W żłobkach w Łódzkiem brakuje miejsc dla maluchów

Maciej Kałach
Krzysztof Szymczak/archiwum
Udostępnij:
Wprawdzie nowy żłobek w Rawie otworzył pod koniec sierpnia sam minister, ale miejsc dla maluchów z Łódzkiego wciąż brakuje.

Opadły wstęgi po otwarciu nowoczesnego żłobka Tuptuś w Rawie z udziałem Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra pracy i polityki społecznej, ale miejsc w placówkach dla najmłodszych mieszkańców województwa wciąż brakuje. Nawet w samej Łodzi.

Z naszą redakcją skontaktowała się samotna studiująca matka, która chciała zapisać dziecko do żłobka nr 17, ale w placówce usłyszała, że możliwy jest zapis tylko na listę rezerwowych.

Po tym sygnale telefony od reportera "Dziennika Łódzkiego", udającego rodzica dwulatka, rozdzwoniły się jeszcze w 10 innych losowo wybranych żłobkach. W żadnym nie było możliwości zapisania dziecka od ręki, choć część kierowniczek była bardzo miła i pocieszała, że np. już w październiku może znaleźć się miejsce.

Reporter usłyszał także, że wrzesień to wyjątkowo ciężki miesiąc na szukanie żłobka - rekrutacja na nowy rok szkolny trwała od kwietnia, może jesienią część zapisanych, ale niedostosowanych czy chorujących dzieci się wykruszy. Rekordowa lista - na Retkini - ma 40 rezerwowych.

- Miejski Zespół Żłobków dysponuje 2.025 miejscami w 30 placówkach na terenie Łodzi. Ze względu na absencje i rotację zapisujemy do 2.500 dzieci - informuje Grzegorz Gawlik z łódzkiego magistratu, ale dokładnie nie wylicza, ile miejsc w miejskich żłobkach brakuje. - W sytuacji braku miejsca w wybranej przez rodzica placówce, proponujemy miejsce w innym żłobku. To rodzic decyduje, czy czeka na miejsce w wybranym przez siebie żłobku, czy skorzysta z możliwości zapisania dziecka do zaproponowanej placówki.

Listy rezerwowe w żłobkach to nie tylko łódzka specyfika. W Sieradzu magistrat dysponuje publiczną placówką dla 38 dzieci. Jest wypełniona w całości, podobnie jak druga - prywatna placówka.

Z kolei władze Skierniewic chwalą się, że zwiększyły liczbę miejsc aż o 275 procent w ciągu trzech lat (czyli z 40 do 110), ale lista rezerwowa i tak funkcjonuje, choć - według magistratu - w trakcie roku szkolnego wszystkie zgłaszane maluchy znajdują w końcu miejsce.

Żłobków nie prowadzą Wieluń i Zduńska Wola - działają za to grupy żłobkowe przy publicznych przedszkolach, a miejsc jest mniej niż chętnych. W Radomsku funkcję żłobków mieli przejąć tzw. dzienni opiekunowie. Magistrat pozyskał nawet dofinansowanie z rządowego programu na zatrudnienie trzech opiekunów.

Ostatecznie do konkursu przystąpiły dwie osoby, przeszła go tylko jedna. Dzienny opiekun może zajmować się maksymalnie piątką dzieci w wieku do trzech lat.

Współpraca: bis, Ap, Jj, kub, Wll, Jd, Ts

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lodzermansz
PO nasze kochane miało pełne szuflady ustaw dzięki którym każda POlska kobieta rodziłaby 6 albo 7 dzieci miejsca w żłobkach byłoby full a Polacy masowo wracaliby z emigracji do pracy za 5000-10000 tysięcy euro miesięcznie. Te wstrętne rządzące Polską pisiory wszystko jednak zepsuły
a
achidna
Za dużo dzieci się rodzi. Miasta i gminy nie nadążają z budową.
Dodaj ogłoszenie