Referendum 6 września. O co chodzi w referendalnych pytaniach. Jak jest i jak ma być

Piotr Brzózka
Polska Press/archiwum
Udostępnij:
W niedzielę, 6 września, odpowiemy w ogólnopolskim referendum na trzy pytania. Jak brzmią? Jak wygląda stan obecny, czego mają dotyczyć zmiany

Pytanie 1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

Obecnie w wyborach do Sejmu obowiązuje ordynacja proporcjonalna. Polska podzielona jest na 41 okręgów wyborczych. Z każdego z nich wybieramy grupę posłów - ilość mandatów z okręgu zależna jest od liczby mieszkańców (w okręgu łódzkim wybieramy 10 posłów, w piotrkowskim - 9, a sieradzkim - 12). Oddając głos przy urnie, wybieramy jedną z list wyborczych, a na niej zakreślamy nazwisko konkretnego kandydata. Głosy następnie przeliczane są na mandaty za pomocą metody d'Hondta. Mandaty dzieli się między ugrupowania na postawie sumy głosów oddanych na poszczególne listy. Posłami zostają ci kandydaci, którzy w ramach danej listy zdobyli najwięcej głosów. Metoda d'Hondta jest dość skomplikowana i nie oddaje wprost rozkładu głosów - w wyborach premiowani są zwycięzcy, zaś ugrupowania, które uzyskały słabe wyniki, mogą w szczególnych przypadkach w ogóle nie otrzymać mandatów, nawet jeśli przekroczą próg wyborczy (wynosi on 5 procent dla partii i 8 procent dla koalicji).

Jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW), o które zostaniemy zapytani w niedzielę, to jedna z form ordynacji większościowej. Istotą jest prosta zasada: zwycięzca bierze wszystko. Do Sejmu wchodzi tylko jeden kandydat - ten, który uzyskał najwyższe poparcie w okręgu. W takim głosowaniu nie ma list partyjnych, są tylko poszczególne nazwiska. Oczywiście okręgi są mniejsze - przy obecnej liczbie posłów kraj musiałby zostać podzielony na 460 okręgów.

Zwolennicy JOW argumentują, że system daje bierne prawo wyborcze każdemu obywatelowi, a nie tylko kandydatom zgłaszanym przez duże partie. Ma to więc być panaceum na upartyjnienie polityki. JOW mają również gwarantować silniejsze związanie posłów z wyborcami, a także skuteczniejsze rządy.

Przeciwnicy JOW dowodzą natomiast, że system ten nie tylko nie doprowadzi do odpartyjnienia polityki, ale wręcz przysłuży się zabetonowaniu sceny politycznej na lata i to w systemie dwupartyjnym. Zasada, że zwycięzca bierze wszystko, może prowadzić do tego, że ogromne rzesze wyborców w ogóle nie będą mieć swoich reprezentantów w Sejmie. W systemie JOW mandat można bowiem uzyskać, zdobywając kilkanaście procent głosów - w takiej sytuacji pozostałych kilkadziesiąt procent nie znajduje żadnego przełożenia na mandaty. Istnieje obawa, że w polskich realiach Sejm mógłby się przez lata składać z posłów PO, wybranych w zachodniej Polsce i posłów PiS z Polski centralnej i wschodniej. Realna walka o mandaty odbywałaby się tylko w części okręgów centralnych.

Pytanie 2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

Partie polityczne w Polsce finansowane są obecnie z dochodów własnych (np. sprzedaży nieruchomości), składek i darowizn, a także - w dużym stopniu - z budżetu państwa. Aby otrzymać subwencję budżetową, partia musi w wyborach do Sejmu uzyskać minimum 3 procent poparcia w skali kraju (lub 6 procent w przypadku koalicji). System jest względnie korzystniejszy dla słabeuszy. Partie, które uzyskały 5 procent w wyborach, otrzymują 5,77 zł za każdy oddany na nie głos. Kwota ta zmniejsza się wraz z uzyskanym poparciem - partia, która przekroczyła 30 procent otrzymuje za jeden głos tylko 87 groszy. Subwencje są wypłacane w kwartalnych ratach przez okres kadencji Sejmu. Tylko w 2014 roku partie dostały z budżetu 54 mln zł.

Pytanie referendalne nie określa, jaki system mógłby zostać wprowadzony w zamian. Krytycy zniesienia obecnego systemu obawiają się, że partie finansowane np. głównie z wpłat darczyńców mogłyby popaść w uzależnienie od biznesu.

Pytanie 3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Pytanie to większość komentatorów uznaje za bezzasadne. Na mocy przyjętej przez Sejm 5 sierpnia 2015 roku ustawy do ordynacji podatkowej wprowadzono zasadę in dubio pro tributario - czyli właśnie zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.

Iść, czy nie iść a także, czym są JOW-y? Pytamy obywateli o niedzielne referendum. Źródło: AIP/X-news

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie