AC/DC w Warszawie. Na Stadionie Narodowym eksplodował dynamit [ZDJĘCIA]

Dariusz Pawłowski
AC/DC to wciąż czysta radość z rock'n'rolla
AC/DC to wciąż czysta radość z rock'n'rolla Ewelina Wójcik / Polska Press
Sobotniego wieczoru kilkudziesięciu tysiącom osób w stolicy wyrosły rogi. Wywołujące ciary na plecach wrażenie robił widok tłumu złożonego z kilku pokoleń fanów doskonale bawiących się na płycie Stadionu Narodowego podczas występu grupy AC/DC. Mniej emocjonującym doznaniem było oglądanie licznych widzów na trybunach, którzy z niedowierzaniem kręcili głowami słysząc zamiast muzyki jednostajny łomot.

Gdy moc AC/DC spadła na scenę z kosmosu i muzycy zaczęli występ "Rock Or Bust" stało się jasne, że ta australijska maszyna to wciąż jedna z największych koncertowych kapel w historii rocka. To nie tylko nieprawdopodobna energia, olbrzymie zaangażowanie muzyków i ich nieprzemijająca radość z "uprawiania" rock and rolla, która natychmiast udziela się słuchaczom. To również magia wynikająca z wyciśnięcia kwintesencji tego gatunku i zamienienia jej w niewyobrażalnie ekscytujące doznanie, możliwe do przeżycia tylko podczas obcowania z graniem na żywo. Angus Young i jego towarzysze broni z potęgi prostoty i bezpośredniości uczynili oręż, którym miażdżą z mocą defilady walców drogowych i sprawiają, że ich występy nabierają siły wydarzeń, pełnych najważniejszych znaczeń w życiorysach uczestników koncertu.

Ta zabawa nie byłaby szaleństwem, gdyby muzyce nie towarzyszyło powalające, wybuchowe show. A AC/DC bezczelnie to zapewnia. Z miłości do fanów napychając widowisko elementami wyczekiwanymi, choć w nieco zmienionej formie. Zaczynając od szkolnego mundurka 60-letniego Angusa Younga i jego piekielnych solówek wygrywanych na Gibsonach, przez kaszkiet i charakterystyczny skrzek Briana Johnsona, po fajerwerki, dzwon z logo zespołu wzywający do "Hells Bells", korpulentną damę swobodnych obyczajów mrugającą do widzów i armaty strzelające ku chwale wyznawców rocka.

W szaleństwo rzecz jasna wkręca się Angus i przebiega mini maraton wzdłuż sceny na szczupłych nóżkach, prezentuje słynny "kaczy chód" (ale nie ściąga juz spodni), tarza się w opadającym na scenę i widzów konfetti (ech, kiedyś były to "dolary"), wyrywa z gitar przeszywające dźwięki, wylewa z siebie ostatnie poty, a to co robi ze słuchaczami podczas gigantycznego solo w "Let There Be Rock" (wtedy oprócz sceny wykorzystuje też wybieg w publiczność i wynoszącą go platformę) przejdzie do historii.

AC/DC niczego nie zmienia w swym wizerunku i muzyce, i właśnie za to zespół jest kochany uczuciem bezgranicznym i bezwarunkowym. Okazało to nawet kilka fanek podciągając koszulki, ujrzawszy siebie na telebimach, zapominając jednak, że w rock'n'rollu obowiązuje zdejmowanie również staników...

Angus Young i drużyna (w składzie zmienionym na skutek życiowych konieczności, bo na scenie, obok Johnsona i Cliffa Williamsa, chorego Malcolma Younga zastąpił Stevie Young, a aresztowanego Phila Rudda - Chris Slade) rzucili nam w twarz 20 utworów z upragnionymi "Back In Black", "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", "Thunderstruck", "High Voltage", "Rock'n'Roll Train" w zestawie. Były fenomenalne wykonania z publicznością "You Shook Me All Night Long" i "T.N.T" oraz "Highway to Hell" z wyjeżdżającym z piekieł Angusem z rogami i "For Those About To Rock (We Salute You)" na bis. Rockowa bomba!

I tylko... Kolejny raz okazało się, że "Narodowy" nie jest przystosowany do muzyki i na tym obiekcie dokonywane jest na niej morderstwo. Po zamknięciu dachu wrzucono nas do dudniącego słoika. Może tam też należałoby wrzucić pomysły organizowania występów kolejnych legend w tym miejscu? Stadionie Śląski wróć!

P.S.
Jako support wystąpił znakomity amerykański kwartet Vintage Trouble. Warto ich "wyguglać" i pilnować...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: AC/DC w Warszawie. Na Stadionie Narodowym eksplodował dynamit [ZDJĘCIA] - Dziennik Łódzki

