18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Widzew dalej walczy z PZPN o odszkodowanie za degradację

Dariusz Kuczmera
Sylwester Cacek
Sylwester Cacek Krzysztof Szymczak/archiwum Dziennika Łódzkiego
Właściciel Widzewa Sylwester Cacek w wywiadzie dla portalu futbolnews.pl potwierdził, że nadal domaga się od PZPN rekompensaty za ukaranie klubu podwójną degradacją z ekstraklasy.

- Wcale nie zaniechałem tej sprawy i nadal będę dochodził swoich racji. Spotkałem się w tej sprawie ze Zbyszkiem Bońkiem i uznaliśmy, że jeżeli strony mają dwie różne opinie, to najzdrowszym rozwiązaniem jest rozstrzygnięcie sądu. Może nie chodzi dokładnie o dwudziestomilionowe odszkodowanie, ale wielomilionowe na pewno. To jednak melodia przyszłości. Wiadomo, jak długo ciągną się w naszym kraju postępowania sądowe - powiedział Sylwester Cacek.

Dziś nie tylko w Widzewie determinujące są kwestie finansowe. Miasto Wrocław opublikowało ofertę dotyczącą sprzedaży akcji piłkarskiego Śląska. W sumie do nabycia jest niewiele ponad 50 procent kapitału zakładowego. Do kupienia są trzy pakiety, każdy po 16,88 proc., co stanowi łącznie 50,63 proc. Akcje zostaną sprzedane za cenę, za jaką gmina odkupiła je od Zygmunta Solorza, poprzedniego większościowego akcjonariusza, czyli około 3,6 mln złotych.

W tej chwili głównym udziałowcem Śląska jest miasto, które w 2014 roku ma przekazać klubowi 16 mln złotych. Gmina chce jednak w najbliższych miesiącach znaleźć jednego lub kilku inwestorów i tym samym ograniczyć swoje zaangażowanie w finansowanie klubu. Sprzedaż akcji to pierwszy etap wycofywania się gminy ze Śląska.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki