Radni przyjęli strategię rozwoju kultury [PRZECZYTAJ DOKUMENT!]

Łukasz Kaczyński
Radni przyjęli Strategię Rozwoju Kultury 2020+ dla Miasta Łodzi.
Radni przyjęli Strategię Rozwoju Kultury 2020+ dla Miasta Łodzi. Grzegorz Gałasiński/archiwum
Udostępnij:
Radni miejscy zaakceptowali w środę projekt uchwały w sprawie przyjęcia "Polityki Rozwoju Kultury 2020+ dla Miasta Łodzi". 23 radnych było za, 8 przeciw.

Strategia zawiera wizję Łodzi jako "miasta otwartej kultury i aktywnych mieszkańców" oraz miasta nowoczesnych instytucji kultury. Dokumenty zakłada m.in. wyodrębnienie flagowych instytucji kultury oraz wzmocnienie ich poprzez poprawę infrastruktury, określenie koncepcji działania, dążenie do zwiększania dotacji, restrukturyzację zatrudnienia. Miejskie instytucje kultury uwzględnione będą w kampaniach promocyjnych miasta.

W celu wyodrębnienia flagowych przedsięwzięć przeprowadzane będą otwarte konkursy ofert. Wyodrębnienie będą też flagowe przedsięwzięcia w miejskich instytucjach kultury (wspierane dotacjami celowymi).

Strategia uznaje również produkcje filmową za jedną z gałęzi przemysłów kreatywnych, co zaprocentować ma wsparciem finansowym i instytucjonalnym.

Strategia zakłada również zwiększenie uczestnictwa mieszkańców miasta w kulturze, wprowadzenie staży artystycznych, promowanie staży w instytucjach kultury.

PRZECZYTAJ DOKUMENTY:
Polityka Rozwoju Kultury
Autopoprawka do Polityki Rozwoju Kultury

Damy ci więcej - zarejestruj się!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
nowak
Nowy Teatr, stary dyrektor

Uśmiechnięta pani wiceprezydent Łodzi informuje w najnowszym wpisie na swoim blogu, z którego epatuje hasłem "jestem po to by pomagać", o tym, że podjęła radosną decyzję, by Zdzisławowi Jaskule, obecnemu dyrektorowi Teatru Nowego w Łodzi, kończący się kontrakt przedłużyć w drodze nominacji, z pominięciem przewidzianej ustawą procedury konkursowej - pisze Michał Centkowski dla e-teatru.

"Znowelizowana ustawa o prowadzeniu działalności kulturalnej stwarza możliwość powołania dyrektora bez przeprowadzania konkursu. Korzystamy z tej możliwości".

Już sama ta deklaracja budzi rozczarowanie, jednak jej uzasadnienie, które odnaleźć można w kolejnych zdaniach owego feralnego wpisu, budzi już raczej zażenowanie kondycją polskiej demokracji oraz kompetencjami jej funkcjonariuszy.

Oto bowiem decyzja została podjęta po tym, jak Pan Zdzisław przedstawił swoją zapewne bezkonkurencyjną, bo jedyną, koncepcję na kolejne trzy lata. A pani Agnieszka Nowak, jakaż to ulga, tę koncepcję zaakceptowała. Zbyt długo zastanawiać się nie musiała.

A przecież co ważne i wielokrotnie podkreślane, Teatrowi Nowemu, jak większości instytucji kultury, potrzebna jest przede wszystkim stabilizacja. Nie tam żadna dynamika, rozwój, progresywność. Mała stabilizacja. Ostatecznie przecież jeden konkurs już był, kilka lat temu. I wystarczy. Wtedy wygrał go Zdzisław Jaskuła, o co zresztą trudno nie było: kandydatów wszak było tylko dwóch, zaś o wszystkim przesądziła tak zwana znajomość zespołu. Miał być dyrektorem trzy lata, a może trzydzieści trzy? Kto wie.

Obawę o długość owej kadencji wzmaga, przytoczony w kolejnym zdaniu, argument przemawiający w odczuciu pani prezydent za trwaniem Jaskuły. Skoro bowiem w dekadzie 2000- 2010 Teatr Nowy miał aż 8 dyrektorów (ilu z nich wyłoniono na drodze konkursu?), a potrzeba tej scenie przede wszystkim owej stabilizacji i spokoju, możemy chyba liczyć, że Jaskuła łódzkim teatrem porządzi co najmniej dekadę. Zwłaszcza że zwykle wypada świetnie, zwłaszcza na swoim własnym tle.

W dalszej części wpisu Pani Prezydent żongluje imponującymi zapewne w jej odczuciu wskaźnikami "oglądalności", frekwencją etc. Wiem, jak pobudzającymi dla wyobraźni urzędniczej muszą być wszystkie te słupki. Zalecałbym jednak daleko idącą ostrożność, bowiem przesadna pogoń za słupkami może doprowadzić do trzeźwej konstatacji, iż największą publiczność przyciągnęłyby zapasy w kisielu czy też pudle skaczące przez płonące obręcze. Oczywiście ważne jest, by teatr miał publiczność, jednak ważny jest także kulturotwórczy potencjał oferty, która ową publiczność przyciągnie.

Wymieniane przez Agnieszkę Nowak sukcesy oraz nagrody sugerują artystyczny rozkwit. Skąd zatem lęk przed weryfikacją tak świetnej wizji dyrektora Jaskuły?

Czego lub kogo obawia się zatem pani prezydent w ewentualnej procedurze konkursowej? Wszak zmiana na stanowisku dyrektora, w przypadku transparentnego i merytorycznego konkursu, nastąpiłaby wyłącznie gdyby pojawił się ktoś, kogo oferta byłaby dla Teatru Nowego jeszcze lepszą od tej i tak już wyśmienitej wizji Jaskuły. A to przecież dla Łodzian i dla łaknącej ich dobra pani prezydent powinno stanowić cel nadrzędny.

Bez względu jednak na to, czy Teatr Nowy pod kierownictwem Jaskuły jest w istocie sceną wysoko artystyczną, czy jednak szumne zapowiedzi ambitnego teatru politycznego w stylu Dejmkowskim przywiędły nieco w kontakcie z rzeczywistością, bez względu nawet na to, czy jest on sprawnym zarządcą czy nie, problem w tej sprawie leży gdzie indziej.

Idzie mianowicie o to przedziwne przekonanie funkcjonariuszki publicznej, decydującej o sprawach kultury, że najważniejszy jest święty spokój i łatwość wyboru, jaką gwarantuje zapoznanie się wyłącznie z jedną koncepcją kogoś, kto lata temu wygrał jakiś konkurs stanowiący zło konieczne, i już owych siejących jedynie zamęt konkursów starczy.

Ostatecznie, ktoś nie nazbyt w owych meandrach proceduralnych obeznany, wczytawszy się w sprytną konstrukcję tekstu pani pre
s
saperka
Radni chyba nie mają instynktu samozachowawczego. To mina Nowak, wysadzi was przy wyborach bo za waszą zgodą zlikwiduje tych, których chce a wsadzi swoich chłopaczków uniwersyteckich. Majewski może być zadowolony. To bubel i to bełkotliwy. Brawo Nowak. Nawet ci z góry obudzą się z ręką....
6ik - fan Flagowej
A poza tym ten dokument w praktyce nie ma żadnego znaczenia. I na całe szczęście!
!
Poza tym biedne budzety, niepowinny pchac sie w finansowanie produkcji filmowych, nie tędy droga, aby wspierać Filmowa Łódź.
A co z Camerimage, czy juz całkowicie odpusciliscie to Oskarowe cacko?
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie