Grupa Frakcja w łódzkiej Galerii Manhattan Transfer

    Grupa Frakcja w łódzkiej Galerii Manhattan Transfer

    Katarzyna Lubińska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Praca Jolanty Wagner składa się z błyszczących flakoników po perfumach, opakowań po  kosmetykach, szklanych i ceramicznych naczyń w kolorach bieli i

    Praca Jolanty Wagner składa się z błyszczących flakoników po perfumach, opakowań po kosmetykach, szklanych i ceramicznych naczyń w kolorach bieli i złota podarowanych przez 120 kobiet ©Grzegorz Gałasiński

    W łódzkiej Galerii Manhattan Transfer otwarto wystawę Grupy Frakcja złożonej z siedmiu artystek. Ekspozycja „Kobiety, które siedzą w Łodzi. Manifest obecności” to efekt demokracji z zespole.
    Praca Jolanty Wagner składa się z błyszczących flakoników po perfumach, opakowań po  kosmetykach, szklanych i ceramicznych naczyń w kolorach bieli i

    Praca Jolanty Wagner składa się z błyszczących flakoników po perfumach, opakowań po kosmetykach, szklanych i ceramicznych naczyń w kolorach bieli i złota podarowanych przez 120 kobiet ©Grzegorz Gałasiński

    „Kobiety, które siedzą w Łodzi. Manifest obecności” to tytuł najnowszej wystawy otwartej na Dzień Kobiet w Galerii Manhattan Transfer (ul. Piotrkowska 118). Jej koordynatorką jest Magda Milewska, ale rolę kuratorek ekspozycji przejęły same artystki.

    Grupa Frakcja liczy siedem kobiet i rządzi się prawami demokratycznymi, więc ostateczny obraz wystawy też jest efektem demokratycznej współpracy autorek.


    „Manifest obecności” jest hasłem, które przewija się przez całą galerię. Na wernisażu witała gości miseczka naklejek z napisem „JA”, artystki zachęcały do przyklejenia ich sobie w geście czynnego udziału we wspomnianym manifeście. Pomysł zrobienia wspólnej wystawy w Łodzi, właśnie 8 marca, zrodził się po zeszłorocznym Czarnym Proteście, kiedy członkinie grupy wstąpiły do kawiarni, żeby się ogrzać. Autorki-kuratorki przyznają, że idea zrodziła się w nieco innym kontekście i ewoluowała wraz ze zmieniającą się rzeczywistością i silnie obecnym w debacie publicznej tematem kobiecości.

    Galeria Manhattan w Łodzi raz jeszcze

    Grupę Frakcja tworzą związane z Łodzią kobiety tworzące sztukę: Ewa Bloom Kwiatkowska, Monika Czarska, Anka Leśniak, Aurelia Mandziuk, Marta Ostajewska, Jolanta Rudzka-Habisiak i Jolanta Wagner. Ta ostatnia jest twórczynią pracy, która na wystawie rzuca się w oczy jako pierwsza. Duża piramida ułożona z błyszczących flakoników po perfumach, opakowań po kosmetykach, szklanych i ceramicznych naczyń w kolorach bieli i złota jest pracą powstałą w całości z rzeczy podarowanych artystce i wszystkie 120 kobiet. które przyczyniły się do powstania rzeźby-instalacji, wymienia ona jako współautorki. Jolanta Wagner zachęca, żeby przynieść niepotrzebne opakowania i dołączyć w ten sposób do listy autorek.

    Równie rzucające się w oczy są rozpięte na podłodze kilkumetrowe kawałki folii, przyklejone przed pracami i poruszane za pomocą podmuchów suszarek. Sprawiają wrażenie, jakby galeria była ciągle w remoncie. Kiedy dorośli widzowie z niepokojem stąpają po okrytych fragmentach podłogi, dzieci świetnie bawią się skacząc po wybrzuszającej się od podmuchów folii. Aurelia Mandziuk, autorka, określa pracę jako gest artystyczny.

    Galeria "Manhattan" bez Krystyny Potockiej

    - Zajęłam się podłogą, wspólną przestrzenią, po której wszyscy muszą stąpać - mówi. Kolejna praca artystki jest bardziej trwała i nosi tytuł „Zając - Re-enactment zabawki”. To odtworzony według informacji od ostatniej właścicielki zabawki wykonanej przez Katarzynę Kobro, pluszowy zając. Tak jak Kobro wykonała zabawkę dla swojej córki, Aurelia Mandziuk szyje zająca we współpracy ze swoim dzieckiem. Używając do tego metod, które wykorzystywane są przy odtwarzaniu sztuk efemerycznych takich jak performance, zabawka zostaje zrekonstruowana nie tylko jako artefakt, ale zostaje też odtworzona jaj ulotna wartość sentymentalna.

    Katarzyna Kobro inspiruje również Ewę Bloom Kwiatkowską, która zrobiła sobie tatuaż przedstawiający jedną z rzeźb kinetycznych tej artystki. Zamrożona w ruchu wisząca konstrukcja Kobro przeniesiona na żywą skórę ma być znakiem identyfikacji kobiety-artystki z ideami słynnej awangardzistki i jej postawą artystyczną. Proces powstawania tatuażu można zobaczyć w formie animacji zrobionej ze zdjęć.

    „Kobiety, które siedzą w Łodzi” to wystawa zrealizowana w ramach projektu Punkt Odbioru Sztuki. Można ją oglądać do 8 kwietnia i samemu ocenić, jak działa demokratyzacja roli kuratora wystawy i przekonać się, w jaki sposób Frakcja zabiera głos w gorącej ostatnio publicznej dyskusji o kobiecości.

    Przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia w Łódzkiem

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    biedne chlopy za te fszystkie babskie fanabierie to oni muszom zaplacic

    b (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    :)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kolejną kobietą SIEDZACA w Łodzi powinna być Hanka

    wnioskodawca z PISu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Oby szybko.

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny