Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Grzechy łódzkich drogowców

Piotr Brzózka
Drogi w naszym regionie od lat pozostawiają wiele do życzenia. Podobnie, jak ich budowa
Drogi w naszym regionie od lat pozostawiają wiele do życzenia. Podobnie, jak ich budowa fot. Paweł Nowak
Drogowcy nie wydają pieniędzy na wykup ziemi pod autostrady, nie egzekwują kar za spóźnienia wykonawców, budują szosy korzystając ze starych dokumentów.

To ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, która skontrolowała zajmujące się drogami urzędy na terenie województwa łódzkiego.

Według NIK, w 2007 roku łódzki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie wykorzystał 96 mln zł na wykup ziemi pod budowę autostrad A1 i A2. Było to aż 55 proc. kwoty zaplanowanej do wydania w tamtym okresie.

- Nie wiem skąd taka suma w raporcie. Nie wykorzystaliśmy 40 mln zł - dziwi się Maciej Zalewski z GDDKiA. Zaraz potem przyznaje jednak: - Pieniądze te nie zostały wydane do dziś. Zabezpieczyliśmy w swoim budżecie odpowiednią sumę na wykup gruntów pod budowę tzw. miejsc obsługi podróżnych. Niestety, w międzyczasie właściciele tych działek stanęli okoniem. Były jakieś rozwody, podziały majątku, koniec końców nie chcieli nam sprzedać ziemi. Ludzi trzeba było wywłaszczyć, sprawy do teraz ciągną się jeszcze w sądach - mówi Zalewski.

Jednym z głównych grzechów "drogowych" urzędników jest - według NIK - brak odpowiedniej reakcji na nieterminowość wykonawców. I tak na przykład Urząd Miasta w Skierniewicach nie wyegzekwował kar umownych za spóźnienia od firm remontujących miejskie ulice. W sumie do kasy ratusza powinno z tego tytułu wpłynąć 4,4 mln zł. Kontrolerzy ustalili, że urząd odzyskał tylko 300 tys. zł. Co do pozostałej kwoty - wezwano po pewnym czasie wykonawcę do zapłaty, ale wobec braku reakcji magistrat nie podjął działań windykacyjnych.

O komentarz poprosiliśmy urząd w Skierniewicach, niestety, nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

NIK wytyka też drogowcom korzystanie ze starych, nieaktualnych pomiarów. Tak było chociażby w przypadku remontowanej na przełomie 2006 i 2007 r. drogi wojewódzkiej nr 702 ze Zgierza do Kutna. Projekt nowej konstrukcji szosy przygotowano w oparciu o analizy natężenia ruchu z 2000 r. Ówczesna prognoza zakładała, że do 2012 r. drogą przejeżdżać będą 682 ciężarówki i 30 autobusów na dobę. Tymczasem ten poziom natężenia ruchu został znacznie przekroczony już w roku 2006 (751 ciężarówek i 53 autokary).

- GDDKiA mierzy natężenie co 5 lat - tłumaczy Mirosław Szychowski, szef ZDW. - Pomiary z 2005 r. opublikowano zbyt późno, żeby można z nich było skorzystać planując tę inwestycję. Droga ma się dobrze, uważam że przez następne 10-15 lat nie powinna utracić stabilności.

Do tego remontu NIK ma zresztą więcej zastrzeżeń. Zdaniem inspektorów, to jeden z przykładów braku rozeznania urzędników, co do realiów budowy. Izba zarzuca Zarządowi Dróg Wojewódzkich, że przebudowę wspomnianej trasy na odcinku Konary - Piątek zakontraktowano tylko na 3 miesiące. Po tym czasie okazało się, że robotnicy wykonali zaledwie 50 procent prac. Umowę trzeba było przedłużać o 6 miesięcy. - Dopiero kiedy wykonawca zdjął wierzchnią warstwę drogi, okazało się, co tak naprawdę jest pod spodem. Trzeba było dodatkowo wzmocnić konstrukcję, a ponieważ był grudzień, do prac nie można było przystąpić od razu - tłumaczy Szychowski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki