RECENZJA: W ciemności [TRAILER]

Dariusz Pawłowski
Kino Świat
Nie ulega wątpliwości, że obecnie właśnie takie filmy, jak "W ciemności" Agnieszki Holland, to największa szansa polskiej kinematografii na Oscara. Fascynująca historia o potężnej, uniwersalnej wymowie, nośny temat Holokaustu i sceny, które szczególnie dla amerykańskiego widza (nieobytego ze wstrząsającymi opowieściami z czasów II wojny światowej) będą nie do uwierzenia. Czy zarazem to jednak film wielki?

W ciemności

Polska/Niemcy/Kanada, dramat
reż. Agnieszka Holland
wyst. Robert Więckiewicz, Kinga Preis, Agnieszka Grochowska, Maria Schrader, Herbert Knaup
dystr. Kino Świat

Agnieszka Holland opowiada wspaniałą historię. Zanurzoną w morzu zła, ale jednocześnie poruszającą się po cienkiej granicy między złem a dobrem. Holland udanie rozkłada poszczególne akcenty, dba o szczegóły. Nie próbuje też niczego wyjaśniać, pozwalając opowieści mówić samej za siebie.

Niestety, niemal cała wielkość jej filmu zawiera się w owej niezwykłej historii, dobrze już znanej choćby z książki "Dziewczynka w zielonym sweterku" Krystyny Chiger. Reszta to po prostu solidna, rzemieślnicza robota - z kilkoma wyśmienitymi sekwencjami i ukłonami do "Kanału" Andrzeja Wajdy.

Film jest mocny, robi wrażenie, ale grzęźnie w dosadnej fizyczności, do której słabość Agnieszka Holland i Katarzyna Adamik wykazały już przy obrazie "Janosik. Prawdziwa historia". Dosadności oczywiście uzasadnionej, ale odbierającej filmowi wymiar metafory, emocjonalności, artystycznej symboliki. A co za tym idzie - pytania, które film stawia i zawiesza (na szczęście Holland nie dąży do prostych odpowiedzi) szybko się spłycają, zbyt zajmując widza nachalnością cielesności.

Reżyserka nie uniknęła też schematów, zwłaszcza w obrazowaniu codzienności getta, a i postaw przypisanych prezentowanym w filmie nacjom. W dodatku jawnie używa półprawd - w zakończeniu filmu pojawia się zdanie, że na pogrzebie głównego bohatera byli tacy, którzy mówili, iż jego śmierć to kara za pomaganie Żydom. Gdyby chodziło o wydobycie pełni rzeczywistości, należałoby dodać, że byli tam również i tacy, którzy uważali go za bohatera.

Mocą filmu są jego wiarygodność (a prezentując przemianę prostego cwaniaczka w człowieka potrafiącego dokonać szlachetnych wyborów łatwo było ją zgubić) oraz dwie znakomite role - Roberta Więckiewicza i Kingi Preis. Takie połączenie naturalności i złożoności postaci to klasa światowa.

Udanym zabiegiem było również pozostawienie bohaterom języków, którymi posługiwano się w przedwojennym i wojennym Lwowie (łącznie z gwarą). Bardzo to pomogło autentyczności obrazu - gdyby aktorzy mówili czystą polszczyzną, całość stałaby się po prostu sztuczna.

Dodajmy do tego dobre zdjęcia Jolanty Dylewskiej i przyjemną dla lokalnego patriotyzmu świadomość, że dużą część filmu nakręcono w Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim. Na pożyteczną wizytę w kinie to wystarczy. Na pozostanie w pamięci na zawsze to chyba jednak za mało.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
natalia mikulak

polecam ten fim warto go obejrzec wiem to ze napewno pozostanie mi na długo w pmieci.polecam.!!!!!!!

w
widzka

"solidna, rzemieślnicza robota" w czasach braku "solidnej rzemieślniczej roboty" zasługuje za najwyższy szacunek...I ja bym raczej nie zarzucała temu filmowi braku artyzmu.

Dodaj ogłoszenie