Straż miejska znów pilnuje porządku. Wojewoda zwolnił straże miejskie i gminne od pracy przy zwalczaniu epidemii

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Udostępnij:
Straże miejskie i gminne z Łodzi i regionu znów wystawiają mandaty za złe parkowanie i ścigać awanturujących się. Po trzech miesiącach zajmowania się wyłącznie epidemią wróciły do normalnych obowiązków.

Decyzję o powrocie strażników miejskich i gminnych do normalnych obowiązków wydał w czwartek na podstawie wytycznych rządowych wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński. To jemu od początku kwietnia podlegały straże. I zajmowały się niemal wyłącznie zwalczaniem epidemii koronawirusa, praktycznie nie podejmując interwencji porządkowych.

Do łódzkiej straży miejskiej decyzja wojewody dotarła w piątek przed południem. I już od godz. 14 popołudniowa zmiana zajęła się tym, do czego powołano strażników, czyli m.in. pilnowaniem właściwego parkowania, przestrzegania zakazów wjazdu, czy właściwego wyrzucania odpadów.

- Wracamy do naszych ustawowych zadań i do przyjmowania interwencji - zapowiada Marek Marusik z łódzkiej straży miejskiej. To oznacza, że łodzianie znów mogą dzwonić na linię alarmową 986. Przez trzy miesiące numer ten był nieczynny, ale i tak łodzianie złożyli prawie 2 tys. interwencji pisemnych, z których większość nie była podejmowana.

Żule rządzą na Piotrkowskiej! Szokujące sceny w centrum miasta

Teraz strażnicy miejscy będą kolejno na nie odpowiadać. Można się spodziewać kontroli czystości na zgłoszonych posesjach i działkach z dzikimi wysypiskami śmieci.

- Jest dużo do nadrobienia - przyznaje Marusik. - Widać w mieście rozluźnienie zwłaszcza w kwestiach utrzymania czystości wokół pergoli. Kiedyś dozorcy pilnowali porządku, bo wiedzieli, że przyjdziemy na kontrolę. W czasie epidemii to się zmieniło, dotaliśmy bardzo dużo zgłoszeń dotyczących leżących na posesji śmieci - wyjaśnia.

Także łódzcy kierowcy zaczęli lekceważyć zakazy wjazdu i parkowania. - Przed epidemią sprawę parkowania na Piotrkowskiej i woonerfach mieliśmy uporządkowaną. Teraz dzieją się tu niemal dantejskie sceny - przyznaje Marusik.

W czasie epidemii strażnicy miejscy razem z policją patrolowali miasto i pilnowali, żeby przestrzegane były zalecenia sanitarne takie jak obowiązek noszenia maseczek czy zakaz zgromadzeń. Zgłoszenia mieszkańców praktycznie nie były przyjmowane. Podczas gdy w marcu straż przyjęła jeszcze 437 interwencji dotyczących zakłócania porządku, to w kwietniu już tylko 24. Na bieżąco załatwiane były praktycznie tylko zgłoszenia dotyczące zwierząt. W czasie pandemii strażnicy odpowiedzieli na ponad 90 proc. takich zgłoszeń. Ale już w sprawach zakłócania porządku strażnicy w maju odpowiedzieli na około jedną czwartą, a w czerwcu na dwie trzecie zgłoszeń od mieszkańców.

Żule przejęli Piotrkowską korzystając z epidemii? Straż miejska nie reagowała bo zajmowała się koronawirusem

Efekty tych działań były widoczne szczególnie na ulicy Piotrkowskiej. Gdy z deptaka zniknęli bywalcy lokali i spacerowicze, niemal w całości przejęli ją tzw. żule. Wykorzystali fakt, że straż miejska karała niemal wyłącznie za brak maseczek czy gromadzenie się. Awanturnicy i pijacy przesiadywali m.in. na skrzyżowaniu z ul. Struga i zaczepiali ludzi. Teraz straż miejska zapowiada zwiększenie liczby patroli na Piotrkowskiej.

Strażnicy miejscy i gminni wracają do normalnej pracy także w mniejszych miejscowościach regionu łódzkiego. Jednak nie rezygnują całkowicie z kontrolowania spraw epidemiologicznych. Jak zapewnia Marek Marusik, strażnicy nadal będą interweniować, jeśli zauważą, że ktoś narusza obowiązujące obecnie przepisy sanitarne.

***
Awantura na Piotrkowskiej
Apogeum problemów z brakiem służb porządkowych była awantura do której doszło w sobotę (30 maja) przy nieczynnym wówczas piętrowym ogródku przy ul. Piotrkowskiej 97, ulubionym miejscu tzw. "żulerki". Około godz. 17 grupa osób urządziła sobie tam imprezę alkoholową. Nie stosowali się do przepisów sanitarnych. Gdy strażnicy przyjechali na interwencję, wybuchła awantura. Strażnicy zostali zwyzywani, a jeden strażnik został popchnięty. Napastnik zabierał się już do bicia. Strażnicy wezwali na pomoc posiłki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie