reklama

Wiele dziecięcych gwiazd polskich seriali oraz filmów pochodziło z Łodzi

Anna GronczewskaZaktualizowano 
"Bąble" Film Polski/yputube/archiwum Dziennika Łódzkiego
Niedawno zmarła łodzianka Magdalena Scholl-Kalinowska, jedna z najpopularniejszych dziecięcych aktorek lat 70. i 80. Razem z Tomaszem Brzezińskim stworzyli parę niezapomnianych „Bąbli” w „Rodzinie Leśniewskich”. Mali łódzcy aktorzy grali także w innych bardzo popularnych serialach i filmach.

Magdalena Scholl-Kalinowska była łodzianką. Jej przygoda z filmem zaczęła się, gdy miała pięć lat, w łódzkim przedszkolu przy al. Kościuszki.

- Przyszło do naszego kilku panów z „Semafora” i wybrali kilkoro dzieci, wśród których byłam i ja - wspominała nam przed laty. - Potem z mamą pojechałam na zdjęcia próbne do wytwórni. Prosto z przedszkola. Tam spotkałam pięknie ubrane dziewczynki, z warkoczykami. Ja miałam ubrudzoną dżemem bluzkę i spodnie w kratkę. Ale, gdy wyszedł reżyser to od razu wskazał na mnie.

Debiut nastąpił w 1976 roku. Jej pierwszym filmem był „Najpiękniejszy na świecie” w reżyserii Wadima Berestowskiego.

- To był film o dziewczynce, która chciała mieć psa, ale musiała zadowolić się tylko pluszowym - mówiła Scholl-Kalinowska.

Bąbli znała cała Polska

Zagrała potem w ponad 20 filmach. Wielu zawodowych aktorów nie ma takiego dorobku. Grała główne role m.in. dziecięcych serialach jak „Kłusownik”, „Przygrywka”, ale też poważniejszych produkcjach jak „Czerwone węże” czy „Jeśli serce masz bijące”. Występowała też w filmach dla dorosłych. Była między innymi małą Barbarą Radziwiłłówną w „Królowej Bonie”, ale grała też w „Starym dworku”, „Grzesznym żywocie Franciszka Buły” czy „Nad rzeką, której nie ma”. Ale największą popularność przyniosła jej „Rodzina Leśniewskich”. Razem z Tomaszem Brzezińskim, stworzyli parę sympatycznych bliźniaków, zwanych Bąblami, czyli Beatę i Pawła Leśnie-wskich. Ludzie myśleli, że są naprawdę rodzeństwem, choć oni wcale nie byli do siebie podobni. On z ciemnymi włosami, oczami, ona blondynka z niebieskimi oczami...

Tomasz Brzeziński trafił do filmu, gdy miał siedem. Ktoś z produkcji przyszedł do szkoły i zauważył biegającego po korytarzu pierwszoklasistę.

- Byłem bardzo żywotnym dzieckiem, a reżyser potrzebował właśnie takiego aktora - wspominał nam Tomasz Brzeziński. Debiutował w „Pogrzebie świerszcza”. Potem posypały się kolejne propozycje - „Romans Teresy Hennert”, „Rodzina Połanieckich” i „Rodzina Leśniewskich”. Tak jak Magda zagrał w około 20 filmach.

Po latach Magdalena i Tomasz wspominali, że była to wspaniała przygoda. Praca w filmie nie wpływały na naukę, bo większość zdjęć kręcono w wakacje. Mieli opiekunkę, która organizowała im czas wolny. Poza tym wiele dni zdjęciowych miało miejsce w Łodzi, w Wytwórni Filmów Fabularnych. Tam urządzono między innymi mieszkanie rodziny Leśniewskich, z zewnątrz grał je łódzki „Manhattan”. Na planach filmowych mogła spotkać wielkie gwiazdy polskiego kina. Magdalena Scholl-Kalinowska opowiadała nam, że Krzysztof Kowalewski, Zofia Merle czy Jerzy Bończak, pośmiali się z młodymi aktorami, a jak trzeba było wyczochrali za włosy, pogrozili palcem. Na planie „W starym dworku” Magdalena spotkała Gustawa Holoubka i Beatę Tyszkiewicz.

- Byli mili, uśmiechnięci, ale my wiedzieliśmy że to ikony polskiego kina, inaczej się do nich podchodziło - wyjaśniała Magdalena Scholl-Kalinowska.

Ostatnim filmem Magdaleny Scholl-Kalinowskiej był „Nad rzeką, której nie ma” Andrzeja Barańskiego. Grała w nim „Myszkę”, dziewczynę która włóczy się po Polsce z Adrianną Biedrzyńską. Już w czwartej klasie liceum Magda wiedziała, że nie będzie aktorką. Choć znajomi namawiali ją, żeby zdawała do szkoły aktorskiej. Tłumaczyli, że zagrała w tylu filmach, to ma szanse...

- To jednak nie dawało gwarancji, że zostanę gwiazdą - mówiła nam. - Mogłam być halabardnikiem w teatrze, a nie był to dla mnie sposób na życie.

Skończyła socjologię na uniwersytecie, potem zarządzanie zasobami ludzkimi w Polsko-Amerykańskim Centrum Zarządzania i studia podyplomowe z zarządzania zasobami ludzkimi.

Skończyła socjologię na Uniwersytecie Łódzkim. Kilka lat temu napisała i wydała książkę „Nowicjusz”. Została mamą, miała syna Jana. 18 grudnia Magdalena Scholl-Kalinowska skończyłaby 50 lat. Nie doczekała urodzin. Zmarła 27 września.

Jej filmowy kolega z planu Tomasz Brzeziński też nie postawił na aktorstwo. Został dziennikarzem i komentatorem sportowym,

Gruby, Tolek Banan i ...

„Siedem stron świata” to jeden z najbardziej łódzkich seriali. Zdjęcia kręcono na dwóch osiedlach Łodzi - Retkini i Teofilowie w 1974 roku, a premiera miała miejsce rok później. Jego fabuła była prosta. Do nowo oddanego bloku wprowadzają się lokatorzy. Wielu z nich ma dzieci. I to one są głównymi bohaterami „Siedmiu stron świata”. Nawiązują się między nimi przyjaźnie, pierwsze miłości. Widzowie przeżywają z nimi różne mniej lub bardziej bezpieczne przygody. Serial reżyserowali Tadeusz Junak i Wojciech Fiwek. Ten ostatni napisał też scenariusz razem z łódzkim dziennikarzem, nieżyjącym już Konradem Frejdlichem.

Jedną z głównych ról w tym serialu zagrała Katarzyna Pawlak. Można śmiało powiedzieć, że była jedną z gwiazd dziecięcego kina. Grała główne role w „Siedmiu stronach świata“, „Innej“, „Ptaki ptakom“. Wystąpiła w 37 filmach. Debiutowała epizodem w filmie Stanisława Różewicza „Szklana kula“. Wybrali ją wtedy z trzystu kandydatek. Zagrała dziewczynkę, która mdlała w tramwaju. Do filmu trafiła ze szkoły muzycznej. Tam często przyjeżdżali reżyserzy i szukali młodych aktorów. Katarzyna Pawlak za pierwszym razem dostała się do Szkoły Filmowej w Łodzi. Skończyła ją w 1985 roku. Dobrze zapowiadającą się karierę przerwała choroba. Aktorka zachorowała na stwardnienie rozsiane. Potem jeszcze jakiś czas pracowała jako dziennikarka w Radio Łódź. Dziś mieszka z mamą i córką i sama wymaga opieki. Przed laty razem z Wojciechem Fiwkiem wpadła na pomysł, żeby zebrać aktorów, którzy grali w „Siedem stron świata”. Nie udało się. Niektórzy z nie żyją. Między innymi grający Czarka Jan Skikiewicz czy odtwórca roli Kapsla. Jacek Kobierzycki, który grał Lucka, jest dyrektorem telewizji „TOYA“. Arkadiusz Bielawski, czyli serialowy Paweł, wyjechał do Opola. Ożenił się. Ma dwoje dzieci i został wojskowym psychologiem.

Arkadiusza Bielawskiego mogliśmy oglądać nie tylko w „Siedem stron świata”, ale też w „Grubym”. Jego reżyserem był też Wojciech Fiwek. Serial ten powstał na podstawie popularnej książki Aleksandra Minkowskiego. Jedną z głównych ról w „Grubym” zagrał łodzianin Marek Dudek. Na ekranie zadebiutował w filmie „Twarz anioła” o niemieckim obozie dla dzieci przy ul. Przemysłowej w Łodzi. Wybrano go spośród 1600 dzieci. Potem był m.in. serial „Dr Ewa” gdzie grał z Ewą Wiśniewską, „Szansa Pigmeja” i wreszcie „Gruby”. Opowiadał nam przed laty, że na jego granie w filmie patrzono różnie. Po powrocie z planu „Grubego” miał duże nieprzyjemności w szkole, zwłaszcza ze strony nauczycieli. Pani od polskiego od razu zapowiedziała mu, że nie będzie miał lekko i od razu postawiła mu dwójkę. Imponował za to rówieśnikom, zwłaszcza dziewczynom. Nigdy jednak nie żałował tej filmowej przygody. Ale „Gruby” był ostatnim serialem, w którym wystąpił.

