Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Samochód z Legionów nie jest pierwszy. Łowcy skór, Linda i miasto meneli, dzieci w beczkach - o tym mówiła cała Polska

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Tragedia na Lumumbowie. Podczas juwenaliów zginęły dwie młode osoby.
Tragedia na Lumumbowie. Podczas juwenaliów zginęły dwie młode osoby. archiwum Dziennika Łódzkiego
Co jakiś czas o Łodzi jest głośno w całej Polsce. Niestety nie są to powody do dumy. Niekiedy są to dramatyczne wydarzenia, innym razem stanowią powód do żartów

Łódź na ustach całej Polski!

Ostatnio głośno w całej Polsce było o aucie „zabetonowanym” na ul. Legionów w Łodzi. Śmiano się z tego w całym kraju. Powstały setki memów. Potem uśmiech u Polaków wywołała informacja o poszukiwaniu kierowcy tego auta. Nie minął długi czas, a ul. Legionów znów stała się powodem kpin. Tym razem przyczyną był „gejzer”, który zauważono na tej ulicy. Doszło do kolejnej awarii wodociągu. Woda wytryskała na wysokość czwartego piętra!

- Widok był piękny, tylko nie dla mieszkańców tej ulicy! - mówili łodzianie.

Linda i miasto meneli

Kilka lat temu Polskę obiegła wypowiedź znanego aktora Bogumiła Lindy. Kręcił w Łodzi film Andrzeja Wajdy „Powidoki”. Zapytano go Filmową Łódź.

Łódź Filmowa umarła, nie ma co się oszukiwać – mówił dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”. - Kiedyś była tu wytwórnia, a wytwórnia to ludzie, których zatrudniała, czyli montażyści, dźwiękowcy, oświetleniowcy, statyści i wiele innych osób. Teraz to już jest nie do odtworzenia. Łódź popełniła straszny błąd, zamykając tę wytwórnię, bo straciła kulturę. Dzisiaj to miasto jest umarłe, to miasto meneli.

Stwierdzenie to wywołało oburzenie łodzian, ale poszło w świat,,

Zabijał student

Piotr. D, student Politechniki Łódzkiej zabił z zimną krwią trzy osoby. Był październik 1998 roku. Najpierw przyjęto zgłoszenie o zaginięciu taksówkarza Wojciecha Krasonia. Potem jego koledzy zauważyli przy ul. Wacława czarnego mercedesa, którym jeździł. Zaczęło go ścigać kilkudziesięciu taksówkarzy. W końcu mercedes uderzył w mur przy ul. Śląskiej. Z auta wybiegł młody mężczyzna. Strzelił do próbującego go zatrzymać Piotra Różejewicza i zabił go. W środku auta znaleziono zwłoki Krasonia i starszego mężczyzny, który pracował na parkingu na Widzewie. Zabójcą okazał się 23-letni Piotr D., student Politechniki Łódzkiej. Pochodził z porządnej, zamożnej rodziny. Zabijał, bo potrzebował pieniędzy. Musiał oddać dług bratu.. Mercedes miał mu posłużyć do napadu na kantor. Sąd skazał go na dożywocie.

Łódzka "ośmiornica"

Łódź stała się „znana” dzięki „łódzkiej ośmiornicy”. Jednym z jej członków miał być Edmund R., nazywany „Popeliną”. Podobno swoim ludziom kazał się całować w rękę. Wtedy w całym kraju słynna stała się łódzka „ośmiornica”. Zajmowała się przestępstwami gospodarczymi i podatkowymi, ale jej członkowie mieli też na swym koncie rozboje, zabójstwa, napady i uprowadzenia. Jak potem ustaliła prokuratura ta zorganizowana grupa przestępcza działała od lipca 1997 roku do października 2001 roku. Wtedy to rozbito jej zbrojne ramie. Jej członków oskarżono m.in. o zabicie „Grubego Irka”. Był to znany łódzki przestępca,. Uważany był nawet za jednego z „ojców” tej grupy. To on jako pierwszy zaczął wyłudzać pieniądze na fikcyjnie założone firmy. Podobno „Grupy Irek” pragnął rządzić całym łódzkim światem przestępczym. Powoli zdobywał władze nad gangami handlarzy narkotyków, złodziei samochodów.

Chciał też rządzić „ośmiornicą”. Nie podobało się to jej szefom. Pierwszy zamach na „Grubego Irka” miał miejsce w 1995 roku. Pod jego autem wybuchła bomba. Ale on sam cudem ocalał. Nie dał się jednak zastraszyć. Dalej „jednoczył” świat przestępczy. Kolejny wyrok na „Grubego Irka” zapadł w grudniu 1997 roku. Pojechał na „branżową” wigilię do zgierskiej pizzerii. Przy stole siedzieli z nim szefowie łódzkiego świata przestępczego. Płatny zabójca strzelił do niego po wyjściu z wigilijnego spotkania. Zginął na miejscu...Członkowie łódzkiej „ośmiornicy” byli oskarżeni też o zlecenie zabójstwa Nikodema S. „Nikosia”, domniemanego szefa trójmiejskiego świata przestępczego. Zarzucano im uprowadzenia biznesmenów z Opoczna, Tomaszowa Mazowieckiego i Konstantynowa Łódzkiego. Sąd skazał członków łódzkiej „ośmiornicy” na kary długoletniego więzienia.

Łowcy skór

Cała Polska mówiła też o aferze tzw. łowców skór. W styczniu 2002 roku w „Gazecie Wyborczej” ukazał się reportaż ujawniający, że pracownicy łódzkiego pogotowia ratunkowego przekazywali zakładom pogrzebowym informacje o zmarłych osobach. Dostawali za tzw. skórę około 1,8 tysięcy złotych. Celowo też zabijano pacjentów do których przyjeżdżali by dostać pieniądze za informacje o kolejnej zmarłej osobie. Miano podawać im pavulon.

Po raz kolejny o Łodzi stało się głośno w 2003 roku. Policjanci weszli do mieszkania małżonków N. przy ul. Radwańskiej w szafie zobaczyli beczki, a w nich zmumifikowane zwłoki 5-letnich bliźniaków i dwóch noworodków. .Równie potwornego losu tylko cudem uniknęła siostra pomordowanych, 12-letnia wtedy Monika. Sprawcami morderstwa byli ich rodzice Jadwiga i Krzysztof. N.

Zabójcze juwenalia

W maju 2004 roku podczas tłumienia zamieszek wywołanych przez kibiców na studenckich juwenaliach na łódzkim osiedlu Lumumbowo, doszło do tragedii. Policja przez pomyłkę użyła ostrej amunicji zamiast kul gumowych. W wyniku strzałów oddanych z broni gładkolufowej zginęły 2 osoby: 23-letnia Monika i 19-letni Damian, kibic Widzewa. Przed północą na pełne rozbawionych studentów osiedle przyszli pseudokibice - grupa liczyła kilkadziesiąt osób. Zaczęli wszczynać awantury, zaczepiać studentów, demolować stoiska. Wezwano policję - około 50 funkcjonariuszy z tarczami i strzelbami. Doszło do regularnej bitwy pomiędzy policją i pseudokibicami. Na wysokości akademika nr 3 policjanci utworzyli ciasny kordon. Na przeciwko nich stali pseudokibice i studenci - z ich strony w kierunku funkcjonariuszy poleciały kamienie, butelki i pręty. Policja odpowiedziała gumowymi kulami. Jednak w pewnym momencie funkcjonariuszom zabrakło im amunicji. Trzeba ją było dowieźć. Najbliżej było do sekcji ruchu drogowego na ul. Żeromskiego. I właśnie z szafy pancernej stojącej na dyżurce drogówki pobrano niewłaściwą, ostrą amunicję - w sumie, jak wykazało późniejsze śledztwo, 25 nabojów.

Przed godz. 2 w nocy rozległy się kolejne salwy wystrzałów. Ale tym razem w tłumie upadło kilka osób. Dwie z nich zostały śmiertelnie postrzelone. Sąd uznał, że odpowiedzialność za tragedię ponoszą trzej policjanci (kobieta i 2 mężczyzn). Zostali skazani na kary od roku do roku i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na odpowiednio 3 i 4 lata. Ostatecznie łódzki sąd apelacyjny uchylił wyrok wobec jednego z policjantów.

Bohaterski Brajan

Brajan Chlebowski nie miał jeszcze 7 lat, gdy umarł ratując życie swemu ojcu i sąsiadom z kamienicy przy ul. Dowborczyków w Łodzi. Był 5 luty 2005 rok lutego. W mieszkaniu Brajana wybuchł pożar. Chłopiec był w nim sam z chorym na cukrzycę ojcem. Jak się potem okazało ojciec Brajana pił alkohol i zaprószył ogień. Wrzucił do śmieci niedopałek papierosa. Chłopiec spał. Obudził go dym. Zadzwonił do straży pożarnej i powiedział, że w jego domu wybuchł pożar. Strażacy szybko przybuli na miejsce. Niestety trzy dni później Brajan umarł na skutek zatrucia tlenkiem węgla. Narządy Brajana trafiły do przeszczepów.Uratował życie kolejnym ludziom. Jego imię nosi jeden z łódzkich placów zabaw

Zabójstwo w biurze PiS

19 października 2010 roku do biura poselskiego PiS mieszczącego się wówczas w pasażu Schillera wtargnął Ryszard C. Zaczął strzelać do Marka Rosiaka. . Działacz PiS zmarł na miejscu. Cyba zranił jeszcze jednego z pracowników biura PiS - Pawła Kowalskiego, który cudem uniknął śmierci. Po schwytaniu zabójca powiedział strażnikom i policjantom, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego

Zbrodniczy Mamuka

Do tej zbrodni doszło 20 października 2018 roku. Rodzina 28-letniej Pauliny D. zgłosiła jej zaginięcie. Szukała jesj cała Łódź. Niestety Pauliny nie znaleziono żywej. Okazało się, że wracając rano z dyskoteki spotkała Gruzina Mamukę K. Nie wiadomo dlaczego poszła z nim do hostelu w którym mieszkał. Tam została brutalnie zamordowana przez Gruzina. Sześć dni potem jej ciało w turystycznej torbie znaleziono koło Stawów Jana. Tymczasm Mamuka K. uciekł na Ukrainę. Tam został zatrzymany. W czerwcu 2019 roku został przewieziony do Polski. Przyznał się do zbrodni. Został skazany na dożywocie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki