Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Tak wyglądała kiedyś ulica Piotrkowska. Jak wiele się zmieniło?

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Tak zmieniała się ul. Piotrkowska
Tak zmieniała się ul. Piotrkowska Archiwum Państwowe w Łodzi
Mówi się, że to królowa. Nie tylko łódzkich ulic. Piotrkowska to miejsce znają wszyscy, nie tylko w Polsce i Można śmiało powiedzieć, że ta ulica jest dumą Łodzi. Jak zmieniała się przez lata?

Ul Piotrkowska, królowa łódzkich ulic

Piotrkowska od początku towarzyszy Łodzi. Istniała nawet w czasach, gdy ta była maleńką osadą, a potem niewielkim miastem. Nazywała się tylko wtedy Traktem Piotrkowskim, który przez lasy i knieje wiódł do Piotrkowa. 18 września 1820 roku dzięki Rajmundowi Rembielińskiemu Łódź została wpisana na listę osad fabrycznych. Rozpoczęło to nowy rozdział w historii miasta, a także ulicy Piotrkowskiej. Nowa osada fabryczna powstała na południe od Starego Miasta. Nazwano ją Nowym Miastem. W 1821 roku Rembieliński osobiście wbijał paliki wytaczające Nowy Rynek, który stał się zalążkiem nowej, przemysłowej Łodzi. Nadał mu kształt ośmiokąta. Od rynku biegły dwie ulice. Ul. Średnia, czyli dzisiejsza ul. Legionów. I nowa ulica Piotrkowska, która była kiedyś Traktem Piotrkowskim. Nazwę tę nadał tej ulicy burmistrz Starego Miasta, Antoni Czarnkowski.

W 1827 roku na Nowym Rynku wzniesiono na nim nowy ratusz. Zbudowano też kościół ewangelicki. A wzdłuż ulicy Piotrkowskiej zaczęto budować tak samo wyglądające, drewniane domy dla tkaczy, którzy przybywali do Łodzi z różnych stron Europy i Polski. Zaczął się nowy etap w rozwoju Łodzi. Z czasem drewniane domy zaczęły zastępować okazałe kamienice. W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku ul. Piotrkowską wybrukowano tzw. kocimi łbami.

Pierwsza szkoła i fabryka

W 1837 roku właśnie przy ul. Piotrkowskiej Ludwik Meyer wybudował swoją fabrykę. Dwa lata później otwarto na niej pierwszą elementarną szkołę, którą prowadził Mikołaj Olszewski. W 1853 roku przy ul. Piotrkowskiej 268 zaczął pracować pierwszy młyn parowy. W lipcu 1869 roku uruchomiono na niej oświetlenie gazowe, a w grudniu 1898 roku popularną dziś „Pietryna” przejechał pierwszy tramwaj elektryczny...

Handlowa historia

Handlowa historia ul. Piotrkowskiej sięga jeszcze dziewiętnastego wieku. Na parterze niemal każdej kamienicy istniał sklep. Na przykład tej pod numerem 46 znajdował skład Gebethnera i Wolffa. Można było w nim kupić różne wydawnictwa, ale też pianina i fortepiany. Tu też zamawiało się wizytę w domu stroiciela fortepianów. W tym składzie mieściło się przedstawicielstwo „Kuriera codziennego”. Podobno na jego tyłach przez pierwsze dwa miesiące swego pobytu w Łodzi mieszkał Władysław Reymont. Przyjechał tu bowiem jako wysłannik „Kuriera codziennego”.

A pod numerem 54, na rogu z ul. Dzielną znajdowała się składnica win M. Sprzączkowskiego.

– Ale oprócz win, wódek można było w nim kupić też artykuły kolonialne - mówi Mirosław Wojalski, znawca historii miasta, honorowy prezes łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. – Jeszcze przed wojną ten sklep przestał istnieć. Został zajęty przez bank.

Dom buta i inne

Na ul. Piotrkowską przychodziło się kupić tzw. delikatesowe towary. Taki magazyn eleganckich wyrobów męskich, damskich i uczniowskiej przy ul. Piotrkowskiej 98 prowadził Emil Schmechel To słynny Dom Buta. Ale tę nazwę nadano mu po wojnie, kiedy jego właścicielem stał się Powszechny Tom Towarowy i sprzedawał w nim buty. Nieopodal pod numerem 100 stoi piękny secesyjny budynek „Esplanady”. W 1909 roku firma handlowa Hugo Smechela i Juliana Rosnera wydzierżawiła na dziesięć lat część tej posesji od łódzkiego Zgromadzenia Majstrów Tkackich. Powstał tu dom konfekcyjny. W 1926 nowy dzierżawca Wawrzyniec Gerbich, otworzył w tym miejscu kawiarnię i cukiernię. Potem kamienicę wyremontowano i otwarto w niej restaurację Esplanadę. Po wojnie przejęła ją Powszechnej Spółdzielni Spożywców. Jak donosił „Kurier codzienny” z lipca 1946 roku, w ciągu jednej nocy, z 5 na 6 lipca dawną kawiarnię przekształcono w Dom Towarowy.

Sklep gazowni

Przed wojną przy ul. Piotrkowskiej 40 swój sklep miała łódzka gazownia. Składał się on z trzech działów. W pierwszym sprzedawano przybory do gazu, w drugim uiszczało się rachunki. A w trzecim dawano pokazy pieczenia, prasowania na gazie.

Znalazłem reklamę z 1926 roku, która głosiła, że takie pokazy odbywały się we wtorek, każdego tygodnia o godzinie 5.00 po południu - mówi Mirosław Wojalski. – Zaznaczano, że pokazy są bezpłatne. Była to swoista akcja promocyjna. Przypominam, że gaz kiedyś służył tylko do oświetlenia. Do gotowania zaczęto go używać na krótko przed wybuchem pierwszej wojny światowej i po jej zakończeniu. Dlatego w tej akcji promocyjnej chciano pokazać łodzianom, że gaz może też służyć też do innych celów.

Mijały lata, a ul. Piotrkowska była najważniejszą ulicą Łodzi. Nawet w czasie II wojny światowej, gdy Niemcy zmienili jej nazwę na Adolf Hitler Strasse.

Wspomnienia kompozytora

Po zakończeniu okupacji znów stała się ukochaną przez łodzian „Pietryną”. Jednym z mieszkańców ul. Piotrkowskiej był znany kompozytor Włodzimierz Korcz. Mieszkał pod numerem 89. Opowiadał nam, że ul. Piotrkowska była dla niego najdłuższą i najszerszą ulicą na globie!

- Tam odbywały się najwspanialsze pochody na świecie! - wspominał Włodzimierz Korcz. - Były to pochody pierwszomajowe. Byłem wtedy oczywiście dzieckiem i fascynowały mnie te kukły różnych kapitalistów. Zapamiętałem Churchilla, Tito. To było dla mnie fantastyczne!. Nie zdawałem sobie sprawy, że te kukły były wyśmiewane. Ale mnie to wciągało. Tworzyło inny, kolorowy świat. Podobały mi się też takie wielkie samochody na których podczas tych pochodów ćwiczyli sportowcy. To była jednak największa atrakcja ją mogłem wtedy przeżyć! Ul. Piotrkowską jeździły tramwaje. Ja wyskakiwałem w czasie jazdy z tego tramwaju. Taka była moda.. Ul. Piotrkowską jeździły też wtedy samochody i dorożki. Pamiętam jeszcze postoje dorożek. Znajdowały się m.in w okolicach ul. Więckowskiego. Dorożkami jeździło się na różne uroczystości rodzinne.

Drzewa na Piotrkowskiej

Jacek ma sześćdziesiąt lat i z dumą może powiedzieć, że na ul. Piotrkowskiej spędził niemal całe swoje życie. Przeprowadził się tu w 1963 roku, gdy miał dziewięć lat. Zamieszkał w kamienicy w pobliżu pasażu Schillera.

- Pamiętam jeszcze czasy, gdy na ul. Piotrkowskiej rosły drzewa, takie klonowe – wspomina Jacek. - I było ich nie mało. Rosły na bardzo długim odcinku. Chyba aż do ul. Moniuszki. Była to naprawdę zielona ulica w co dzisiaj trudno uwierzyć. Drzewa rosły przy każdej bramie, Także przy mojej kamienicy. Ścieli je w zeszłym roku, gdy zaczęli remont ul. Piotrkowskiej.

Jacek, z zawodu plastyk, dobrze pamięta dawną ul. Piotrkowską i wspomina ją z sentymentem. Przede wszystkim były na niej tłumy ludzi, od rana.

- To znaczy od godziny 10.00, kiedy te sklepy otwierano – opowiada Jacek. - Te tłumy przewalały się tak gdzieś do 17.00 – 18.00. Potem robiła się pustynia...A sklepy były różne. Tu przecież kwitło handlowe życie Łodzi. Nie było Manufaktury, Galerii Łódzkiej czy Portu Łódź. Nie brakowało ekskluzywnych sklepów. Ale też zwykłych spożywczych czy warzywnych. Na przykład w mojej kamienicy na dole był sklep z warzywami w którym sprzedawano na metry kartofle...

Ulica pubów

Ul. Piotrkowska stała się za to ulicą pubów i klubów. Ludzie z całej Polski, a także z zagranicy przyjeżdżali do Łodzi, by napić się piwa na głównej ulicy miasta, zabawić się. Tłumy gości z Polski, ale też z zagranicy odwiedza Łódź w czasie Festiwalu Światła. Jego główne wydarzenia mają miejsce właśnie na ul. Piotrkowskiej. Prezentuje się wtedy wspaniale!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sukces Neuralink - pacjent steruje komputerem siłą myśli

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki