MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Neurobiologia a czytanie. Czy niemowlaki marzą o elektronicznych książkach? „Tata też czyta”. Rozmowa z Marią Deskur

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Maria Deskur - prezeska i współzałożycielka Fundacji Powszechnego Czytania, Ashoka Fellow, absolwentka UJ, Sorbony oraz Université Lumière w Lyonie, od lat związana z polską branżą wydawniczą, wieloletnia szefowa wydawnictw książek Egmontu i Burdy.
Maria Deskur - prezeska i współzałożycielka Fundacji Powszechnego Czytania, Ashoka Fellow, absolwentka UJ, Sorbony oraz Université Lumière w Lyonie, od lat związana z polską branżą wydawniczą, wieloletnia szefowa wydawnictw książek Egmontu i Burdy. Archiwum autora
Mężczyźni rzadziej niż kobiety czytają swoim dzieciom. Jak przekonać ich do kilkunastu minut dziennie przeznaczonych na tę czynność? Okazuje się, że współczesna neurobiologia ma wiele odpowiedzi na to pytanie.

Czytanie, słuchanie audiobooków, czy film?

Prowadzicie kampanię: „Tata też czyta". Dlaczego akurat czytanie? Jest przecież mnóstwo innych aktywności, które można robić z dziećmi: biegać, grać w piłkę, grać w różnego rodzaju gry, jechać na wycieczkę.

My absolutnie nie mówimy o tym, żeby nie biegać, nie jeździć na wycieczki rowerowe i nie robić innych, świetnych rzeczy. „Tata też czyta", to kampania, która mówi, żeby między innymi, ciekawymi rzeczami, które się robi z dziećmi znaleźć chwilę na czytanie. W świecie mamy gonitwę różnych spraw. Według ostatnich badań Family Power, tylko 30% ojców i 38% matek deklaruje, że czyta z dzieckiem. Byłoby dobrze, żeby troszeczkę więcej tych rodziców czytało. Absolutnie nie chodzi o to, żeby czytać godzinami, ale żeby znaleźć w sposób regularny, np. codziennie, 20 minut - jak to jest młodsze dziecko, to może być jeszcze mniej. Ten czas się wydłuża, bo jak człowiek zacznie czytać z dzieckiem, to na ogół jest to potem kontynuowane w naturalny sposób.

Jesteśmy w dwudziestym pierwszym wieku, gdzie mamy wiele mediów, wiele różnych form cyfrowej rozrywki, gry komputerowe typu RPG, które opowiadają różnego typu historie.

Różnice są zasadnicze - im jesteśmy młodsi, tym większe. Mózg człowieka jest szalenie neuroplastyczny przy narodzeniu. Po 3 latach jego neuroplastyczność bardzo spada. Plus minus 85% naszych mózgów rozwija się we wspomnianym okresie. Później mózgi także się rozwijają, ale w mniejszym stopniu, jeśli jednak nie będziemy używać synaps one będą zanikać. Zależy nam na tym, żeby małe dzieci miały szansę na to, żeby rozwijać swój mózg w pełni jego możliwości. My nie stoimy na takim stanowisku, że trzeba czytać książki, bo każdy z nas musi znać doskonale literaturę światową. Kompletnie nie o to chodzi.

Zatem o co? Czytanie jest pretekstem do spotkania?

Tak – do rozmowy, która wykracza poza zwyczajowe tematy, których w naturalny sposób człowiek nie poruszyłby bez książki. Konwersacje często ograniczają się do pytań: „Co zjadłaś?" „Smakowało ci?", „O! Bawiłaś się laleczką?". Książka pozwala, aby rozmowa z małym dzieckiem wkroczyła w kompletnie inne światy. Można poznać najróżniejsze koncepty, związki przyczynowo-skutkowe, emocje. Jest dużo prac naukowych pokazujących, że mózg dziecka najbardziej się rozwija w kontakcie z innymi, gdy jest właśnie wciągane w bogatą w różnorodne treści rozmowę.

Czy warto czytać z dzieckiem, zanim samo zacznie mówić?

Czytać z dzieckiem warto na pewno od szóstego miesiąca życia. Zachęca do tego Amerykańska Akademia Pediatryczna. Dysponujemy na przykład badaniami, które pokazują, że niemowlakowi, do którego przemawia jego mama, czyta mu książeczkę, mózg pod EEG „rozświetla się" w procesie namnażania synaps. Komórki mózgowe są aktywne. W tym samym badaniu pokazywano dzieciom nagraną mamę, która czyta. Osoba mówiąca przez ekran do dziecka w ogóle nie wywołuje takiej reakcji. Malutkie dzieci nie mają rozwiniętych kompetencji percepcyjnych: nie potrafią zrozumieć, że mama na ekranie i mama obok, to ta sama osoba. To bardzo ważne.

Czyli lepsze samodzielne czytanie niż audiobook.

Tu mamy kolejne ciekawe badanie. Dzieciom puszczano film, audiobook i czytano książkę. Choć film puszczony kilkuletniemu dziecku powoduje jego radość i zainteresowanie, generuje bardzo niewielkie ruchy na poziomie mózgu. Audiobook sprawia, że tego ruchu jest trochę więcej. Największy ruch generuje czytanie wraz ze wspólnym analizowaniem tekstu z obrazkami. Warto wspomnieć też, że bardzo pomaga także bezpieczna obecność.

Czytanie namnaża neurony

Psycholodzy grzmią także o tym, żeby małym dzieciom nie dawać smartfonów.

Tak, bo nie powinniśmy dawać smartfonów maluchom, tylko z nimi rozmawiać, albo wręcz pozwolić dziecku na chwilę nudy, zastanowienia, spokojnego wchłaniania świata.

Pod EEG widzimy namnażanie się neuronów, jakie to ma przełożenie w praktyce?

Mówimy często osobno o emocjach, osobno o rozwoju intelektu i aparatu sprawczości, ale w rzeczywistości mamy jeden mózg, który to wszystko spina – i czytanie dialogowe, dzięki któremu neurony namnażają się w idealnej sytuacji emocjonalnej jest takim właśnie ćwiczeniem holistycznym, które ma przełożenie, chciałoby się powiedzieć – na wszystko: stabilność emocjonalną, intelekt ale też sprawczość. Potem, gdy już jesteśmy dorośli, to książka oczywiście jest narzędziem ćwiczenia sprawności mózgu w tych wszystkich aspektach, źródłem wiedzy ale i frajdą. Tak jak wspomniałam, książka pomaga rozwinąć nasz mózg, ale jest ważna również po to, żeby utrzymać go w formie.

U wielu maluchów czytanie staje się także swego rodzaju rytuałem. Pomaga im się wyciszyć przed spaniem.

Czytanie wycisza i uspokaja. Są na to mocne badania. Patrząc na korzyści dla rodziców – wejście w tryb: myjemy zęby, odkładamy zabawki, czytamy i zasypiamy – jest bardzo pomocne w budowaniu rytuału, który pomaga zasnąć, co przecież rodzicowi może szalenie pomóc w budowaniu "momentu dla siebie".

Czytanie przez ojców

Pozwolę sobie odwrócić pytanie. Dzieciom czytanie pozwala na rozwijanie sprawności mózgu. A co dorosłym?

Czytanie daje rodzicom cudowny sposób do budowania dobrych relacji z dzieckiem. Nie wszyscy mamy wrodzoną łatwość, żeby w naturalny sposób podpytywać dzieci o ich najróżniejsze przemyślenia, a czytanie jest dobrym pretekstem. Gdy dziecko dorasta ma już z rodzicem wspólny „bagaż" rozmów, przeczytanych książek, przeżytych śmiechów. Z dorastającym dzieckiem można porozmawiać o tematach poważniejszych, czasem trudnych i odwołać się do przykładów. Czytanie oczywiście rozwija samego rodzica – nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie. Dorosłym pozwala ćwiczyć umiejętności formułowania zdań i prezentacji, buduje pewność siebie. To przecież pomaga nam także w sytuacjach zawodowych.

Pamięta pani takie historie, że czytanie zmieniło czyjeś ojcostwo?

Mamy przypadek mężczyzny, którego żona była zaangażowana w działalność naszej fundacji. On słuchając tego wszystkiego, zaczął czytać swojemu najmłodszemu dziecku. Otwarcie dzisiaj mówi, że on nie ma ze starszymi dziećmi tak głębokiego kontaktu, jakie ma z tym najmłodszym, któremu zaczął czytać.

Co przekonuje mężczyzn do czytania dzieciom?

W dzisiejszych czasach mężczyźni są coraz bardziej obecnymi ojcami. To jest super. Przekonuje ich świadomość, że czytanie to część budowania relacji z dzieckiem i opieki – że wraz z partnerką są w tym razem. Bliski jest też argument, że robi się to po to, aby rozumieć świat swojego dziecka. Współcześni mężczyźni są na to otwarci. Widzę też pozytywne reakcje, gdy mężczyźni słyszą, że czytanie pomaga im w logicznym myśleniu, budowaniu argumentacji. Szczególnie udaje się nam wzbudzić tym argumentem zainteresowanie wśród przedstawicieli działów sprzedaży, czy marketingu.

Pozwolę sobie na nieco prywatne pytanie: jak wyglądało to u Pani w rodzinie? Jest Pani matką czwórki dzieci.

Moje dzieci są już troszkę starsze, więc już mniej czytamy razem, ale faktycznie czytaliśmy dużo. Taką rzeczą, która była u nas zasadniczo klasyczna, to że czytaliśmy na okrągło różne te same rzeczy. Dzieci to kochają i nie należy się tego bać, bo one uczą się w ten sposób. „Repetitio est mater studiorum" - to zdanie, które jest potwierdzone badaniami. Dzieci więcej zapamiętują, jeżeli przeczytamy im kilkukrotnie tę samą historię w porównaniu do sytuacji, kiedy czytamy za każdym razem inną. Oczywiście człowieka dorosłego to trochę nudzi, ale zawsze można sobie w takiej sytuacji przypomnieć, że dziecku to sprzyja. My mieliśmy także takie ukochane książki, które bawiły także nas. W przypadku czwórki dzieci był też taki problem, że gdy jedno już z czegoś wyrosło, a reszta nie dochodziło do przepychanek o to, co teraz czytać – no ale to zasadniczo świetna przepychanka – nie "czy ” ale "co ”czytać. Oczywiście totalnie zachęcam do takich, nawet gorących, dyskusji!

Dziękuję za rozmowę.

Kampania "Tata też czyta"

Głównym celem kampanii jest zachęcenie mężczyzn, a w szczególności ojców i opiekunów do czytania dzieciom. Organizatorzy zaplanowali szereg działań promocyjnych mających na celu popularyzację akcji. Kampanii towarzyszy publikacja – poradnik dla rodziców i opiekunów „Supermoc książek #TataTeżCzyta2024”. Ambasadorami akcji #TataTeżCzyta2024 zostali m.in. Łukasz Dominiak, Łukasz „Juras” Jurkowski, Kamil Nowak, Marcin Perfuński i Wiesław Nowobilski, Katarzyna Zielińska, Anna Dereszowska, Magda Kordaszewska i Joanna Flis. Akcję wsparli również Anna i Robert Lewandowscy

Maria Deskur - prezeska i współzałożycielka Fundacji Powszechnego Czytania, Ashoka Fellow, absolwentka UJ, Sorbony oraz Université Lumière w Lyonie, od lat związana z polską branżą wydawniczą, wieloletnia szefowa wydawnictw książek Egmontu i Burdy, autorka pomysłu i współtwórczyni sukcesu brandu „Basia”. Inicjatorka serii „Czytam sobie”, ekspertka upowszechniania czytania, autorka publikacji „Supermoc książek. Poradnik upowszechniania czytania”, współautorka poradników „Supermoc książek w przedszkolu”, a także „Supermoc książek: #TataTeżczyta”. W pro-czytelniczych inicjatywach podkreśla, że kultura książki nie oddziałuje jedynie na poszczególne jednostki, ale na całe społeczeństwo, którego przyszłość zależy od liczby obywateli czytających, bo czytanie przekłada się na edukację, zdrowie, innowacyjność, przedsiębiorczość, naukę a nawet demokrację.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Robert EL Gendy Q&A

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Neurobiologia a czytanie. Czy niemowlaki marzą o elektronicznych książkach? „Tata też czyta”. Rozmowa z Marią Deskur - Dziennik Zachodni

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki