrotce powstanie o wiele wieksze w Warszawie - a tu nie robi sie nic, by temu zagrozeniu sprostac... Warto by to troche odmlodzic, sciagnac ludzi z zewnatrz, powalczyc o nowa siedzibe - slowem: zrobic to, co udalo sie z niegdys zapyzialym Muzuem Sztuki!
Dodaj ogłoszenie