W „Grubym” występowało wielu młodych aktorów z Łodzi. Wszystkich odkrył Wojciech Fiwek. Po latach starał się odnaleźć tych, którzy grali w jego filmach. Między innymi Mariusza Kozłowskiego, który zagrał tytułowego „Grubego”. Wojciech Fiwek opowiadał nam, że miał duże problemy, by znaleźć odtwórcę głównej roli. Szukał bowiem sympatycznego grubasa, a choć zgłaszały się setki otyłych chłopców, to nikt nie spełniał stawianych warunków. Mariusz też nie przeszedł pierwszej selekcji. Odrzucili jego kandydaturę asystenci reżysera. Ale chłopak nie dawał za wygraną. Ustawił się jeszcze raz w kolejce na próbne zdjęcia.

- Miał szczęście, bo trafił do mnie - wspominał Wojciech Fiwek. - Jeśli chodzi o aktorstwo, to Mariusz był katastrofą. Pierwsze materiały z jego udziałem były do wyrzucenia. Wziąłem Mariusza do kina, pokazałem jak zagrał i zapytałem czy to on. Stwierdził, że nie. Po tym na zdjęciach był już sobą. W serialu jest scena, w której uczył się jeździć na rowerze. On naprawdę nie potrafił jeździć i się do końca się nie nauczył.

„Gruby” był jedynym filmem w życiu Mariusza Kozłowskiego. Przyniósł mu dużą popularność. Potem jednak został kucharzem. Założył rodzinę i wyjechał do Szczecina. Tam handlował na rynku sprzedając towar Niemcom. Z czasem wrócił do rodzinnego miasta. Zmarł w 2008 roku. Został pochowany na cmentarzu w podłódzkim Ksawerowie.

W „Grubym” zagrała też Małgorzata Wolańska. Wystąpiła w jednej z dwóch głównych ról dziewczęcych. To był jej pierwszy i ostatni film. Ale jako jedna z niewielu została aktorką. Pracuje w łódzkim teatrze „Arlekin”.

- „Gruby” był fajnym epizodem, ale nie zaważył na moim dalszym losie i wyborach - mówiła nam Małgorzata Wolańska.

Aktorem został też Jacek Zejdler, który niestety, już nie żyje. Popularność przyniósł mu kultowy już serial„Stawiam na Tolka Banana”. Był łodzianinem. Urodził się w 1955 roku. Jego ojciec był adwokatem, mama lekarzem. Skończył III LO im. Tadeusza Kościuszki. Po maturze, którą zdał w 1973 roku, dostał się do łódzkiej Szkoły Filmowej. Miał za sobą niewielką rolę w „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa”. Jednak dla wielu młodych ludzi był Tolkiem Bananem. W serialu zagrał Szymka Krusza, chłopaka, który podszywa się pod tytułowego Tolka uciekiniera z domu poprawczego i zajmuje się grupą tzw. trudnej młodzieży. Jeszcze na studiach Jacek Zejdler związał się ze środowiskiem skupionym wokół Komitetu Obrony Robotników. Po skończeniu Szkoły Filmowej dostał etat w Teatrze im. Jaracza. W 1979 roku zagrał w serialu Jerzego Hofmana „Do krwi ostatniej” Zbyszka Trepko, młodego chłopaka wstępującego do armii Zygmunta Berlinga. Ale ten rok nie był dla niego szczęśliwy. Stracił pracę w Teatrze im. Jaracza. Akurat zmieniała się jego dyrekcja. Jana Maciejo-wskiego zastąpił Bogdan Hussakowski, który do Łodzi przyjechał z Opola. Dziś już trudno dociec dlaczego aktor stracił pracę. Są tacy, którzy twierdzą, że zadecydowały o tym powody polityczne. Jacek był rozczarowany tą decyzją. Z dnia na dzień pozostał bez pracy. Pomogli przyjaciele. Dwóch grało w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Zapytali ówczesnego dyrektora Bogdana Cybulskiego, czy przyjmie Jacka. Zgodził się. Tak we wrześniu 1979 roku Jacek Zejdler znalazł się w Opolu. Zaczął próby do „Wojny chłopskiej” Jonasza Kofty. Premiery nie doczekał... Imprezę sylwestrową, na której witano nowy 1980 rok, zorganizował dyrektor opolskiego teatru, Bohdan Cybulski. Jacek był na tym sylwestrze. Podobno doszło do jakiejś wymiany zdań między nim, a dyrektorem. Obaj byli po alkoholu. Jacek wrócił do swojego mieszkania. Na ulicy zaparkował swego fiata, by następnego dnia nim odjechać. Jacka znaleziono 2 stycznia 1980 roku. Ktoś poczuł gaz wydobywający się z jego mieszkania. Leżał w śpiworze, przy otwartym piekarniku. Podobno wcześniej wykręcił korki... Jacek Zejdler został pochowany w Łodzi, na cmentarzu przy ul. Szczecińskiej.

Wielu dziecięcych aktorów nie zdecydowało się na to, by aktorstwo stało się ich zawodem. Tak jak Maria Świetlicka, która przed laty grała w filmie Wojciecha Fiwka „Moja wina”. Akcja tego filmu rozgrywa się na koloniach. Grał dziewczynkę, która staje przed dylematem. Powiedzieć o tajemniczej wyprawie koleżanek wychowawcy, czy pozostać wobec nich lojalna. W końcu nie zdradza tajemnicy, co kończy się tragicznie. Jedna z koleżanek tonie, czego dokładnie nie widać na filmie... Pani Maria została prokuratorem. Była rzecznikiem prasowym Prokuratury Wojewódzkiej w Łodzi. Filmowy epizod z dzieciństwa ma też inna łódzka prawniczka, sędzia Anna Maria Wesołowska, która ponad 40 lat temu zagrała w filmie dla młodzieży „Agnieszka”.

Aktorką nie jest też Monika Rosca, pamiętna Nel z pierwszej ekranizacji „W pustyni i puszczy”. Skończyła łódzką Akademie Muzyczną. Jest pianistką. Koncertuje w Polsce i na świecie, grając głównie muzykę Fryderyka Chopina. Wyprowadziła się z Łodzi i mieszka w Warszawie. Aktorem został za to filmowy Staś, Tomasz Mędrzak. Też jednak opuścił Łódź.

Inny z bohaterów dziecięcych seriali Tomasz Samosionek jest dziś operatorem filmowym, wykładowcą w Szkole Filmowej w Łodzi, ma tytuł profesora. Jako chłopiec zagrał kilka razy w filmach. M.in. był Długim Ozorem w „Samochodziku i Templariuszach”. Ale jego przygoda z filmem zaczęła się kilka lat wcześniej.

- Już nie pamiętam czy był to 1968 czy 1969 roku - opowiadał nam Tomasz Samosionek.

- Uczyłem się w Szkole Podstawowej nr 150. Kiedy przyszli panowie z filmu i wybrali kilkoro dzieci. Byłem wśród nich i ja. Później odbyły się zdjęcia próbne, które obecnie nazywają się castingiem. I wybrano mnie.

I tak Tomasz Samosionek zagrał w serialu „Dzieci z naszej szkoły”, który realizowano w łódzkim „Semaforze”,

- Każdy odcinek był opowieścią o innej historii - wspominał Tomasz Samosionek. - Ja zagrałem w dwóch czy trzech odcinkach.

Po dwóch latach został zaproszony na zdjęcia do „Samochodzika”. Dostał rolę razem z innym chłopakiem z Łodzi, Stefanem Niemiero-wskim, który został filmowym „Doktorkiem”. „Sokole oko” grał Roman Mosior z Wrocławia.

- Romek był wtedy już prawdziwą gwiazdą filmową - mówił pan Tomasz. - Nas ze Stefanem wybrano z iluś tam kandydatów, a on od razu dostał rolę. Ale przecież wcześniej był „Perełką” w „Wakacjach z duchami”.

Tomasz Samosionek, opowiadał, że czas spędzony na planie „Samochodzika i Templariuszy” był wielką przygodą. Zdjęcia kręcono w wakacje, na Pojezierzu Brodnickim oraz zamku krzyżackim w Malborku, który robił na chłopcach wielkie wrażenie. A, że młodzi aktorzy nie mogli pracować na planie dłużej niż siedem - osiem godzin, to resztę czasu spędzali na zabawach, grze w piłkę. Na planie serialu spotkali Stanisława Mikulskiego, który po roli Hansa Klossa w „Stawce większej niż życie” był jednym z najpopularniejszych aktorów w Polsce.

- Okazał się bardzo miłym, sympatycznym człowiekiem - wspominał Tomasz Samosionek. - Traktował nas jak młodszych kolegów. Przekazywał nam swoje doświadczenie, jeśli trzeba było przekazywał nam rady.

Po „Samochodziku i Templariuszach” nie grał w filmach. Ważniejsza była nauką. O aktorstwie nie myślał. Od dziecka interesował się fotografią, nie rozstawał z aparatem. Ale po maturze skończył chemię na Politechnice Łódzkiej, a dopiero potem rozpoczął studia na wydziale operatorskim szkoły filmowej. Dziś zajmuje się głównie dokumentem.

Po latach, w Szkole Filmowej spotkał Stefana Niemierowskiego. Skończył on wydział aktorski. Potem wyjechał do Belgii, gdzie mieszka do dziś. Tam zajmuje się reżyserią.

FLESZ: Zmiany przepisów: pierwszeństwo pieszych przed przejściem

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3