Powoli wraca życie na tereny zburzonych zakładów Norbelana w Łodzi. Wrocławski deweloper dokupił kolejny fragment działki i planuje budowę drugiego budynku mieszkalnego na tym terenie. Niestety, mimo ożywienia na rynku wiele innych dużych nieruchomości pofabrycznych w Łodzi leży odłogiem. Działka po dawnych zakładach Norbelana to ponad 3 ha pomiędzy al. Mickiewicza i ul.: Żeromskiego, Gdańską i Żwirki.

Przed laty były tu zabudowania pofabryczne. W 2001 r. nieruchomość kupiła od syndyka Norbelany firma Plaza Centers. Miało tu powstać osiedle mieszkaniowe, a potem galeria handlowa. Niestety, właściciel ograniczył się do zburzenia istniejącej zabudowy.

W ubiegłym roku 10 proc. działki kupił deweloper Profit Development. Obecnie firma buduje na niej blok mieszkalny. Na szczęście okazuje się, że na tym nie koniec.

Deweloper, nabywając pierwszą część nieruchomości, zarezerwował sobie możliwość dokupienia kolejnych. Bogdan Koczy z Profitu Development mówi, że ta furtka wciąż jest otwarta, a częściowo jego firma już z niej skorzystała, kupując ziemię pod drugi etap inwestycji.

Łącznie to już prawie hektar terenu.

- Trwa budowa pierwszego etapu na działce położonej bliżej ul. Gdańskiej. Zakończenie inwestycji jest planowane na marzec 2017 r., choć mamy pewne wyprzedzenie, co pozwala zakładać, że termin będzie wcześniejszy. Natomiast już teraz projektujemy kolejny etap inwestycji, między powstającym budynkiem a ul. Żeromskiego - mówi Bogdan Koczy.

Również ma to być budynek mieszkalny z lokalami usługowymi na parterze.  To daje nadzieję na uporządkowanie choćby małego fragmentu centrum Łodzi.


 Pustych działek inwestycyjnych jest w Łodzi bardzo wiele. Inwestorzy kupili je w czasie boomu 10 lat temu. Potem przeżyli szok, widząc, że przepłacili. Przestraszyli się, nie uruchomili inwestycji, a dziś mają zgryz: odsprzedać to za niższą cenę czy dalej czekać

 

Niestety, w mieście wciąż jest bardzo dużo pofabrycznych terenów, na które życie nie chce wrócić. Wymienić można tu choćby obszary po dawnych zakładach Polmerino i Eskimo.

Te pierwsze zlokalizowane były w okolicach ul. Wróblewskiego, na tyłach osiedla akademickiego Politechniki Łódzkiej. Na ogromnym obszarze, liczącym ponad 10 ha, hiszpański deweloper Urbanica miał wybudować osiedle mieszkalne.

W 2006 r. firma zapowiadała, że budowa ruszy lada chwila, w pierwszym etapie miało powstać sześć budynków z 200 mieszkaniami, zaś docelowo osiedle obliczone było na 1.500 mieszkań. Nic z tego nie wyszło.

Urbanica dalej ma nieruchomość w swoim portfolio, tyle że jest to „teren inwestycyjny”. Czyli wystawiony na sprzedaż. 

Drugą działkę, niemal identycznych rozmiarów, Urbanica już sprzedała. Chodzi o dawne zakłady Eskimo, pomiędzy ul. Piotrkowską, Wólczańską i Czerwoną.

Nabywcą udziałów jest znana łódzka firma odzieżowa Monnari. Jej prezes Mirosław Misztal mówił na łamach „Parkietu”, że rozważa m.in. wyodrębnienie kilku działek i budowę na jednej z nich magazynu.

Mogłyby też powstać tutaj lokale użytkowe. Misztal stwierdził, że Monnari nie jest deweloperem i nie planuje budowy mieszkań, ale... takiego rozwiązania też wykluczyć nie można - mówił prezes w wywiadzie

- Pustych działek inwestycyjnych jest w Łodzi bardzo wiele. Inwestorzy kupili je w czasie boomu 10 lat temu. Potem przeżyli szok, widząc, że przepłacili. Przestraszyli się, nie uruchomili inwestycji, a dziś mają zgryz: odsprzedać to za niższą cenę czy dalej czekać – komentuje Tomasz Błeszyński, doradca rynku  nieruchomości.

- Dlaczego nie budują mimo ożywienia? Duże działki wymagają wieloletnich inwestycji, a do nich potrzebna jest stabilna koniunktura. Duże areały pofabryczne są kłopotliwe do zabudowy. Ze względu na brak dojazdów czasem ciężko jest te tereny podzielić na mniejsze działki i realizować inwestycję etapami.

- Dziś w  Łodzi realizowane są pojedyncze inwestycje mieszkaniowe na niewielkich działkach, a duże biurowce powstają głównie pod kątem konkretnych najemców - jak mBank – zauważa Tomasz Błeszyński.