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jachu
Zgadzam się jeśli chodzi o akustykę, ale w kolejkach nie stałem. Pierwszy raz AC/DC widziałem na stadionie śląskim i tam było super i na trybunach i na płycie, atmosfera też była lepsza może dlatego że to był pierwszy koncert AC/DC w Polsce.
NIGDY WIĘCEJ NIE KUPIĘ BILETU NA KONCERT NA NARODOWYM. Nie będę utrzymywał tych pyszałków co to twierdzą że Narodowy spełnia wszelkie normy, tylko kapele / gwiazdy mają złych akustyków. Epitety cisną się na usta
J
Jachu
Ale dzięki temu mają na nową murawę. Ratują się jak mogą.
R
Robinio72
Długo wyczekiwany przez nas koncert. I co? Totalna klapa. Przed wejściem na Narodowy 2 toalety przenośne. Kolejki astronomicznie długie. Akustyka - chyba nie może być gorszej. Dla większości ludzi zakochanych w AC DC sam fakt przebywania w otoczeniu zespołu rekompensuje wiele. To mistyczne przeżycie. Jednak jeśli i oni słyszeli tą akustykę _pisk_ to powinniśmy się wstydzić. Czasem trudno było usłyszeć jaki to utwór!!!!!Zarówno na Metallica jak i na Ironach było podobnie. Czy my polacy nie potrafimy umożliwić tym legendom możliwości grania u nas? Potem się dziwimy czemu u nas nie grają legendy. Mimo wielu mankamentów przeżyłem niesamowity koncert , bo AC DC to największy zespół wszech czasów dla wielu osób. A napewno dla mnie. Pionierzy kilku gatunków muzycznych. Jeśli kiedyś jeszcze przyjadą do Polski BŁAGAM nie na Narodowy!!!!! Dziękuję wszystkim fanom za cudowną atmosferę na koncercie. Tylko fani tej muzyki potrafią tak się bawić!!!!!
q
qunik
No sorry, to chyba czytałaś z ust, albo byłaś jedną z tych narąbanych lasek, które obok mnie się "dobrze" bawiły :) Takiej kichy jeszcze nie słyszałem.
j
jasio
Mnie tam akustyka nie przeszkadza jestem gluchy jak moja stara mowie i mowie do niej a ona nic
j
jasio
Ten co skoczyl z mostu.Moze mu sie AC/DC nie podobalo mugl isc na Rodowicz
k
kazek
koncert wizualnie świetny, zagrany także świetnie przez zespół, ale słychać było tylko jazgot (przynajmniej na mojej trybunie), bo to po prostu Stadion Narodowy. Trzeba było zrobić koncert AC DC na łące w szczerym polu, byłoby super, a tak to kolejny koncert zawalony przez akustykę Narodowego ... SN - never more
d
dramat-urg
ale liczba wpisów krytycznych np. na onecie wskazuje, że raczej musiałby być to jakiś wyjątkowy fenomen. W moim sektorze była kompletna zgroza i sam jazgot. Nigdy więcej Stadionu Narodowego. Zarżnąć taki koncert, to dopiero sztuka
H
Hanys z KAtowic
Jakoś gdy grał Coldplay, to pół roku wcześniej ich akustyk potrafił zrobić pomiary itd aby wszystko było słyszalne idealnie, tak samo gdy grała Madonna. AC DC byłem na tym koncercie w Inner Barrier. Jeśli chodzi o udźwiekowienie nie byłem na gorszym koncercie, dobrze mi się tego słucha jedynie z telefonu teraz, ale na żywo masakra. Można było zrobić to na Bemowie, ale wiadomo musi się hajs za stadion zwrócić..... masakra.... Jedyne co mnie cieszy z tego koncertu, to to że zobaczyłem to na żywo. Teraz tylko bede czekał aż zrobią nasz Stadion Śląski i tu będą odbywały się koncerty
G
Gość
Atmosfera na stadionie była bombowa. Wszyscy świetnie się bawili tańcząć lub śpiewająć. Zawiodła natomiast akustyka. Była fatalna. Słychać było jedynie instrumenty , podczas gdy w ogóle nie rozróżniało się głosu. DZwiękowiec powinien płonąć ze wstydu. Nawalił na całej linii. Choc przemieszczaliśmy się podczas koncertu po koronie, to i tak nic to nie dało.
f
fan
nie masz zielonego pojęcia o nagłosnieniu i akustyce jak wszystko słuchasz z emp-3 !
byłem na koncercie i słyszałem dzwięk to PORASZKA !
r
również fanka
Nie zgadzam się. Byłam na trybunach i na AC/DC bawiłam się wyśmienicie. Wszystko dobrze słyszałam i wiedziałam, co grają ;) Tak samo osoby wokół mnie, które nie miały problemów z rozpoznawaniem piosenek i śpiewaniem razem z Brianem :P Plus nie spadła na mnie ani jedna kropla. No i nie zmarzłam. Może to dlatego, że przyszłam się świetnie bawić, nie siedziałam i nie szukałam wad. Było rewelacyjnie. AC/DC są niesamowici i nie ważne, gdzie grają, byleby przyjeżdżali jak najczęściej.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu AC/DC w Warszawie. Na Stadionie Narodowym eksplodował dynamit [ZDJĘCIA]
f
fanka
Bylam tam i jest na nim straszna akustyka a przez ciagle echo czasem trudno na poczatku bylo sie zorientowac co jest grane juz nie mowiac o tym co mowi Brian lub pan z Vintage Trouble a gdy zaczela sie burza mozna bylo zaobserwowac, ze dach przecieka i gdzie niegdzie kapie woda. Do tego na stadionie bylo sporo stopni mniej niz na podworku przez co na trybunach mozna bylo zmarznac.. Moze czas by pomyslec nad powrotem do Katowickiego Spodka gdzie jest najlepsza akustyka i nie ma mowy o zimnie czy przeciekajacym dachu.
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie