Barwna historia rodziny Grohmanów, ojców przemysłowej Łodzi

    Barwna historia rodziny Grohmanów, ojców przemysłowej Łodzi

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Pałac rodziny Grohmanów przy ul. Tylnej
    1/6
    przejdź do galerii

    Pałac rodziny Grohmanów przy ul. Tylnej ©Grzegorz Gałasiński

    Grohmanowie byli jedną z tych rodzin, które tworzyły przemysłową potęgę Łodzi. Mimo niemieckich korzeni, zawsze czuli Polakami.
    Dziś 93-letni Jerzy Grohman jest ostatnim z żyjących potomków rodu w linii męskiej. Mieszka w Warszawie, w bloku stojącym w centrum miasta. W pokoju na ścianie wisi litografia przedstawiająca budynek, który był przez dwadzieścia lat fabryką jego pradziadka Traugotta. Opowiadał nam, że gdy sprowadzono do niej maszynę parową, na obrazie domalowano komin. W swoim mieszkaniu ma też meble, które udało mu się uratować z rodzinnej wilii przy ul.
    Tylnej 11 w Łodzi. Serwantkę, bibliotekę, żyrandole, które z trudem się mieszczą w „m” PRL-owskiego bloku. Jest wśród nich jeszcze jeden ważny mebel - fortepianowy taboret. Na nim w domu stryja, Henryka Grohmana, siadali przy fortepianie Artur Rubinstein i Ignacy Paderewski.

    - Czy były to piękne czasy?- zastanawiał się podczas rozmowy z nami Jerzy Grohman. - Też trudne. Przecież w środku dwudziestolecia międzywojennego przechodziliśmy kryzys gospodarczy, ale wyszliśmy z niego cało. Chyba piękniejszy dla mojej rodziny był czas przed pierwszą wojną światową.

    Grohmanowie pochodzą z miejscowości Sebnitz koło Drezna. O ich korzeniach nie wiadomo wiele. Byli rodziną tkaczy, mieli tam pewnie małą fabryczkę. Rodzina rozjechała się po świecie. Jeden z braci wyjechał do Lwowa, inny do Czech. Dwaj z synów Grohmanów: Traugott i Karol przyjechali do Królestwa Polskiego. Zatrzymali się w Warszawie, gdzie utworzyli fabryczkę skórzaną. Potem przenieśli się do Zgierza i otworzyli manufakturę wyrobów bawełnianych. W 1827 roku otrzymali nagrodę na wystawie w Warszawie za produkcję perkali. Bracia Grohmanowie mieli w Zgierzu tkalnię płócien i przędzalnię bawełny. Ale doszło do konfliktu. Karol zarzucił Traugottowi oszustwa podatkowe. Spór zakończył się w sądzie. Traugott przegrał proces, Karol wystąpił ze spółki. Drogi braci rozeszły się.

    Trougott przeniósł się w 1843 roku do Łodzi. Wydzierżawił teren zwany „lamusem”. Na ul. Tylnej wybudował przędzalnię mechaniczną. W 1854 roku zamontował w niej maszynę parową, jako drugi w mieście. Pierwszą sprowadził do Łodzi Ludwik Geyer. Traugott zamieszkał najpierw w swej przędzalni. Potem przeniósł się narożnego domu przy ul. Targowej 81. Był on dosyć skromny, nie różnił się specjalnie od domów łódzkich tkaczy. Dopiero później Trougott wybudował willę przy ul. Tylnej 14. Mieściło się tam kiedyś Muzeum Artystów, dziś siedzibę ma Izba Radców Prawnych.

    - Domy, do których przeprowadzali się łódzcy fabrykanci pokazują jak się bogacili - twierdzi Paweł Spodenkiewcz, autor książki „Piasek z Atlantydy”, wywiadu z Jerzym Grohmanem.

    W czasie Powstania Styczniowego Traugott Grohman wspomagał finansowo polskich powstańców. Przez to miał kłopoty z władzami carskimi, które straciły do niego zaufanie. Traugott szybko zasymilował się w Polsce. W okresie międzywojennym jego zdjęcia podpisywano Bogumił Traugott. Traugott w tłumaczeniu na polski oznacza wierzący w Boga.

    - My, Grohmanowie, zawsze czuliśmy się Polakami - zapewniał nas Jerzy Grohman.

    W domu Ludwika Grohmana mówiono już po polsku. Był jedynym synem Traugotta. Po śmierci ojca, w 1874 roku przejął fabrykę. Miał wtedy 48 lat. Można powiedzieć, że to on rozkręcił interes i był twórcą potęgi Grohmanów. Wybudował okazały, rodzinny pałac przy ul. Tylnej 11, zwany willą Grohmanów.

    Zbudowano ją w stylu włoskiego renesansu. Projektował ją znany łódzki architekt Hilary Majewski. Ludwik Grohman czuł się Polakiem. To on zaczął pisać swoje nazwisko przez jedno „n”. Miał też duże zasługi dla miasta. W fabryce założył pierwszą fabryczną straż ogniową, był współzałożycielem Łódzkiej Ochotniczej Straży Ogniowej, a potem jej prezesem i komendantem. Zakładał Bank Handlowy w Łodzi, Towarzystwo Kredytowe Miasta Łodzi i Łódzkie Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności. Był też łódzkim radnym.

    Ludwik Grohman ożenił się z Pauliną Trenkler, córką bogatego kupca Karola, co wzmocniło jego pozycję finansową. Grohmanowie mieli pięciu synów: Henryka, Karola Adolfa, Alfreda Wilhelma, Leona, Pawła (umarł w niemowlęctwie) i córkę Annę.

    Ludwik Grohman zmarł w 1889 roku. Rodzinny interes przejął najstarszy syn Henryk. Jest on jedną z najwybitniejszych i najbarwniejszych postaci rodu Grohmanów. Gdy zaczął kierować fabryką Grohmana miał 27 lat, za sobą studia i praktykę w Anglii. Mówił biegle kilkoma językami obcymi. Równolegle prowadził własny interes. Podczas pobytu w Anglii zwrócił uwagę na maszyny przędzalnicze produkujące bardzo cienką przędzę. Po powrocie do Łodzi wybudował taką przędzalnię. Produkował pierwszy w Rosji cienką przędzę. W rodzinie Grohmanów opowiadano, że każdy zamach maszyny parowej dawał mu złotego rubla. Potem przędzalnię włączono do rodzinnego imperium włókienniczego. To on rozbudował fabrykę Grohmanów, której charakterystyczną cechą stała się brama przy ul. Targowej ozdobiona szpulkami, nazywanymi „beczkami grohmanowskimi”.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Barwna

    Historia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Bo mieli ulgi i specjalne zachety jak dzisiejsze specjalne strefy ekonomiczne plus tania sila robocza wiec i nadwyzkiw kieszenizostawaly . Wielcy mi cudotworcy.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wielcy wielcy

    borowska urszula (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Gromanowie to moja ulubiona rodzina fabrykantów Łódzkich .warto poczytać o ich zasługach . anie jak wykształcony komuch głupoty pisać . A jak Pani myśli dlaczego nie ma Polaków fabrykantów ulgi...rozwiń całość

    Gromanowie to moja ulubiona rodzina fabrykantów Łódzkich .warto poczytać o ich zasługach . anie jak wykształcony komuch głupoty pisać . A jak Pani myśli dlaczego nie ma Polaków fabrykantów ulgi były dla wszystkich- pewnie myśli Pani ze ktoś nas oszukał ? Pomyśl! wszyscy ciągnęli do Ziemi Obiecanej a my byliśmy tylko siłą roboczą ? dlaczego? zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo