Znane rody województwa łódzkiego: Od trzech pokoleń kochają...

    Znane rody województwa łódzkiego: Od trzech pokoleń kochają słodycze

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Dybalscy to jedna z najsłodszych rodzin w regionie łódzkim. Cukiernikiem był senior rodu Eugeniusz. W jego ślady poszli dwaj synowie: Wojciech i Sławomir. Z cukierniczej tradycji wyłamał się tylko najmłodszy Maciej, który został kaletnikiem.
    - Jesteśmy cukiernikami od trzech pokoleń! - mówi Robert Dybalski, syn Wojciecha, o którego należy dziś w Łodzi sieć znanych cukierni.

    Wszystko zaczęło się od dziadka Eugeniusza Dybalskiego. Urodził się w 1912 roku. Pochodził z Warszawy. W stolicy prowadził hurtownię artykułów spożywczych. W 1935 roku poślubił Halinę Plewicką. Z tego związku urodziło się trzech synów: Sławomir, Wojciech i Maciej. Po wojnie, tak jak wielu warszawiaków, Eugeniusz Dybalski znalazł się w Łodzi. Tu los związał go z Marią Granowską. Do Granowskiej chodziło się na najlepsze lody w mieście. Starsi łodzianie pamiętają na pewno jeszcze ich smak. Granowska sprzedawała je najpierw na ul.
    Piotrkowskiej 56, ale musiała opuścić królową łódzkich ulic. Tam została tylko pracownia cukiernicza. A lody Granowskich można było kupować na ul. Narutowicza. Ustawiały się zawsze po nie długie kolejki. Bywało, że liczyły po sto - sto pięćdziesiąt osób.

    Tak się złożyło, że w 1948 roku umarł mąż Marii Granowskiej, a pięć lat później żona Eugeniusza, Halina. W 1955 roku Eugeniusz Dybalski i Maria Granowska stanęli na ślubnym kobiercu. Odtąd razem prowadzili cukiernie.

    - Ale nie było łatwo - twierdzi Robert Dybalski. - Prywatna inicjatywa nie podobała się ówczesnym władzom. Przychodziła kontrola i dawała tzw. domiary. Dziadek Eugeniusz opowiadał, że był trzy razy licytowany. Raz zapłacił. Potem komornik zajmował majątek.

    Maria Granowska nie wytrzymała tego. Wyjechała do Kanady. Eugeniusz Dybalski został w Łodzi. Jeszcze jakiś czas prowadził cukiernię przy ul. Narutowicza. Potem sprzedawał lody na podwórku przy ul. Piotrkowskiej 56. Ale w końcu w 1970 roku zrezygnował.

    Rodzina Dybalskich jest również związana z inną znaną cukierniczą rodziną, tyle że pochodzącą ze stolicy. Halina, pierwsza żona Eugeniusza Dybalskiego, była siostrą Edmunda Plewickiego. Plewicki razem z kolegą, który nazywał się Kozieł, zaraz po wyzwoleniu otworzyli w Warszawie wytwórnię lodów. Mieściła się przy ul. Puławskiej, gdzie znajdował się popularny warszawskich bazar. Lody sprzedawano z zielonej budki. Warszawianie poznali ich smak i zawsze przed budką ustawiały się kolejki. Tak zaczęła się historia firmy "Zielona Budka". W latach pięćdziesiątych budka przeniosła się na plac Unii Lubelskiej, a wspólnikiem Plewickiego przestał być Kozieł. W 1978 roku "Zieloną Budkę" kupił Zbigniew Grycan.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    cukiernie Dybalski

    247 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    Z wielkim żalem muszę stwierdzić, że te wyroby cukierniecze, łącznie z lodami, które teraz są produkowane przez Firmę DYBALSKI nie umywają się do tego co produkowała i sprzedawała p.Granowska !!!!...rozwiń całość

    Z wielkim żalem muszę stwierdzić, że te wyroby cukierniecze, łącznie z lodami, które teraz są produkowane przez Firmę DYBALSKI nie umywają się do tego co produkowała i sprzedawała p.Granowska !!!! Szkoda..... Może trzeba było postawić na jakość nie na ilość.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo