Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wielkanoc w polskiej wsi na dalekiej Syberii ZDJĘCIA

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Wielkanoc w polskiej wsi dalekiej Syberii
Wielkanoc w polskiej wsi dalekiej Syberii Foto Andrzej Kozioł
We wsi Wierszyna koło Irkucka ponad 500 mieszkańców ma polskie korzenie. Jest tam kościół w którym posługuje 83-letni kapłan Karol Lipiński.

Zagubioną na Syberii wioskę Wierszyna zamieszkują potomkowie dobrowolnych emigrantów głównie z zachodniej Małopolski, którzy przybyli tu przed I wojną światową. Z około 600 mieszkańców, ponad 500 ma polskie korzenie. Wielu mówi w języku przodków, choć niekiedy nie jest on pozbawiony naleciałości sprzed ponad 100 lat. Miejscowa parafia pod wezw. św. Stanisława liczy około 120 osób. Od 22 listopada 2009 proboszczem jest tam 83-letni ojciec Karol Lipiński ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów MN. Od niedawna pomaga mu, na zasadzie wolontariatu, Paweł Kabelis, bez którego duchowny nie poradziłby sobie. Mówi zresztą, że na Syberii czuje się dobrze.

- Moim marzeniem jest, aby przyjechały tu także siostry zakonne - mówi proboszcz. - Czeka na tu na nie budynek, kaplica, mogą sobie nawet pozwolić na klauzurę. Kiedy już wyprosiłem w jednym ze zgromadzeń żeby przyjechały, to zamknięto granicę. Nie wydają pozwoleń na przyjazd.To siostry bezhabitowe, które pracują między innymi w sanktuarium w Kodniu. Liczę jednak, że się to zmieni jeszcze za mojego życia.

W Wierszynie czuć już wiosnę, śnieg leniwie, bo leniwie, ale ustępuje

- Mamy za sobą jedną z cięższych zim, często zamarzała nam woda, wysiadał prąd - mówi ojciec Karol.

- Na szczęście centralne grzało, bo zalane jest płynem do minus 60 stopni. Większość kwiatów nam jednak zamarzła. Dodam, że 23 marca w nocy było tu jeszcze 18 stopni mrozu. Specjalnych przygotowań do Wielkanocy tu nie ma, zresztą w Wierszynie bardziej celebruje się Boże Narodzenie, jest choinka, śpiewają kolędy. W czwartek i piątek w kościele było niewiele osób, to już w samą Wielkanoc będzie dużo, choć na adorację Najświętszego Sakramentu nie przychodzą. Pokarmy, tak jak w Polsce, mieliśmy święcenie pokarmów. Zachęcam, żeby dzieci przychodziły. W koszyczkach jajeczko, wędliny, chleb, jakieś ciasto świąteczne, sól, masło, chrzan, tak jak u nas w kraju. Wielkanoc rozpoczynamy rozpaleniem ogniska przed kościołem, zapalamy świecę paschalną i procesjonalne wejście do kościoła. Trzy razy ogłaszam światu, że Chrystus zmartwychwstał. Dziwne jest, że mężczyźni nie przychodzą do kościoła, choć tak naprawdę dzięki chłopom świątynia tu istnieje. Kiedy bolszewicy chcieli ją rozebrać, to właśnie mężczyźni skrzyknęli się, otoczyli wianuszkiem kościół i nie pozwolili na na kontynuowanie prac. Kościoła bolszewicy więc nie rozebrali, ale zamknęli na cztery spusty. Trzeba było potem 64 lat, aby odprawiono w niej ponownie mszę święta. Jak chodzę po kolędzie rozmawiam z wierszyńskimi chłopami mówią, że w Boga wierzą, pokazują medaliki, krzyżyki, ale nie czują potrzeby żeby na msze święte chodzić. Ale czym skorupka za młodu. Za młodu do kościoła nie chodzili, bo był zamknięty. W szkole uczono ich, że Boga nie ma.

Problemem w Wierszynie są młodzi ludzie .

- Co dwa tygodnie, w ciągu roku szkolnego przyjeżdżają siostry z Angarska - mówi ojciec Karol. - Przygotowują do pierwszej Komunii Świętej, chrztu. Za trzy tygodnie będziemy chrzcić Wioletkę, która chodzi do trzeciej klasy. Bywa, że po chrzcie przestają jednak chodzić do kościoła.

Szczególną parafianką jest 93-letnia pani Franciszka, która często musiała się tłumaczyć dyrektorowi szkoły, że jej dzieci modlą się i to po polsku. Ona zresztą pięknie mówi po polsku. Zarzucano jej, że źle dzieci wychowywała.

- Ona często chodzi do kościoła, a ma ponad 90 lat - mówi ojciec Karol. - Jak była młodsza, to przychodziła co niedzielę na mszę świętą. Teraz jest, jak ją przywiozą. Mówi, że jej bez kościoła jest ciężko. W kościele jest zdrowsza rozradowana. Kilka osób regularnie przychodzi, a są to głównie kobiety.

Na tacę ojciec zbiera w niedzielę około 20 złotych. W związku z sankcjami nie przyjeżdżają wycieczki od dłuższego czasu wycieczki z Polski. - Na szczęście zawsze ktoś prześle nam pieniądze, głównie nasi rodacy z kraju - mówi Paweł Kabelis. - Dzięki pomocy z kraju trwamy tutaj. Jeśli kapłan stąd odejdzie, będzie to też koniec małej Polski w Wierszynie, siedem tysięcy kilometrów od kraju.
Wierszyńskiej parafii można pomóc wpłacając pieniądze na konto: 75 1140 2004 0000 3702 8391 2044.

od 7 lat
Wideo

Dziennik Bałtycki. Pod Chojnicami wykopano samolot z II wojny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki