MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dzień analogowy - to była prawdziwa szkoła przetrwania bez internetu, smartfonów. Co dała nauczycielom i uczniom?

Magdalena Jach
Magdalena Jach
Dzień analogowy w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi - pamiątką z niego są zdjęcia wykonane aparatem kliszowym i wywołane w ciemni.
Dzień analogowy w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi - pamiątką z niego są zdjęcia wykonane aparatem kliszowym i wywołane w ciemni. arch.CKZiU
Dzień analogowy? Czemu nie! Uczniowie i nauczyciele Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi przeżyli jeden dzień bez smartfonów, bez internetu. Odłożyli swoje elektroniczne urządzenia i...

Dzień analogowy w szkole

Czy dziś możliwe jest funkcjonowanie bez smartfona i internetu?

Takie pytanie postawili sobie nauczyciele i uczniowie Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi. I na tym nie poprzestali. Chcieli to sprawdzić i wprowadzili ideę w życie.

Założeniem dnia analogowego było wyzbycie się wszystkich cyfrowych urządzeń i powrót do rzeczywistości „kablowej”, kredy i tradycyjnej tablicy, spędzania przerw bez smartfona, płacenia za zakupy gotówką… Dodatkowo, aby jeszcze lepiej poczuć klimat dawnych czasów, wszyscy się odpowiednio wystylizowali. Nauczycielki włożyły garsonki, nauczyciele – marynarki i krawaty, panie woźne – stylonowe fartuchy, a sportowcy – dresy z kreszu – jak w latach 60.,70. Ale byli i tacy, którzy sięgnęli w czasy bardziej odległe – przedwojenne lata 20.,30. Uczniowie też pogrzebali w szafach swoich rodziców i dziadków, w poszukiwaniu inspiracji na „analogowy strój”. Niektórym udało się nawet znaleźć dawne odtwarzacze muzyki – discmany albo walkmany z słuchawkami na kabelku.

- Początkowo obawialiśmy się reakcji na ten pomysł – przyznaje Dominika Walicka, dyrektor CKZiU. - Czy uczniowie zgodzą się na oddanie „komórek” i całkowite odcięcie od internetu? Bo postanowiliśmy całkowicie wyłączyć go w całym naszym kompleksie przy Żeromskiego 115. Nauczyciele, sekretariat, pracownie przedmiotowe i sale lekcyjne – nikt i nigdzie nie miał dostępu do sieci. Do kontaktu ze światem zewnętrznym pozostał jedynie tradycyjny telefon w sekretariacie. Zastanawialiśmy się, czy uczniowie nie zaprotestują, bo od razu wydało im się dziwne, że chcemy „promować” świat, którego tak naprawdę już nie ma. Ale potraktowali to jako wyzwanie i weszli w tę konwencję.

Kreda, tablica i tradycyjne notatki
Dużym wyzwaniem okazało się prowadzenie lekcji w tradycyjny sposób – czyli bez elektronicznych podręczników, komputerów i tablic interaktywnych. Nauczycielom do dyspozycji pozostały zielone tablice i biała kreda, książki papierowe, rozwijane na stojakach mapy i tablice edukacyjne. Nie mogli posłużyć się przygotowaną wcześniej prezentacją. Nie korzystali też z elektronicznego dziennika.

Uczniowie natomiast robili notatki w zeszytach, bo niczego nie dało się przekopiować, sfotografować ani wysłać. Używali tradycyjnych podręczników, słowników ortograficznych, frazeologicznych, kalkulatorów prostych itp.

- Nauczyciele zauważyli, że choć pracowali tego dnia „starymi” metodami, zrealizowali średnio o 30 procent materiału więcej – podsumowuje Dominika Walicka. - Jak to się stało? I oni, i uczniowie musieli być bardziej skupieni na sobie, nie rozpraszały ich żadne bodźce zewnętrzne, było tylko „tu i teraz”. Doszliśmy do wniosku, że gotowe prezentacje przygotowane wcześniej to tylko kolejne obrazy, które migają przed oczami młodych ludzi, ale nie działają pobudzająco na mózg i nie sprzyjają szybkiemu zapamiętywaniu informacji. Sami uczniowie przyznali, że w analogowym dniu więcej wynieśli z lekcji. Stare metody więc są nadal skuteczne.

Młodzież zauważyła, że nie mając w rękach komórek i nie skrolując kolejnych stron i wiadomości, dostrzegała więcej z tego, co dzieje się wokół, a w szczególności – zwracała uwagę na inne osoby wokół. Niektórzy po raz pierwszy rozmawiali z ludźmi nawet z tej samej klasy oraz z nauczycielami.

- Większość uczestników naszego wspólnego eksperymentu przyznała, że smartfony i inne urządzenia zabierają nam czas i uwagę, którą moglibyśmy poświęcić drugiemu człowiekowi – mówi Dominika Walicka. - Doszliśmy do wniosku, że nowoczesne technologie - dziś niezbędne - ułatwiają nam życie, ale psują relacje międzyludzkie.

Słodka przerwa
Czas między lekcjami też upływał zupełnie inaczej. Młodzież grała w piłkę, w planszówki, m.in. warcaby albo szachy. Dziewczyny skakały odkrywając grę w gumę. W arkana tej bardzo popularnej kiedyś zabawy wprowadzały je nauczycielki wychowania fizycznego. Na specjalnie przygotowanych stoiskach natomiast można było sobie kupić coś słodkiego. Domowe wypieki – serniki, jabłeczniki, babeczki dostępne były wyłącznie za gotówkę albo… na zeszyt. Takie praktyki prowadzili sklepikarze kiedyś, obdarzając zaufaniem stałych, znanych klientów.

Trzeba pilnie zadzwonić do mamy
Jednym z większych wyzwań okazało się… wykonanie telefonu do mamy. Uczeń, który pilnie chciał się z nią skontaktować – bez własnej komórki w ręku – miał z tym problem. Aparat stacjonarny działa, ale jak z niego skorzystać, skoro nie pamięta numeru? Nie miał tego numeru zapisanego np. w notatniku. Szczęśliwie numer znalazł się w „analogowych” kontaktach dostępnych w szkole.

Uczniowie mieli okazję też poznać, jak działały takie urządzenia jak np. magnetowid. Zobaczyli odtwarzane z kaset wideo na odbiorniku telewizyjnym filmy „Lalkę” czy „Potop”. Odkrywali, jak działały magnetofony kasetowe, dziwili się na widok kaset z taśmą czy dyskietek.

- Dzień analogowy był super doświadczeniem – uważa Natalia z klasy fotograficznej Technikum nr 19 w CKZiU. - Jeden dzień bez telefonu był jak wyzwolenie od przebodźcowania przez internet. Niektórym osobom jednak brakowało możliwości „siedzenia na telefonie” – więc zdania były podzielone. Mnie akurat się podobało.

Uczniowie kształcący się w zawodzie fotografa mieli okazję do zrobienia zdjęć aparatami kliszowymi. Potem też uczyli się wywoływać je w ciemni. Ciekawe doświadczenie zdobyli też przyszli informatycy, którzy poznawali stare metody przenoszenia danych. Przyznali, że na pewno, że chcieliby do nich wracać…

Jakoś to wytrzymaliśmy i… świat się nie skończył… chociaż na parę godzin cofnął się o kilkadziesiąt lat... - podsumowała szkoła dzień analogowy w swoich mediach społecznościowych. Realizując fotoreportaż zauważyliśmy, że wszyscy doskonale funkcjonowali i bawili się mimo braku sygnałów cyfrowych - widać „jest życie bez smartfona" … być może przekształcimy tę inicjatywę w imprezę cykliczną?

od 12 lat
Wideo

echodnia.eu Dom rodzinny Ponurego czeka na gości

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dzień analogowy - to była prawdziwa szkoła przetrwania bez internetu, smartfonów. Co dała nauczycielom i uczniom? - Express Ilustrowany

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki