Wypadek na Konstantynowskiej w Łodzi. Zderzenie 4 samochodów i tramwaju [ZDJĘCIA+FILM]

Andrzej Boratyński, Jarosław Kosmatka
Wypadek na Konstantynowskiej - 12.04.2014
Wypadek na Konstantynowskiej - 12.04.2014 Jarosław Kosmatka
Pięć osób trafiło do szpitali z powodu obrażeń odniesionych w wypadku na ul. Konstantynowskiej w Łodzi. W sobotę przed godz. 10 w pobliżu skrzyżowania ul. Konstantynowskiej i al. Unii Lubelskiej, doszło do zderzenia czterech samochodów i tramwaju MPK linii 46.

Z ustaleń policjantów z drogówki, wynika, że kierowca forda mondeo, jadąc ul. Konstantynowską od strony zoo, gwałtownie zahamował przed skrzyżowaniem z al. Unii. Jadący tuż za nim kierowca dostawczego fiata scudo, chciał uniknąć zderzenia skręcając w prawo. Fiat wypadł jednak z drogi, odbił się od latarni i zahaczył o tył forda.

Mondeo na skutek zderzenia zjechało na przeciwległy pas ruchu wprost pod land rovera 3, którego kierowca nie miał szans wyhamować i uniknąć zderzenia. Jego siła była tak duża, że rover został zepchnięty z drogi, wpadł na torowisko tramwajowe i zahaczył o przód tramwaju linii 46, jadącego w kierunku centrum miasta.

Rover został jeszcze uderzony w tył przez kierowcę peugeota, który również nie miał szans bezpiecznie zatrzymać swój pojazd. Natomiast ford po zderzeniu z roverem, odbił się od niego, obrócił wokół własnej osi i wrócił na swój pas ruchu uderzając jeszcze w stojącego tam rozbitego wcześniej dostawczego fiata.

Pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala łącznie pięć osób: kierowcę forda mondeo; pasażerkę i dwoje dzieci z land rovera oraz jednego z pasażerów tramwaju.

Ruch na ul. Konstantynowskiej w tym rejonie jest zablokowany. Z powodu wypadku wstrzymany został przejazd tramwajów linii 9, 9A, 43 i 46, jadących od strony Zdrowia. Okoliczności zderzenia wyjaśnia policja. W tej sprawie zostanie wszczęte dochodzenie.

Pokaż Miejsce wypadku na Konstantynowskiej na większej mapie

Wideo

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia
Nie chciałam o tym pisać, bo to chyba jest oczywiste, ale nie zgadzam się z tym Pani komentarzem. Oficjalnie informuje Pania, że pierwsze co zrobiłam to wysiadlam z mojego auta i podbieglam do wychodzących poszkodowanych i jako pierwsza zadzwonuilam na pogotowie. Wieć bardzo proszę o nieocenianie zbyt pochopne, bo uważam, że to jest normalka, o której się nie piszę. Ja w swoim komentarzu nie relacjonowałam kolejności zdarzeń, bo zachowałam je dla Policji. A mój mąż, który bardzo mnie kocha, przyjechał do mnie, za co jestem mu wdzięczna. A do wypadków i śmierci nigdy nie jest się gotowym. Jedynie doświadczenia takie wzmacniają w życiu. Każdy ma swój pierwszy raz. Mnie wzmocniły i to nawet nie wiesz CzaRna jak bardzo. Życzę Ci Wesołych i spokojnych Świąt. Pozdrawiam. Kasia.
p
pasazerka
jechaliśmy w sznurku samochodów po zmianie świateł na Krakowskiej, nie było szans, zeby rozpędzić się powyżej 40km/h i wszystkie auta hamowały po kolei przed światłami na al. Unii. Pan z Fiata jechał od nas w sporej odległości, ale jechał szybciej i jakby nie zauważył, że przed nim auta hamują....może był zajęty czym innym...
b
biris
a z jaka predkoscia panstwo jechali bo zapewne nie przepisowa tam jest 40 km/h
c
czarna
człowieku byłes tam widziałeś to ! jak nie to sie nie wypowiadaj albo czytaj ze zrozumieniem i dopiero zabieraj głos
p
pasazerka
jestem pasażerka mondeo- dzięki za życzenia powrotu do zdrowia- mąż który kierował ma złamaną nogę a ja z synem tylko poobijani jesteśmy- nie wiem jak z dziećmi z Range Rovera
-CzaRna-
Każda taka sytuacja sprawia, że człowiek ma miękkie nogi, ale nie można tak dramatyzować. Skoro zrobiłaś prawko, to musisz być przygotowana na tego typu sytuacje. I mąż nie będzie Cię niańczył za każdym razem. Ja kiedyś też byłam świadkiem kolizji dwóch pojazdów z których jeden okręcił się o 360stopni i wyhamował kilka metrów przede mną, uderzając w latarnię. I jakoś żyję, nie zamknęłam się w czterech ścianach mieszkania...co więcej, nie dzwoniłam wtedy po bliskich by mnie odprowadzili do domu., a byłam wtedy nastolatką :) Potem kilka razy widziałam podobne i gorsze zdarzenia. Takie jest życie. Ja zamiast dzwonić po partnera, jeszcze bym wysiadła i sprawdziła, czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Nie wyobrażam sobie braku reakcji w takiej chwili.
G
Gość
ktore widzialy jakiekolwiek zdarzenie. nie dramatyzuj, nie jestes jedyna. skoro tak to przezylas, wez namiot, pojedz w bieszczady na miesiac, albo dwa, pozniej wroc i zapisz sie na terapie
j
jak swoje mieszkanie
to podnosze rekawice, przyda mi sie chatynka, sprzedam i wyremontuje swoja
p
podpis
założę się, że ktoś biegł na tramwaj przez ulicę i od tego się zaczęło
K
Kasia
Pisać o tym jest łatwo. Ja tam byłam. Jechałam za samochodem dostawczym i to wszystko rozegrało się na moich oczach w odległości zaledwie kilku metrów. Jechałam na szczęście wolno i wyhamowałam tak, że w nikogo nie wjechałam i Bogu dziękuję, że we mnie nic nie trafiło. Przerażona byłam widokiem latarni, łamiącej się nad naszymi głowami. Ten widok wypadku, to efekt zaledwie kilku sekund, może trzech sekund. Widziałam jak te samochody się zgniatały i wszystkie odbijały od siebie, jak piłeczki. To był tak masakryczny widok, że mąż przyjechał do mnie, abym mogła spokojnie odjechać. Zrezygnowałam ze swoich zajęć i wróciłam do domu. Pozdrawiam wszystkich poszkodowanych i życzę im szybkiego powrotu do zdrowia.
p
podpis
Przecież Aleja Unii też jest zamknięta, bo maraton
z
za szybko
jechał
T
Topik
wszystko jeszcze dość świeże sprawy. Motorniczy może o nich poczytać aby wyciągnąć jakieś wnioski. Oczywiście jeśli potrafi myśleć logicznie? Widząc jednak jego "napinkę" szczerze wątpię w jego zdolność do logicznego myślenia.
o
ola
Rover został jeszcze uderzony w tył przez kierowcę peugeota.. czym? kijem?
.
albo o potrąceniu na Narutowicza
Dodaj ogłoszenie