Łódzkie. Grób Krzysztofa Krawczyka w Grotnikach tonie w kwiatach! Jaki był Krzysztof Krawczyk? 13.05.2021

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Krzysztof Krawczyk mieszkał w podłódzkich Grotnikach. Anna Gronczewska/Grzegorz Gałasiński
Łódzkie. Grób Krzysztofa Krawczyka w Grotnikach tonie w kwiatach! Jaki był Krzysztof Krawczyk? W weekend w Grotnikach przy miejscowym cmentarzu parkują setki samochodów. Krzysztof Krawczyk jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy został tu pochowany 10 kwietnia 2021 roku.

Łódzkie. Grób Krzysztofa Krawczyka w Grotnikach tonie w kwiatach! Jaki był Krzysztof Krawczyk?

Grób Krzysztofa Krawczyka znajduje się w centrum cmentarza. Trudno go nie dostrzec. Palą się przy nim setki zniczy. Leżą jeszcze wieńce złożone podczas pogrzebu.

Jak byłem tu zaraz po pogrzebie, w niedzielę - mówi Jerzy Wójcik ze Zgierza. - Znicze sięgały może metr od grobu. Dziś to już z dziesięć metrów! Jestem na emeryturze, czasu mam dużo, a ze Zgierza do Grotnik blisko to przyjeżdżam tu często..Czasem też postawię znicz...

Nawet w powszedni dzień przy grobie Krzysztofa gromadzi się kilkadziesiąt osób.

To i tak mało! - mówi jedna z mieszkanek Grotnik mieszkająca blisko cmentarza. - W minioną niedzielę to cała droga była zastawiona samochodami! Przy grobie gromadziły się setki ludzi. Po rejestracjach widać było, że ludzie przyjeżdżali z całej Polski.

Przy grobie płoną znicze. Jakieś dziecko położyło rysunek z „Parostatkiem” z dopiskiem: w piękny rejs. Leżą kartki z napisem Warszawa czy Poznań żegnają. Widać też zdjęcie Krzysztofa Krawczyka z jednego z koncertów, a na nim napis: Zamość żegna, Zamość dziękuje...

Małżeństwo zbliżające się do sześćdziesiątki obchodzi grób piosenkarza i przegląda napisy znajdujące się na wieńcach.

Ten od żony! - mówi kobieta do swojego partnera. - Zobacz jaki piękny napis...

Na szarfie wieńca Ewa Krawczyk, żona piosenkarza, kazała napisać: Mojemu kochanemu chłopczykowi – twoja laleczka...
Kazimierz Włodarski przyjechał żoną z Aleksandrowa Łódzkiego.

- Nie pierwszy raz tu jestem – mówi z dumą. - Ale lepiej przyjechać w tygodniu, bo w weekendy tłumy się gromadzą. My z żoną wychowaliśmy się na piosenkach Krawczyka, „Trubadurów”. Teraz mamy okazję się z nim spotkać..Tu na cmentarzu...

Siedziała koło niego w kościele

Pani Janina mieszka w Grotnikach. Przed chwilą skończył się pogrzeb jej siostry. Postanowiła jeszcze raz zapalić znicz na grobie Krzysztofa Krawczyka.
Dobrze go znałam, choć bezpośrednimi sąsiadami nie byliśmy – tłumaczy. - Ja jestem z Grotnik, a on mieszkał w Jedliczu. Ale

widywaliśmy się w kościele. Na niedzielnej mszy św. w naszym kościele. On z Ewą siedział w pierwszej ławce. Ja w drugiej, zaraz za nimi. Razem z tą siostrą co teraz umarła zawsze jak przekazywaliśmy Znak Pokoju pan Krzysztof i jego żona odwrócili, skinęli głową...

Pani Janina nie może się nachwalić Krzysztofa Krawczyka. Twierdzi, że był wspaniałym człowiekiem. Wiele pomagał ludziom w okolicy. Jak ktoś miał wiele dzieci to podjeżdżał autem i zawsze im coś dał.

Modliłam się za niego do samej śmierci – dodaje pani Janina. - Kiedyś na Koronce do Miłosierdzia Bożego pani Ewa poprosiła mnie, by modliła się za jej męża. Tak zrobiłam...Ostatnio jednak ich w kościele nie widziałam. Bali się Covidu, a on był bardzo chory...

Pomagał i nie szukał rozgłosu

Ojciec Bernard Briks jest proboszczem parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Grotnikach. Prowadzą ją od lat oblaci.

Proboszczem jestem tu od roku, ale Krzysztofa Krawczyka dobrze znałem – mówi ojciec Bernard. - Przed laty, po śmierci ojca, przeszedł załamanie wiary. Jak sam mówił chodził wtedy po bezdrożach. Ale wszedł na drogę nawrócenia. I tej drogi trzymał się aż do śmierci.

Krzysztof Krawczyk bardzo angażował się w życie parafii. Organizował koncerty z których dochód był przeznaczany na rozbudowę kościoła. Dopóki dopisywało mu zdrowie to śpiewał na pasterce. Jak był w domu to przychodził w niedzielę do kościoła. Jednak najczęściej był w trasie.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą Krzysztof Krawczyk się nie chwalił – zauważa ojciec Bernard Briks. - Pomagał biednym. Ojciec Tomasz Ewertowski, który przez 16 lat był proboszczem w Grotnikach i przyjaźnił się z piosenkarzem, opowiadał mi, że wyremontował dom rodzinie z tej parafii, która żyła w tragicznych warunkach.

Śmierć ojca

Sam Krzysztof Krawczyk wiedział co to bieda. W 1964 roku spotkała go wielka tragedia. Umarł January Krawczyk, jego ojciec. Był aktorem i miał 58 lat. Śpiewał pięknym barytonem. Występował w łódzkim Teatrze Muzycznym. Tam występowała też mama piosenkarza Lucyna. Pani Lucyna po śmierci męża zapadła na depresję. Krzysztof zaczął uczyć się w szkole wieczorowej. Tam zdał maturę i poznał Sławomira Kowalewskiego, z którym w 1963 roku założyli „Trubadurów”. Krzysztof musiał też iść do pracy i jak sam mówił, te 600 - 700 złotych musiał przynieść do domu. Ale jako kilkunastoletni chłopak mógł tylko zostać gońcem. Pracował w Technikum Włókienniczym im. Walentyny Tierieszkowej. Rozwoził na rowerze korespondencję, przyklejał znaczki do listów.
Jak wspominał ojciec Bernard śmierć ojca miała jeszcze inne konsekwencje. Krzysztof Krawczyk stwierdził wtedy, że Boga nie ma. Przez 20 lat żył bez Niego. Nie zapomniał chwili, gdy żona Ewa wprowadziła go do kościoła św. Jacka w Chicago. Była Wielka Sobota, święcono pokarmy...Potem wspominał, że ta chwila odmieniła jego życie.

Gdyby nie wiara, to czułbym się ciemnym człowiekiem zamkniętym w piwnicy – mówił nam w wywiadzie jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy. - Nie wiedziałbym w którą stronę się udać. Oczywiście można żyć bez Boga. Żyłem tak wiele lat. Ale nawet wtedy wydawało mi się, że ktoś nade mną czuwa. Ewangelia, Osiem Błogosławieństw to rzeczy, które są świetną receptą na życie. Mam za dużo przykładów, by tu wymienić, by udowodnić, że różaniec potrafi czynić cuda. Nie tylko w moim przypadku. Czasem dzwonią do nas ludzie, proszą o modlitwę. Modlimy się rano, wieczorem, przed jedzeniem. Odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Ludzie są jednak często niereformowalni. Jak mówi św. Paweł dusza chce, prosi byś robił inaczej, a ciało robi swoje...

Swoją karierę Krzysztof Krawczyk zaczynał z „Trubadurami”. W 1973 roku śpiewać solo Każdy zna takie przeboje pana Krzysztofa jak „Parostatek”, „Jak minął dzień”, „Pamiętam ciebie z tamtych lat”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, czy nagrane z Goranem Bregowicem „Mój przyjacielu” czy z Edytą Bartosiewicz „Trudno tak”.W 1980 roku Krzysztof Krawczyk wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Dwa lata wcześniej wystąpił na Festiwalu Interwizji. Zajęcie drugiego miejsca uznano za porażkę. Podobno na życzenie ówczesnego szefa Radiokomitetu Macieja Szczepańskiego, piosenkarza przestano pokazywać w telewizji, z anteny zniknęły jego piosenki. Mimo, że „Jak minął dzień”, utwór, którym „przegrał” Interwizję, stał się w Polsce wielkim przebojem. W 1980 roku wyjechał na tournée do USA i tam został. Koncertował w klubach w Chicago, Las Vegas i Indianapolis. Nagrał tam płytę „From a Different Place”

Do Polski pierwszy raz wrócił w 1985 roku. W 1990 roku znów pojechał do Stanów Zjednoczonych. Powrócił po pięciu latach i tym razem osiadł w ojczyźnie na stałe.
Krzysztof Krawczyk był trzykrotnie żonaty. Pierwszą żoną piosenkarza została koleżanka z lat szkolnych Grażyna Adamus, drugą - nieżyjąca solistka „Trubadurów” - Halina Żytkowiak. Ze związku z Haliną Żytkowiak ma syna Krzysztofa Igora. Odziedziczył talent muzyczny po rodzicach. I czasem śpiewa podczas nagrań studyjnych taty. Trzecią żoną została Ewa, z domu Trełko. Blisko 40 lat byli małżeństwem. Mieszkali w Grotnikach – Jedliczu.

Znicze przed domem

Pielgrzymki fanów ciągną nie tylko na cmentarz, ale też do domu piosenkarza. Pod bramą pali się kilkanaście zniczy. Leżą kwiaty.

-W niedzielę to stało pod bramą kilkanaście osób, modlili się – mówi jedenastoletni chłopiec, jeden z sąsiadów piosenkarza. - Dzisiaj to już z pięciu osobom musiałem pokazywać, gdzie mieszkał Krzysztof Krawczyk. Nawet kierowca karetki pogotowia pytał...

Babcia chłopca znała piosenkarza. Nie raz wiedziała jak wychodził na spacer z psami. Ale było to już dawno.

Ostatnio to rzadko z domu wychodził, słyszałam że był bardzo chory, więcej leżał niż chodził – opowiada kobieta. - Sylwia, ta adoptowana córka, była w wieku mojego syna. Kolegowali się. Raz nawet zaprosiła go do domu Krzysztofa Krawczyka na grilla. Piosenkarz do mnie zadzwonił i pytał się do której syn może u nich być. Powiedziałam, że powinien wrócić przed godziną 22.00. On prosił, by pobył godzinę dłużej. Obiecał, ze go odprowadzą. I tak było. Wspaniały człowiek! Nie wywyższał się. Był normalny, a do tego bardzo dobry.

Przed jednym z domów w ogródku pracuje starszy mężczyzna.

- Od domu Krawczyka dzieli mnie ze 150 metrów, w prostej linii – wyjaśnia. - Ale w ostatnich latach go nie widziałem. Wcześniej to jeździł po okolicy bryczką..

.

Przed domem Krzysztofa Krawczyka zapłonął kolejny znicz. Zapaliło go małżeństwo po 40-tce z Łodzi. Postali pod bramą. Próbowali zaglądać przez płot. Byli rozczarowani, że nie zobaczyli kapliczki, którą zbudował piosenkarz...

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika Wolska

Cześć panowie, mam na imie Monika :). Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowanych panów zapraszam do kontaktu najlepiej na moim profilu gdzie zobaczysz moje prywatne zdjęcia : www.linktr.ee/polishgirl

Dodaj ogłoszenie