Prezydent Łodzi pozywa do sądu b. prezesa Fali

Marcin Darda
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska pozwała Sławomira Antosa, byłego prezesa Aquaparku Fala
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska pozwała Sławomira Antosa, byłego prezesa Aquaparku Fala DziennikŁódzki/archiwum
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska pozwała Sławomira Antosa, byłego prezesa Aquaparku Fala. Domaga się od niego przeprosin i 10 tys. zł odszkodowania na cel społeczny za naruszenie jej dóbr osobistych.

Poszło o doniesienie do prokuratury, które Antos złożył we wrześniu, gdy nie był już prezesem Fali. Według niego dzierżawca baru na Fali nie rejestrował wszystkich transakcji w kasie fiskalnej. Miał zaniżać w ten sposób dochody, a od nich zależała wysokość czynszu. Antos oszacował, że Fala mogła w ten sposób stracić nawet 500 tys. zł rocznie. Co istotne, pełnomocnikiem dzierżawcy był radny osiedlowy PO z Koła Aktywności, czyli bezpośredniego zaplecza politycznego Hanny Zdanowskiej.

Między Antosem a dzierżawcą zaczęło zgrzytać, gdy prezes rozpisał przetarg na dzierżawę baru. Wówczas Antosa miała zaprosić prezydent Łodzi, a na spotkaniu naciskała, by odstąpił od przetargu. Antos powiedział "DŁ", iż prezydent wyznała mu wtedy, że "ma zobowiązania wobec tych ludzi", więc od przetargu powinien odstąpić.

Zdanowska zaprzeczyła. Sprawie towarzyszyła wojna o kamerę, która była skierowana na kasę w barze. Kamerę zainstalowała ochrona Fali na polecenie Antosa. Dzierżawca zasłonił kamerę piracką flagę.

Antos mówił też, że pełnomocnik dzierżawcy przy świadkach powoływał się na wpływy u wysokich urzędników w mieście. Zdanowska zaprzeczyła, że chodzi o nią. Były prezes Fali o swych podejrzeniach informował prezydent Łodzi i Radę Nadzorczą.

Z kolei szef RN Jacek Turczak, jednocześnie szef wydziału prawnego magistratu ripostował, że prezesowi polecono dalsze kontrolowanie baru na Fali.

Jednak Antos stracił posadę kilka dni po rozmowie z wiceprezydentem Markiem Cieślakiem. Zeznał, że Cieślak złożył mu propozycję złożenia dymisji w zamian za etat w magistracie. Wiceprezydent tym zarzutom zaprzeczył. Śledztwo w sprawie ewentualnego oszustwa na Fali prowadzi prokuratura.

- Nikomu nie postawiono zarzutów, do przesłuchania zostało jeszcze kilku świadków - tłumaczy prokurator Krzysztof Kopania. - Mamy zabezpieczony monitoring, sprawę analizują też urzędnicy skarbowi.

CZYTAJ TEŻ:
Prokurator wszedł na Falę
Prezes Aquaparku Fala odwołany
Prokuratura zbada odwołanie prezesa Fali

Zapisz się do newslettera

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

ż
żółw

Przychylam się do Twojej propozycji przedstawionej w końcowej części wypowiedzi tym bardziej, że nie czuję się wystarczająco kompetentny by komentować w sumie prywatny fechtunek Antosa z restauratorem. Zorientowałem się, że z jakiś względów Tobie dużo bliżej do restauratora niż Antosa choćby dlatego, że moje wypowiedzi oceniłeś jako stronnicze dla byłego prezesa. A przysięgam, emocjonalnie jest mi tak samo blisko i jednocześnie daleko do obydwu z nich. Ale to nie jest najistotniejsze. Dla mnie najważniejszym doświadczeniem wynikającym z tego czego dowiedziałem się od Ciebie jest zaangażowanie, wręcz pasja, z którą odnosisz się do „pojedynku” na Fali. Uważam, że jest to niezwykle cenne zjawisko. Nie wiem na ile rezultat tego pojedynku jest dla Ciebie istotny osobiście ale jeśli ktoś działa z takim zaangażowaniem jak Ty to z reguły życzę mu sukcesu. Tak jest i w tym wypadku, tym bardziej, że deklarujesz walkę o prawdę. Masz mój zaciśnięty kciuk, bo inaczej nie mam jak Cię wesprzeć a idea walki dobra ze złem jest mi szczególnie bliska.
Trzymaj się dzielnie.
Pozdrawiam.

f
fala2

Mylisz pojęcia lub jesteś kolejnym znajomym Antosa. Tu nie ma żadnej krucjaty przeciwko Antosowi, lecz dążenie do obnażenia prawdziwych jego intencji. Fałszywe oskarżenia, zarówno w mediach, jak i w Prokuraturze, za które powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Do tej pory obserwuje się silną krucjatę konkretnych osób z mediów i polityki, lecz w obronie Antosa, zatem Twój wywód pokazuje nam, że Antos jest i Tobie bliski.
Mówisz, że Antos był OK pod względem zarządzania publicznymi pieniędzmi. To oczywista kpina, co zostanie udowodnione w odpowiednim czasie i miejscu. Kreatywna księgowość, przekręty finansowe i wywalanie w błoto pieniędzy spółki miejskiej, np. na zakrapiane libacje organizowane na fali i poza nią czy opłacanie swojemu znajomemu drogiej szkoły, itd. A co roku Rada Miejska dokłada prawie 3 mln zł do fali.
Ładny prezent dla prezesa spółki miejskiej.
Nawet, jak Antos odchodził, to dał podwyżki swoim ludziom, żeby stali murem za nim, gdy będzie składał sprawę do Prokuratury, a po tym, jak już złożył doniesienie, przyjechał na falę, by we wspólnym gronie ustalić zeznania, jedną wersję wydarzeń.
Antos z fali zrobił karykaturalny urząd. Pomimo, iż lekko 4 osoby pracowały nad marketingiem fali (niektóre bez odpowiedniego wykształcenia), to jeszcze zatrudniono firmę zewnętrzną do spraw marketingowych. Łącznie, w samym tylko biurze pracuje kilkanaście osób, nie licząc zatrudnionych firm zewnętrznych do pomocy marketingowej.
Mówisz, że Antos próbował wyegzekwować warunki od restauratora. To kłamstwo! Ówczesny restaurator organizował często imprezy dla fali, rachunki za część z nich musiał umarzać, a wystawione faktury drzeć, gdyż był szantażowany i zastraszany przez przez Antosa, jego dyrektorów i jednego z pracujących tam radnych miejskich, że zostanie wyrzucony z fali, jeśli tego nie zrobi. Ponadto, dyrekcja fali drukowała pracownicze bony obiadowe, za które pracownicy fali kupowali jedzenie od ówczesnego restauratora. Zdarzało się, że urządzano za nie prywatne imprezy, a gdy brakowało bonów, to dodrukowywano je, jak pieniążki w NBP. Gdy okazywało się potem, że wydano grubo więcej bonów, niż jest pracowników, którym przysługuje przydział i księgowej nie zgadzał się bilans (kwota faktury, którą wystawiał restaurator wraz z oddaną adekwatnie przyjętą ilością bonów), zmuszano ówczesnego restauratora szantażem i zastraszaniem do umarzania części rachunku. Bony wydawane były w restauracji, także przez rodziny pracowników, dyrekcji, jak i samego Antosa. Ponadto, na rachunek firmowy, który był otwierany każdego miesiąca u ówczesnego restauratora często goszczono swoich znajomych i rodzinę, a nie, jak to powinno być dodatkiem do spotkań firmowych. Takie metody pracy Antosa mógłbym wymieniać jeszcze długo, lecz nie chcę dawać Antosowi i jego znajomym możliwości alibi, dlatego te największe grzechy zostawię dla odpowiednich służb i sądu.
Gdy restaurator zbuntował się i złożył skargę do Urzędu Miasta, częściowo opisując nieprawidłowości w spółce miejskiej, Antos wściekł się i obiecał mu, ze go zniszczy, ubliżając mu i szarpiąc go usiłował na siłę wciągnąć go do swego biura.
W odwecie złożył na ówczesnego restauratora swoją skargę z fałszywym podejrzeniem oszustw skarbowych niedobijania na kasę fiskalną tak, jak to obiecał niepokornemu najemcy, żeby odwrócić uwagę opinii od swoich poczynań. Przez cały sezon letni (wtedy jest największy ruch w całym roku) bezprawnie zabraniał, wbrew umowie przetargowej, wystawienia przez najemcę baru-ogródka gastronomii wraz z piwem przed wejściem do fali spełniającego wszystkie warunki umowy. Nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że w gastronomi w sezonie najwięcej zarabia na sprzedaży piwa. Ponadto, wyłączano system opłat bransoletkowych na barze od strony basenu, co było jedyną formą sprzedaży na tamtym barze czy wystawiano na terenie fali oraz terenie najemcy (bez uzgodnienia z najemcą) zakazu sprzedaży alkoholu (piwa, na które najemca posiadał stosowne pozwolenia - koncesję), nękano i zaczepiano pracowników oraz klientów najemcy - pewnego razu ochrona fali (na polecenie zastępującego managera pracownika fali) bez powodu skuła w kajdanki i po ziemi wywlekła z terenu najemcy przed wejście do fali gościa restauracji spokojnie konsumującego zakupione w barze rzeczy. Po interwencji najemcy oraz Policji zwolniono i przeproszono klienta. Niestety, zniesławienie baru pozostało.
Antos wydał też zakaz jakiegokolwiek komunikowania się pracowników fali oraz innych firm zewnętrznych z najemcą i jego pracownikami, by poczuciem odizolowania skruszyć i uciszyć "niepokornego" najemcę. Zabronił także firmom zewnętrznym, np. firmie sprzątającej świadczenia jakichkolwiek usług na rzecz restauratora, itd.
Przetarg ewidentnie ustawiany był pod protegowanego Antosa, a ówczesny najemca miał nawet poważne problemy ze spełnieniem wymagań w nim zawartych. Gdy okazało się, że wygrał przetarg oferując najlepsze warunki, Antos postanowił zrobić wszystko, by go pogrążyć. Po całym cyklu bezprawnych działań Antosa na szkodę ówczesnego restauratora, ten postanowił przez kancelarię adwokacką domagać się prawnie egzekwowania przez falę warunków umowy przetargowej, wysłano do fali wezwanie do zaprzestania działań na szkodę najemcy i prawnego respektowania warunków umowy, w przeciwnym razie konieczności wystąpienia na drogę postępowania sądowego. Już przy podpisywaniu umowy próbowano dwukrotnie zmieniać treść umowy przetargowej na niekorzyść najemcy, który po konsultacji prawnej kategorycznie nie wyraził na to zgody. Potem było już tylko gorzej do tego stopnia, że biuro fali wiedząc dużo wcześniej o rezerwacjach wycieczek-dużych grup zorganizowanych przyjeżdżających na falę i chcących skorzystać z wyżywienia na miejscu, nie informowało odpowiednio lub wcale najemcy, by ten mógł stosownie przygotować się do obsługi i poziomu świadczonych usług przy zwiększonym przepływie klientów.
Najemca oficjalnie poprosił Antosa o spotkanie wraz z prawnikami po obu stronach, by postarać się rozwiązać ten impas i dojść do wspólnego porozumienia. Jednak, Antos nie chciał jakiejkolwiek ugody i kontynuował swoje działania. Najemca, po przedstawieniu dowodów na jego znaczne straty z winy fali, wystąpił z propozycją obniżenia części oferowanego procentu od obrotu, by tym samym zrekompensować sobie poniesione przez niego, ewidentnie z winy fali, poważne straty finansowe. Gdyby ktoś nie wiedział, to gastronomia na fali jest działalnością przede wszystkim sezonową i jeśli najemca nie zarobi w okresie letnim, to przez resztę roku będzie ponosił same straty dokładając do interesu. Antos świetnie o tym wiedział, świadomie uniemożliwiając mu tenże zarobek. Dodatkowo, Antos chciał, by najemca nie osiągnął deklarowanego obrotu w sezonie letnim, gdyż umowa zakładała karę dodatkowego procenta od obrotu, co także obciążało najemcę baru. Jednak, były to działania nierozsądne, bo w przypadku, gdy najemca uzyskiwał znacznie mniejszy obrót od oczekiwanego, także mniej wpłacał do kasy fali, pomimo dodatkowej kary finansowej. Tracił na tym zarówno najemca, jak i spółka miejska.
Antos sprytnie to wykorzystał fałszywie oskarżając później najemcę o zaniżanie dochodów przez niby podejrzenie niedobijania na kasy.
Kwestię prywatnego tankowania paliwa czy napraw aut na koszt spółki miejskiej i podrzucania faktur chętnie uwzględniającej je pani księgowej pozostawiam bez komentarza. Tak, jak wprowadzone na teren fali dwa "lewe" punkty gastronomiczne (chata na basenach zewnętrznych i słodycze w holu głównym), które nie zgłoszone nie spełniały norm epidemiologiczno-sanitarnych. Punkt ze słodyczami w holu głównym korzystał z wody w toalecie dla klientów fali, a w chacie przygotowywano i sprzedawano jedzenie (zapiekanki, hot-dogi, kanapki, itd.), napoje, przekąski i lody bez zezwolenia czy odbioru sanepidu.
Było to celowe działanie Antosa, bo wszystkie skargi niezadowolonych klientów szły prosto na konto jedynego prawnie zarejestrowanego najemcę gastronomii na fali.
Pomijam już takie drobinki, jak skakanie pracowników czy dyrekcji fali w ubraniach do basenu, podczas organizowanej przez Antosa zakrapianej imprezy na basenach po zamknięciu aquaparku i przychodzeniem do pracy z kompleksem dnia wczorajszego.
A wy dziwiliście się potem, skąd się bierze gronkowiec?
Ale chwilowo starczy tych wywodów.
W kwestii nowego prezesa fali, pana Roli, to zgadzam się, że jest to osoba mało kompetentna do objętego stanowiska, wyrafinowana, chamska i złośliwa.
Umowę z dzierżawcą baru Rola zakończył informując pracowników baru (a nie samego najemcę) o braku woli do dalszej współpracy z powodu prowadzonego postępowania przez Prokuraturę, pół godziny przed zaplanowaną wcześniej konferencją prasową.
A wszystko to było odgórnie zaplanowane, gdyż był to okres wyborczy i trzeba było zrobić wszystko, moralnie lub nie, by wygrać wybory.
Ciekawe, co Pan Rola powie i jak się zachowa, jeśli wyrzucony restaurator zostanie oczyszczony z wszelkich podejrzeń, a postępowanie Prokuratury zostanie umorzone????????
Obiecywał, że fala sama poprowadzi gastronomię na fali, a tym czasem zamawia z zewnątrz catering przy pierwszej lepszej okazji. Oczywiście, jakość usług w barze uległa bardzo pogorszeniu. Na początku starali się, ale gdy emocje opadły, wraz z nimi opadł poziom baru. Byłoby miło, gdyby media zmotywowały obecny bar na fali do pracy, a prezesa Rolę do wywiązywania się z zadeklarowanych obietnic.
Zamieniono Antosa, na takiego samego dyletanta.
Zarówno Antos, jak i Rola, to marionetki w rękach pewnych osób. Robią tak, jak im "góra" zagra. Ile razy Rola jeździł na, tzw. konsultacje do Urzędu Miasta. Czemu wiceprezydent od spółek zgodził się na takiego dyletanta dając mu dodatkowo podwyżkę? To pytanie za 100pkt.!!!!!!!!!!!!!
Warto tez zwrócić uwagę na fakt, iż kierownikiem baru (podobno pracownicy baru także) jest obecnie prawa ręka znanego łódzkiego restauratora, pod którego Antos ustawiał przetarg. Ciekawe, skąd przyjeżdża catering?
Czyżby Rola kontynuował cel Antosa? Kto jeszcze z wysokich urzędników Urzędu Miasta kryje się za wykonaniem tego planu? Zdecydowanie będą to Ci, którzy często stołują się u protegowanego restauratora, np. pubie umiejscowionym nieopodal Urzędu Miasta, tworząc z nim swoistą grupę interesu, przyobiecując mu odgórnie bar na fali. Komary się cedzi, a wielbłądy przepuszcza. Afera wokół wyrzuconego restauratora (niby poważnego polityka), m.in. za zasłanianie piracką chorągiewką nielegalnie zamontowanego monitoringu, to tylko przykrywka do zdecydowanie grubszej sprawy.
Jednym słowem, ciekawy temat dla dziennikarzy śledczych, Prokuratury Okręgowej i CBŚ. A to jeszcze nie koniec wiedzy.
Proponuję zakończyć powyższy temat, gdyż pewnie i tak żaden redaktor nie odważy się o tym napisać, a szkoda tylko naszych nerwów i czasu. Pozdrawiam.

f
fala2

Mylisz pojęcia lub jesteś kolejnym znajomym Antosa. Tu nie ma żadnej krucjaty przeciwko Antosowi, lecz dążenie do obnażenia prawdziwych jego intencji. Fałszywe oskarżenia, zarówno w mediach, jak i w Prokuraturze, za które powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Do tej pory obserwuje się silną krucjatę konkretnych osób z mediów i polityki, lecz w obronie Antosa, zatem Twój wywód pokazuje nam, że Antos jest i Tobie bliski.
Mówisz, że Antos był OK pod względem zarządzania publicznymi pieniędzmi. To oczywista kpina, co zostanie udowodnione w odpowiednim czasie i miejscu. Kreatywna księgowość, przekręty finansowe i wywalanie w błoto pieniędzy spółki miejskiej, np. na zakrapiane libacje organizowane na fali i poza nią czy opłacanie swojemu znajomemu drogiej szkoły, itd. A co roku Rada Miejska dokłada prawie 3 mln zł do fali.
Ładny prezent dla prezesa spółki miejskiej.
Nawet, jak Antos odchodził, to dał podwyżki swoim ludziom, żeby stali murem za nim, gdy będzie składał sprawę do Prokuratury, a po tym, jak już złożył doniesienie, przyjechał na falę, by we wspólnym gronie ustalić zeznania, jedną wersję wydarzeń.
Antos z fali zrobił karykaturalny urząd. Pomimo, iż lekko 4 osoby pracowały nad marketingiem fali (niektóre bez odpowiedniego wykształcenia), to jeszcze zatrudniono firmę zewnętrzną do spraw marketingowych. Łącznie, w samym tylko biurze pracuje kilkanaście osób, nie licząc zatrudnionych firm zewnętrznych do pomocy marketingowej.
Mówisz, że Antos próbował wyegzekwować warunki od restauratora. To kłamstwo! Ówczesny restaurator organizował często imprezy dla fali, rachunki za część z nich musiał umarzać, a wystawione faktury drzeć, gdyż był szantażowany i zastraszany przez przez Antosa, jego dyrektorów i jednego z pracujących tam radnych miejskich, że zostanie wyrzucony z fali, jeśli tego nie zrobi. Ponadto, dyrekcja fali drukowała pracownicze bony obiadowe, za które pracownicy fali kupowali jedzenie od ówczesnego restauratora. Zdarzało się, że urządzano za nie prywatne imprezy, a gdy brakowało bonów, to dodrukowywano je, jak pieniążki w NBP. Gdy okazywało się potem, że wydano grubo więcej bonów, niż jest pracowników, którym przysługuje przydział i księgowej nie zgadzał się bilans (kwota faktury, którą wystawiał restaurator wraz z oddaną adekwatnie przyjętą ilością bonów), zmuszano ówczesnego restauratora szantażem i zastraszaniem do umarzania części rachunku. Bony wydawane były w restauracji, także przez rodziny pracowników, dyrekcji, jak i samego Antosa. Ponadto, na rachunek firmowy, który był otwierany każdego miesiąca u ówczesnego restauratora często goszczono swoich znajomych i rodzinę, a nie, jak to powinno być dodatkiem do spotkań firmowych. Takie metody pracy Antosa mógłbym wymieniać jeszcze długo, lecz nie chcę dawać Antosowi i jego znajomym możliwości alibi, dlatego te największe grzechy zostawię dla odpowiednich służb i sądu.
Gdy restaurator zbuntował się i złożył skargę do Urzędu Miasta, częściowo opisując nieprawidłowości w spółce miejskiej, Antos wściekł się i obiecał mu, ze go zniszczy, ubliżając mu i szarpiąc go usiłował na siłę wciągnąć go do swego biura.
W odwecie złożył na ówczesnego restauratora swoją skargę z fałszywym podejrzeniem oszustw skarbowych niedobijania na kasę fiskalną tak, jak to obiecał niepokornemu najemcy, żeby odwrócić uwagę opinii od swoich poczynań. Przez cały sezon letni (wtedy jest największy ruch w całym roku) bezprawnie zabraniał, wbrew umowie przetargowej, wystawienia przez najemcę baru-ogródka gastronomii wraz z piwem przed wejściem do fali spełniającego wszystkie warunki umowy. Nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że w gastronomi w sezonie najwięcej zarabia na sprzedaży piwa. Ponadto, wyłączano system opłat bransoletkowych na barze od strony basenu, co było jedyną formą sprzedaży na tamtym barze czy wystawiano na terenie fali oraz terenie najemcy (bez uzgodnienia z najemcą) zakazu sprzedaży alkoholu (piwa, na które najemca posiadał stosowne pozwolenia - koncesję), nękano i zaczepiano pracowników oraz klientów najemcy - pewnego razu ochrona fali (na polecenie zastępującego managera pracownika fali) bez powodu skuła w kajdanki i po ziemi wywlekła z terenu najemcy przed wejście do fali gościa restauracji spokojnie konsumującego zakupione w barze rzeczy. Po interwencji najemcy oraz Policji zwolniono i przeproszono klienta. Niestety, zniesławienie baru pozostało.
Antos wydał też zakaz jakiegokolwiek komunikowania się pracowników fali oraz innych firm zewnętrznych z najemcą i jego pracownikami, by poczuciem odizolowania skruszyć i uciszyć "niepokornego" najemcę. Zabronił także firmom zewnętrznym, np. firmie sprzątającej świadczenia jakichkolwiek usług na rzecz restauratora, itd.
Przetarg ewidentnie ustawiany był pod protegowanego Antosa, a ówczesny najemca miał nawet poważne problemy ze spełnieniem wymagań w nim zawartych. Gdy okazało się, że wygrał przetarg oferując najlepsze warunki, Antos postanowił zrobić wszystko, by go pogrążyć. Po całym cyklu bezprawnych działań Antosa na szkodę ówczesnego restauratora, ten postanowił przez kancelarię adwokacką domagać się prawnie egzekwowania przez falę warunków umowy przetargowej, wysłano do fali wezwanie do zaprzestania działań na szkodę najemcy i prawnego respektowania warunków umowy, w przeciwnym razie konieczności wystąpienia na drogę postępowania sądowego. Już przy podpisywaniu umowy próbowano dwukrotnie zmieniać treść umowy przetargowej na niekorzyść najemcy, który po konsultacji prawnej kategorycznie nie wyraził na to zgody. Potem było już tylko gorzej do tego stopnia, że biuro fali wiedząc dużo wcześniej o rezerwacjach wycieczek-dużych grup zorganizowanych przyjeżdżających na falę i chcących skorzystać z wyżywienia na miejscu, nie informowało odpowiednio lub wcale najemcy, by ten mógł stosownie przygotować się do obsługi i poziomu świadczonych usług przy zwiększonym przepływie klientów.
Najemca oficjalnie poprosił Antosa o spotkanie wraz z prawnikami po obu stronach, by postarać się rozwiązać ten impas i dojść do wspólnego porozumienia. Jednak, Antos nie chciał jakiejkolwiek ugody i kontynuował swoje działania. Najemca, po przedstawieniu dowodów na jego znaczne straty z winy fali, wystąpił z propozycją obniżenia części oferowanego procentu od obrotu, by tym samym zrekompensować sobie poniesione przez niego, ewidentnie z winy fali, poważne straty finansowe. Gdyby ktoś nie wiedział, to gastronomia na fali jest działalnością przede wszystkim sezonową i jeśli najemca nie zarobi w okresie letnim, to przez resztę roku będzie ponosił same straty dokładając do interesu. Antos świetnie o tym wiedział, świadomie uniemożliwiając mu tenże zarobek. Dodatkowo, Antos chciał, by najemca nie osiągnął deklarowanego obrotu w sezonie letnim, gdyż umowa zakładała karę dodatkowego procenta od obrotu, co także obciążało najemcę baru. Jednak, były to działania nierozsądne, bo w przypadku, gdy najemca uzyskiwał znacznie mniejszy obrót od oczekiwanego, także mniej wpłacał do kasy fali, pomimo dodatkowej kary finansowej. Tracił na tym zarówno najemca, jak i spółka miejska.
Antos sprytnie to wykorzystał fałszywie oskarżając później najemcę o zaniżanie dochodów przez niby podejrzenie niedobijania na kasy.
Kwestię prywatnego tankowania paliwa czy napraw aut na koszt spółki miejskiej i podrzucania faktur chętnie uwzględniającej je pani księgowej pozostawiam bez komentarza. Tak, jak wprowadzone na teren fali dwa "lewe" punkty gastronomiczne (chata na basenach zewnętrznych i słodycze w holu głównym), które nie zgłoszone nie spełniały norm epidemiologiczno-sanitarnych. Punkt ze słodyczami w holu głównym korzystał z wody w toalecie dla klientów fali, a w chacie przygotowywano i sprzedawano jedzenie (zapiekanki, hot-dogi, kanapki, itd.), napoje, przekąski i lody bez zezwolenia czy odbioru sanepidu.
Było to celowe działanie Antosa, bo wszystkie skargi niezadowolonych klientów szły prosto na konto jedynego prawnie zarejestrowanego najemcę gastronomii na fali.
Pomijam już takie drobinki, jak skakanie pracowników czy dyrekcji fali w ubraniach do basenu, podczas organizowanej przez Antosa zakrapianej imprezy na basenach po zamknięciu aquaparku i przychodzeniem do pracy z kompleksem dnia wczorajszego.
A wy dziwiliście się potem, skąd się bierze gronkowiec?
Ale chwilowo starczy tych wywodów.
W kwestii nowego prezesa fali, pana Roli, to zgadzam się, że jest to osoba mało kompetentna do objętego stanowiska, wyrafinowana, chamska i złośliwa.
Umowę z dzierżawcą baru Rola zakończył informując pracowników baru (a nie samego najemcę) o braku woli do dalszej współpracy z powodu prowadzonego postępowania przez Prokuraturę, pół godziny przed zaplanowaną wcześniej konferencją prasową.
A wszystko to było odgórnie zaplanowane, gdyż był to okres wyborczy i trzeba było zrobić wszystko, moralnie lub nie, by wygrać wybory.
Ciekawe, co Pan Rola powie i jak się zachowa, jeśli wyrzucony restaurator zostanie oczyszczony z wszelkich podejrzeń, a postępowanie Prokuratury zostanie umorzone????????
Obiecywał, że fala sama poprowadzi gastronomię na fali, a tym czasem zamawia z zewnątrz catering przy pierwszej lepszej okazji. Oczywiście, jakość usług w barze uległa bardzo pogorszeniu. Na początku starali się, ale gdy emocje opadły, wraz z nimi opadł poziom baru. Byłoby miło, gdyby media zmotywowały obecny bar na fali do pracy, a prezesa Rolę do wywiązywania się z zadeklarowanych obietnic.
Zamieniono Antosa, na takiego samego dyletanta.
Zarówno Antos, jak i Rola, to marionetki w rękach pewnych osób. Robią tak, jak im "góra" zagra. Ile razy Rola jeździł na, tzw. konsultacje do Urzędu Miasta. Czemu wiceprezydent od spółek zgodził się na takiego dyletanta dając mu dodatkowo podwyżkę? To pytanie za 100pkt.!!!!!!!!!!!!!
Warto tez zwrócić uwagę na fakt, iż kierownikiem baru (podobno pracownicy baru także) jest obecnie prawa ręka znanego łódzkiego restauratora, pod którego Antos ustawiał przetarg. Ciekawe, skąd przyjeżdża catering?
Czyżby Rola kontynuował cel Antosa? Kto jeszcze z wysokich urzędników Urzędu Miasta kryje się za wykonaniem tego planu? Zdecydowanie będą to Ci, którzy często stołują się u protegowanego restauratora, np. pubie umiejscowionym nieopodal Urzędu Miasta, tworząc z nim swoistą grupę interesu, przyobiecując mu odgórnie bar na fali. Komary się cedzi, a wielbłądy przepuszcza. Afera wokół wyrzuconego restauratora (niby poważnego polityka), m.in. za zasłanianie piracką chorągiewką nielegalnie zamontowanego monitoringu, to tylko przykrywka do zdecydowanie grubszej sprawy.
Jednym słowem, ciekawy temat dla dziennikarzy śledczych, Prokuratury Okręgowej i CBŚ. A to jeszcze nie koniec wiedzy.
Proponuję zakończyć powyższy temat, gdyż pewnie i tak żaden redaktor nie odważy się o tym napisać, a szkoda tylko naszych nerwów i czasu. Pozdrawiam.

f
fala2

Mylisz pojęcia lub jesteś kolejnym znajomym Antosa. Tu nie ma żadnej krucjaty przeciwko Antosowi, lecz dążenie do obnażenia prawdziwych jego intencji. Fałszywe oskarżenia, zarówno w mediach, jak i w Prokuraturze, za które powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Do tej pory obserwuje się silną krucjatę konkretnych osób z mediów i polityki, lecz w obronie Antosa, zatem Twój wywód pokazuje nam, że Antos jest i Tobie bliski.
Mówisz, że Antos był OK pod względem zarządzania publicznymi pieniędzmi. To oczywista kpina, co zostanie udowodnione w odpowiednim czasie i miejscu. Kreatywna księgowość, przekręty finansowe i wywalanie w błoto pieniędzy spółki miejskiej, np. na zakrapiane libacje organizowane na fali i poza nią czy opłacanie swojemu znajomemu drogiej szkoły, itd. A co roku Rada Miejska dokłada prawie 3 mln zł do fali.
Ładny prezent dla prezesa spółki miejskiej.
Nawet, jak Antos odchodził, to dał podwyżki swoim ludziom, żeby stali murem za nim, gdy będzie składał sprawę do Prokuratury, a po tym, jak już złożył doniesienie, przyjechał na falę, by we wspólnym gronie ustalić zeznania, jedną wersję wydarzeń.
Antos z fali zrobił karykaturalny urząd. Pomimo, iż lekko 4 osoby pracowały nad marketingiem fali (niektóre bez odpowiedniego wykształcenia), to jeszcze zatrudniono firmę zewnętrzną do spraw marketingowych. Łącznie, w samym tylko biurze pracuje kilkanaście osób, nie licząc zatrudnionych firm zewnętrznych do pomocy marketingowej.
Mówisz, że Antos próbował wyegzekwować warunki od restauratora. To kłamstwo! Ówczesny restaurator organizował często imprezy dla fali, rachunki za część z nich musiał umarzać, a wystawione faktury drzeć, gdyż był szantażowany i zastraszany przez przez Antosa, jego dyrektorów i jednego z pracujących tam radnych miejskich, że zostanie wyrzucony z fali, jeśli tego nie zrobi. Ponadto, dyrekcja fali drukowała pracownicze bony obiadowe, za które pracownicy fali kupowali jedzenie od ówczesnego restauratora. Zdarzało się, że urządzano za nie prywatne imprezy, a gdy brakowało bonów, to dodrukowywano je, jak pieniążki w NBP. Gdy okazywało się potem, że wydano grubo więcej bonów, niż jest pracowników, którym przysługuje przydział i księgowej nie zgadzał się bilans (kwota faktury, którą wystawiał restaurator wraz z oddaną adekwatnie przyjętą ilością bonów), zmuszano ówczesnego restauratora szantażem i zastraszaniem do umarzania części rachunku. Bony wydawane były w restauracji, także przez rodziny pracowników, dyrekcji, jak i samego Antosa. Ponadto, na rachunek firmowy, który był otwierany każdego miesiąca u ówczesnego restauratora często goszczono swoich znajomych i rodzinę, a nie, jak to powinno być dodatkiem do spotkań firmowych. Takie metody pracy Antosa mógłbym wymieniać jeszcze długo, lecz nie chcę dawać Antosowi i jego znajomym możliwości alibi, dlatego te największe grzechy zostawię dla odpowiednich służb i sądu.
Gdy restaurator zbuntował się i złożył skargę do Urzędu Miasta, częściowo opisując nieprawidłowości w spółce miejskiej, Antos wściekł się i obiecał mu, ze go zniszczy, ubliżając mu i szarpiąc go usiłował na siłę wciągnąć go do swego biura.
W odwecie złożył na ówczesnego restauratora swoją skargę z fałszywym podejrzeniem oszustw skarbowych niedobijania na kasę fiskalną tak, jak to obiecał niepokornemu najemcy, żeby odwrócić uwagę opinii od swoich poczynań. Przez cały sezon letni (wtedy jest największy ruch w całym roku) bezprawnie zabraniał, wbrew umowie przetargowej, wystawienia przez najemcę baru-ogródka gastronomii wraz z piwem przed wejściem do fali spełniającego wszystkie warunki umowy. Nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że w gastronomi w sezonie najwięcej zarabia na sprzedaży piwa. Ponadto, wyłączano system opłat bransoletkowych na barze od strony basenu, co było jedyną formą sprzedaży na tamtym barze czy wystawiano na terenie fali oraz terenie najemcy (bez uzgodnienia z najemcą) zakazu sprzedaży alkoholu (piwa, na które najemca posiadał stosowne pozwolenia - koncesję), nękano i zaczepiano pracowników oraz klientów najemcy - pewnego razu ochrona fali (na polecenie zastępującego managera pracownika fali) bez powodu skuła w kajdanki i po ziemi wywlekła z terenu najemcy przed wejście do fali gościa restauracji spokojnie konsumującego zakupione w barze rzeczy. Po interwencji najemcy oraz Policji zwolniono i przeproszono klienta. Niestety, zniesławienie baru pozostało.
Antos wydał też zakaz jakiegokolwiek komunikowania się pracowników fali oraz innych firm zewnętrznych z najemcą i jego pracownikami, by poczuciem odizolowania skruszyć i uciszyć "niepokornego" najemcę. Zabronił także firmom zewnętrznym, np. firmie sprzątającej świadczenia jakichkolwiek usług na rzecz restauratora, itd.
Przetarg ewidentnie ustawiany był pod protegowanego Antosa, a ówczesny najemca miał nawet poważne problemy ze spełnieniem wymagań w nim zawartych. Gdy okazało się, że wygrał przetarg oferując najlepsze warunki, Antos postanowił zrobić wszystko, by go pogrążyć. Po całym cyklu bezprawnych działań Antosa na szkodę ówczesnego restauratora, ten postanowił przez kancelarię adwokacką domagać się prawnie egzekwowania przez falę warunków umowy przetargowej, wysłano do fali wezwanie do zaprzestania działań na szkodę najemcy i prawnego respektowania warunków umowy, w przeciwnym razie konieczności wystąpienia na drogę postępowania sądowego. Już przy podpisywaniu umowy próbowano dwukrotnie zmieniać treść umowy przetargowej na niekorzyść najemcy, który po konsultacji prawnej kategorycznie nie wyraził na to zgody. Potem było już tylko gorzej do tego stopnia, że biuro fali wiedząc dużo wcześniej o rezerwacjach wycieczek-dużych grup zorganizowanych przyjeżdżających na falę i chcących skorzystać z wyżywienia na miejscu, nie informowało odpowiednio lub wcale najemcy, by ten mógł stosownie przygotować się do obsługi i poziomu świadczonych usług przy zwiększonym przepływie klientów.
Najemca oficjalnie poprosił Antosa o spotkanie wraz z prawnikami po obu stronach, by postarać się rozwiązać ten impas i dojść do wspólnego porozumienia. Jednak, Antos nie chciał jakiejkolwiek ugody i kontynuował swoje działania. Najemca, po przedstawieniu dowodów na jego znaczne straty z winy fali, wystąpił z propozycją obniżenia części oferowanego procentu od obrotu, by tym samym zrekompensować sobie poniesione przez niego, ewidentnie z winy fali, poważne straty finansowe. Gdyby ktoś nie wiedział, to gastronomia na fali jest działalnością przede wszystkim sezonową i jeśli najemca nie zarobi w okresie letnim, to przez resztę roku będzie ponosił same straty dokładając do interesu. Antos świetnie o tym wiedział, świadomie uniemożliwiając mu tenże zarobek. Dodatkowo, Antos chciał, by najemca nie osiągnął deklarowanego obrotu w sezonie letnim, gdyż umowa zakładała karę dodatkowego procenta od obrotu, co także obciążało najemcę baru. Jednak, były to działania nierozsądne, bo w przypadku, gdy najemca uzyskiwał znacznie mniejszy obrót od oczekiwanego, także mniej wpłacał do kasy fali, pomimo dodatkowej kary finansowej. Tracił na tym zarówno najemca, jak i spółka miejska.
Antos sprytnie to wykorzystał fałszywie oskarżając później najemcę o zaniżanie dochodów przez niby podejrzenie niedobijania na kasy.
Kwestię prywatnego tankowania paliwa czy napraw aut na koszt spółki miejskiej i podrzucania faktur chętnie uwzględniającej je pani księgowej pozostawiam bez komentarza. Tak, jak wprowadzone na teren fali dwa "lewe" punkty gastronomiczne (chata na basenach zewnętrznych i słodycze w holu głównym), które nie zgłoszone nie spełniały norm epidemiologiczno-sanitarnych. Punkt ze słodyczami w holu głównym korzystał z wody w toalecie dla klientów fali, a w chacie przygotowywano i sprzedawano jedzenie (zapiekanki, hot-dogi, kanapki, itd.), napoje, przekąski i lody bez zezwolenia czy odbioru sanepidu.
Było to celowe działanie Antosa, bo wszystkie skargi niezadowolonych klientów szły prosto na konto jedynego prawnie zarejestrowanego najemcę gastronomii na fali.
Pomijam już takie drobinki, jak skakanie pracowników czy dyrekcji fali w ubraniach do basenu, podczas organizowanej przez Antosa zakrapianej imprezy na basenach po zamknięciu aquaparku i przychodzeniem do pracy z kompleksem dnia wczorajszego.
A wy dziwiliście się potem, skąd się bierze gronkowiec?
Ale chwilowo starczy tych wywodów.
W kwestii nowego prezesa fali, pana Roli, to zgadzam się, że jest to osoba mało kompetentna do objętego stanowiska, wyrafinowana, chamska i złośliwa.
Umowę z dzierżawcą baru Rola zakończył informując pracowników baru (a nie samego najemcę) o braku woli do dalszej współpracy z powodu prowadzonego postępowania przez Prokuraturę, pół godziny przed zaplanowaną wcześniej konferencją prasową.
A wszystko to było odgórnie zaplanowane, gdyż był to okres wyborczy i trzeba było zrobić wszystko, moralnie lub nie, by wygrać wybory.
Ciekawe, co Pan Rola powie i jak się zachowa, jeśli wyrzucony restaurator zostanie oczyszczony z wszelkich podejrzeń, a postępowanie Prokuratury zostanie umorzone????????
Obiecywał, że fala sama poprowadzi gastronomię na fali, a tym czasem zamawia z zewnątrz catering przy pierwszej lepszej okazji. Oczywiście, jakość usług w barze uległa bardzo pogorszeniu. Na początku starali się, ale gdy emocje opadły, wraz z nimi opadł poziom baru. Byłoby miło, gdyby media zmotywowały obecny bar na fali do pracy, a prezesa Rolę do wywiązywania się z zadeklarowanych obietnic.
Zamieniono Antosa, na takiego samego dyletanta.
Zarówno Antos, jak i Rola, to marionetki w rękach pewnych osób. Robią tak, jak im "góra" zagra. Ile razy Rola jeździł na, tzw. konsultacje do Urzędu Miasta. Czemu wiceprezydent od spółek zgodził się na takiego dyletanta dając mu dodatkowo podwyżkę? To pytanie za 100pkt.!!!!!!!!!!!!!
Warto tez zwrócić uwagę na fakt, iż kierownikiem baru (podobno pracownicy baru także) jest obecnie prawa ręka znanego łódzkiego restauratora, pod którego Antos ustawiał przetarg. Ciekawe, skąd przyjeżdża catering?
Czyżby Rola kontynuował cel Antosa? Kto jeszcze z wysokich urzędników Urzędu Miasta kryje się za wykonaniem tego planu? Zdecydowanie będą to Ci, którzy często stołują się u protegowanego restauratora, np. pubie umiejscowionym nieopodal Urzędu Miasta, tworząc z nim swoistą grupę interesu, przyobiecując mu odgórnie bar na fali. Komary się cedzi, a wielbłądy przepuszcza. Afera wokół wyrzuconego restauratora (niby poważnego polityka), m.in. za zasłanianie piracką chorągiewką nielegalnie zamontowanego monitoringu, to tylko przykrywka do zdecydowanie grubszej sprawy.
Jednym słowem, ciekawy temat dla dziennikarzy śledczych, Prokuratury Okręgowej i CBŚ. A to jeszcze nie koniec wiedzy.
Proponuję zakończyć powyższy temat, gdyż pewnie i tak żaden redaktor nie odważy się o tym napisać, a szkoda tylko naszych nerwów i czasu. Pozdrawiam.

ż
żółw

Muszę Cię poinformować, że nie mam zamiaru uczestniczyć w krucjacie przeciw Antosowi. A Twój ostatni wpis przekonał mnie, że Antos to Twój osobisty wróg. Ja nie znam Antosa i średnio interesują mnie jego losy oraz sposób bycia (np. czy poklepuje po zadkach młodzież). Jeżeli nabroił (złamał prawo) powinien za to odpowiedzieć jak każdy z nas, koniec – kropka. Jego działalność budzi moje zainteresowanie dopiero wówczas gdy dotyczy zarządzania publicznymi pieniędzmi, a więc m.in. moimi i Twoimi. W tym względzie Antos był OK. Nawet odwołujący go nie przedstawili w tym względzie żadnego zarzutu – przynajmniej mnie taki zarzut nie jest znany. Nie dowiedziałem się też nic na ten temat od Ciebie, rzekomo tak starannie poinformowanego. Bądźmy poważni – jeżeli się zdarzyło, że wpuścił bez biletu szwagierkę czy chrześniaka to jest to naganne ale nie decyduje o ostatecznych wynikach Fali. Intencją wywołujących emocje działań podjętych przez Antosa wobec restauratora była próba wyegzekwowania warunków, które ów restaurator określił sam. Dlatego wygrał przetarg bo zaproponował najlepsze dla spółki miejskiej warunki. Te okoliczności jakby uwiarygodniają Antosa – tym bardziej, że w pełni uszanował rezultaty przetargu. Z nieznanych mi powodów Ty tego nie dostrzegasz. Schody zaczęły się gdy restaurator podjął próbę modyfikacji tych warunków na niekorzyść Aquaparku stanowiącego w 100% własność gminy a więc finansowanego z naszych (moich i Twoich środków). Nie było to możliwe. I tu Antos zachował się OK. Jeżeli tego nie wiedziałeś – nie jesteś dobrze poinformowany. Jeżeli wiedząc o tych okolicznościach, pomijasz je w swoich wywodach jesteś średnio uczciwy. Niezrozumiały jest Twój zarzut: „otrzymał od Antosa wypowiedzenie”, przecież o ostatecznym rozstaniu z restauratorem zadecydował Rola, a więc następca Antosa. Tak samo niezrozumiały jest końcowy fragment Twojej wypowiedzi kojarzący jakość aktualnego zarządzania Falą z Antosem. Pragnę Ci przypomnieć, że aktualnie, od 14 września całkowitą odpowiedzialność za bieżący zarząd Aquaparkiem Falą ponosi prezes Bartosz Rola. Za posadzenie zaś na fotelu prezesa takiego „mistrza” od zarządzania (patrz jednoznaczne opinie na tym forum a także na innych forach) bezpośrednią odpowiedzialność ponosi Rada Nadzorcza w składzie: Jacek Turczak (dyrektor Biura Prawnego), Krzysztof Mączkowski (skarbnik), Małgorzata Wojtczak (dyrektor Wydziału Budżetu) – wszyscy są pracownikami UMŁ. Ich zwierzchniczką, zarówno według kodeksu pracy jak i kodeksu spółek handlowych jest Prezydent Miasta Hanna Zdanowska, która sprawy nadzoru właścicielskiego nad spółkami miejskimi powierzyła wiceprezydentowi Markowi Cieślakowi. Nie wiadomo dlaczego Zdanowska z Cieślakiem wskazali na takiego nieudacznika płacąc mu z naszej wspólnej kasy osiemnaście tysięcy miesięcznie (20% więcej niż Antosowi), być może dowiemy się tego już wkrótce bo jeśli ten zarząd zostanie utrzymany jeszcze przez parę miesięcy to Fala się już nie podniesie. Na forach panuje przekonanie, że o to właśnie chodzi. Aktualnie główną rolę w telenoweli o Aquaparku Fala Łódź gra już Bartosz Rola a nie Sławomir Antos na co dyskretnie zwracam Ci uwagę. Reżysera i kierownika produkcji tego serialu ucieleśnia Zdarbi (zaakceptowałem tę uroczą ksywkę forumową i radzę Ci zrobić to samo).

f
fala2

Chętnie zaproponowałbym wariant mojego zachowania się, jednak znam prawdę, dlatego wiem, że się nie mylę. Prawda nie przegrywa, lecz wyzwala. Chyba, że znajomy Antosa z Prokuratury, którym się tak do wszystkich chwalił "coś wymyśli", żeby oczyścić swego kolegę i pogrążyć niewinnych ludzi.
Opisywane tutaj wydarzenia, to tylko wierzchołek tego, co Antos ma za uszami i to jest fakt.
Gdybyś wiedział to, co ja wiem, to także domagałbyś się, żeby osobą Antosa zajęła się Prokuratura Okręgowa i CBŚ.
Jego osoba, to pionek, za którym stoją inne postacie ze świata polityki, mediów i biznesu, sprawnie kreujące podawaną opinii publicznej "prawdę" w obronie swego znajomego.
Żółw, Antos złożył fałszywe doniesienie do Prokuratury, by odwrócić od siebie uwagę i odgryźć się na najemcy, który wygrał przetarg, którego miał nie wygrać oraz odważył się donieść o metodach pracy Antosa i jego ludzi do Urzędu Miasta. Ponadto, Antos chciał też zemścić się na Urzędzie Miasta, który go zwolnił (nie ważne, że jego zwolnienie nie miało nic wspólnego z konfliktem z najemcą, ale było dla Antosa dobrą przykrywką). Bał się, że jak zostanie zwolniony, to wypłyną na wierzch jego falowe grzeszki i ludzi z nim powiązanych. Wybuchłaby wtedy afera, która mogłaby zdyskredytować wiele osób. Antos zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić.
Poczekajmy cierpliwie na rozwój wydarzeń. Nie wiem, ile osób to jeszcze czyta, wiec pozostaję lakoniczny. Czas pokaże, prawda sama się obroni.

ż
żółw

Zgoda! Poczekajmy na prawomocne rozstrzygnięcia. Jeżeli okaże się, że masz rację, osobiście Ci pogratuluję. Jeżeli poczułeś się dotknięty jakimkolwiek moim sformułowaniem przepraszam już dzisiaj. Taki po prostu mam sposób wypowiadania się. Ze swej strony zaproponuj wariant zachowania kiedy okaże się, że się myliłeś. Dzisiaj jest mi niezwykle trudno wyobrazić sobie, że masz rację - taki mam feler.

f
fala2

Nie jestem Twoim gościem, kuzynem jakiegokolwiek królika, ani także frajerem. Szkoda, że posługujesz się tak niskim poziomem słownictwa, by mnie sprowokować. Podejmuję merytoryczną rozmowę, a nie obrzucanie ludzi błotem. Wiedzę udokumentowaną i rzetelną posiadam, inicjatywę własną również, choć sam byłem zastraszany. Poniższa telenowela, to dopiero zarysy tego, co Antos ma za uszami. Spokojnie, wszystko w swoim czasie i zgodnie z prawem. Cierpliwość domeną bogów.

ż
żółw

Jeżeli gościu faktycznie posiadasz taką udokumentowaną wiedzę jaką prezentujesz w telenoweli to powinieneś z własnej inicjatywy ujawnić ją w trybie procesowym (pod przysięgą). Nie czyniąc tego popełniasz przestępstwo. Wniosek: albo jesteś frajerem albo kuzynem Królika czyli popaprańcem "zdarbi".

r
rybitwa

bez odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia i umiejętności. Tę farsę konkursową zorganizował Turczak, który znacznie podniósł zarobki nowego prezesa w stosunku do wynagrodzenia prezesa dotychczasowego. Stanowi to chyba premię specjalną dla nowego prezesa za to, że praktycznie na niczym się nie zna i skazany jest na komendy duetu Zdarbi+Cieślak. Próbował co prawda robić dobrą minę do złej gry (sam mianował się nawet doktorem) ale nie wyszło, to znaczy wyszło, że doktorem to jedynie chciał być. Zdarbi chytrze postawiła w tym miejscu taki „słup” by spacyfikować coraz bardziej krytyczny wobec Niej elektorat, by uniknąć brzydkich skojarzeń. Rola wprawdzie próbował samemu wykreować się na super fachowca organizując na początku (niewątpliwie krótkiej) kadencji konferencje prasowe. Niestety, gdy ujawnił swoje dyletanctwo, kompromitując Radę Nadzorczą (Skarbnik+dwoje magistrackich dyrektorów) wówczas otrzymał komendę: "milczeć"! Sam Rola przychodząc z zewnątrz i będąc NIKIM robi wrażenie, że jest spoza układu POpaprańców a łódzki podatnik niech się raduje, że Falą zarządza super fachowiec i niech płaci mu wysoki haracz ku chwale miłościwie panującej Damy o wyjątkowej wrażliwości i mentalności Cruelli w sposób dramatyczny chroniącej swoje dobra osobiste.

P
Placek

A kto zapłaci za przekręty i straty finansowe, na które Antos naraził spółkę miejską? Pewnie my wszyscy, bo takich łotrów prawo podobno omija. :/

f
fala2

Akurat prawda jest zupełnie inna. Antos miał układ z pewnym znanym restauratorem w Łodzi, pod którego ustawił przetarg i wściekł się, jak go wygrał ktoś inny. Wtedy zaczął robić ze wszystkim problemy i dążyć do wyrzucenia ówczesnego restauratora. Zbierał "haki" i preteksty, żeby móc niby prawnie wprowadzić swojego protegowanego. Nasyłał swoich znajomych oraz anonimowo kontrole inspekcji, żeby pisali skargi na ówczesnego restauratora, a on będzie je uwzględniał i wyciągał konsekwencje. Zanim ogłosił jakiekolwiek info o przetargu, jego dyrektorzy wprowadzali na teren restauracji potencjalnych najemców, którzy mieli startować w wyznaczonym wkrótce przetargu. Za pieniądze spółki organizował zakrapiane imprezy na fali i poza nią. Pod płaszczykiem ówczesnego restauratora zezwolił na dwa inne (firmy zewnętrzne) punkty gastronomiczne, które nie były zgłoszone, nawet do Sanepidu (nie spełniały wymogów sanitarno-epidemiologicznych oraz prawnych zezwoleń). A Antos o wszystkim wiedział i pieniążki za nie pobierał. Podobnie było z "kreatywną księgowością", jaką świadomie uprawiał Antos. Jego znajomi i rodzina wielokrotnie za pieniądze spółki, czy za darmo lub pół darmo byli wpuszczani na basen. A skargi młodych dziewczyn, które wielokrotnie zaczepiał przestając nagminnie na papierosie przed wejściem do fali? Ciekawe, czy któraś się teraz odezwie? Podobno ktoś w biurze, kto ma kierownicze stanowisko jest bliższą lub dalszą rodziną Antosa. Kto nie stał murem za Antosem (miał swoje zdanie), ten był zwalniany lub gnębiony. Gdy Antos kazał swoim pracownikom (a nie firmie ochroniarskiej) wtargnąć nocą na teren najemcy, zdemontować jego mienie oraz zainstalować swój monitoring, ówczesny restaurator wezwał nazajutrz rano Policję, która skierowała sprawę do Prokuratury Rejonowej. Dodatkowo, dokonano w nocy zniszczenia kasetki oraz bezprawnego wejścia na zaplecze najemcy, gdzie były przechowywane dokumenty firmowe, pieczątki i pieniądze. Pod pozorem montowania nielegalnego monitoringu przeglądano rzeczy objęte tajemnicą handlową w poszukiwaniu "haków". Dyrekcja twierdziła, że nic się im nie udowodni, bo na ten czas wyłączyli kamery. Antos chodził po fali, zwymyślał pracowników najemcy od głupków, idiotów i debili, poszarpał managera próbując go na siłę wciągnąć do swego biura (ten uciekł), po czym chwalił się swoim pracownikom, że Prokuratura Rejonowa nic mu nie zrobi, bo ma tam swojego znajomego, który mu pomaga i wszystko przeciw niemu umorzy. Szok!
Lista jego grzechów jest długa i upierdliwa. Zdecydowanie powinna zająć się nim Prokuratura Okręgowa i CBŚ !!
Ponieważ ówczesny restaurator wykrył szereg nieprawidłowości, których dopuszczał się Antos wraz ze swoimi dyrektorami i które, m.in. zgłosił częściowo do Urzędu Miasta Łodzi, otrzymał od Antosa wypowiedzenie i odgrażanie się przy świadkach, że zostanie przez Antosa zniszczony, bo nie wie, z kim zaczął. Ciekawe, co na to wszystko obiektywne media? Może warto popisać o prawdziwych przygodach i wybrykach Antosa oraz dostrzec faktyczne drugie dno fali? Dlaczego teraz, skoro fala niby prowadzi sama gastronomię zamawia catering z zewnątrz? Czyżby fala nie potrafiła samodzielnie zorganizować sobie (impreza firmowa dla dyrekcji i pracowników) Wigilii?? Odgrzewane jedzenie przywożone z zewnątrz nigdy nie będzie tak smaczne, jak to przygotowane na miejscu. Gdzie podziały się obietnice samodzielnego prowadzenia gastronomii na fali??
To, że Pani Prezydent wytoczyła proces Antosowi, to żadne zdziwienie. Dziwi mnie fakt, że Antos nie poniósł jeszcze żadnych konsekwencji za składanie fałszywych zeznań, mataczenie, manipulacje, mobing, zastraszanie, odgrażanie się i przekręty. Czyżby miał aż tak duże plecy, jakimi to się chwalił?

o
oburzeni obywatele

Skojarzyło mi sie.
Zdanowska przez rok nas okłamywała, że w SSS nie było nieprawidłowości i nadużyć!
nawet kiedy RIO wykazała, że SSS zlecono niezgodnie z prawem.
Straty w SSS są ogromne: 200 mln z Unii, wydano z naszych podatków ok 25 mln,proejkt wg. RIO i Komisji Rewizyjnej Rady Miasta jest nielegalny, a Zdanowska twierdzi, że wszystko jest ok!
Dlaczego?
Odfpowiedzialnym za prowadzenie SSS był pełnomocnik prezydenta ds SSS- Andrzej walczak- producent kleju do glazury.
On legitymowł się w rozmowach z architektami z Niemiec (Charly Moeller) i ich łódzkimi wspólpracownikami (Wycichowskim i Solnicą)jako głowny decydent w sdprawach SSS! (są dokumenty!)
Walczak i powołany do jego obsługi zespół ds SSS pod wodzą Andrzeja Falicza odpowiada za niezgodne z umową powiększenie zlecenia proejktowego na SSS z 37 tys m2 do 63 tys m2 (są dowody!)
Z tego powodu nawet gdyby bardzo chciał- Minister Kultury nie mógłby przyznac obiecanych na SSS 200 mln!
Walczak i jego zespół przekroczyli uprawnienia i starciliśmy ogromna kase z Unii a także prestiż , bo wstyd w Warszawie i Polsce był wielki.
Zdanowska zamiast Walczaka rozliczyc, zażądać pociagnięcia go do odpowiedzialności - uczyniła go swoim doradcą, przyjmuje od niego prezentn w postaci masterplanu NCŁ, na którym SSS nadal widnieje, a do tego na miejscu Camerimage łódz Center.
Proces o EC1 wykazuje , że współdziałaja przy odkupie EC1.
Co przy tym , że Walczak używa brandu EC1, publicznie zapowiada że będzie realizował swoje pomysły w EC1 pokazuje jednoznacznie cel i intencje działania Zdanowskiej i Walczaka.
Zdanowska jednych eliminuje okłamując ich (okłamała Żydowicza bo obiecała mu, że będzie mógł przedstawic stanowisko zarządu spółki CLC na posiedzeniu Rady, a w zamian złożyła projekt uchwały o likwidacji spółki CLC bez udzielenia prawa głosu prezesowi zarządu! Wstyd pani Prezydent.Wstyd!)
Domagamy sie wyjaśnien dt, kłamstw w sprawie SSS, chronienia Walczaka i eliminowania Zydowicza i Lyncha.
Dla pani istenieją równi i równiejsi?
Czym zasłużył sobie na taką wyrozumiałość odpowiadający za SSS -ANDRZEJ WALCZAK.
Czy walka Walczaka z Lynchem i Żydowiczem o EC1 nie jest powodem wielu nieszczęść które za pani kadencji spadły na Łódz?
A to dopiero początek.
Bo kłamstw i nadużyc nie podarujemy aż do skutecznego postawienia winnych przed sądem!
Panie Antos niech pan sie trzyma! Jesteśmy po pana stronie bo poznalismy metody działania pani Zdanowskiej.

J
Jacek

Czy ewentualne koszty postępowania sądowego oraz honorarium adwokata pani prezydent zapłaci z własnej kieszeni, czy z budżetu miasta?

j
jag

HANKA, BÓJ SIĘ BOGA !!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3