Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kardynał Grzegorz Ryś kończy 60 lat. Jaki jest prywatnie metropolita łódzki?

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Kardynał Grzegorz Ryś kończy 60 lat
Kardynał Grzegorz Ryś kończy 60 lat Archiwum Dziennika Łódzkiego/archidiecezja łódzka
Kardynał Grzegorz Ryś 9 lutego skończył 60 lat. Wkracza w poważny wiek, ale jeszcze przez 20 lat będzie mógł wybierać papieża. Jaki jest metropolita łódzki? Wspominają go szkolni koledzy.

Grzegorz Ryś - chłopak z osiedla

Kiedy został metropolitą łódzkim miał 53 lata. Kardynał Grzegorz Ryś jest rodowitym krakowianinem. Wychował się na osiedlu podwawelskim, jednym z krakowskich blokowisk budowanych w latach sześćdziesiątych. Pochodzący z  Bałażówki koło Limanowej tata kardynała był technikiem, zmarła w 2021 roku mama – farmaceutką. Brat Janusz to profesor medycyny, znany nie tylko w Krakowie patomorfolog. Ordynariusz archidiecezji łódzkiej do szkoły poszedł jako sześciolatek.

Ewa Żuławska i Tomasz Guderski są kolegami nowego metropolity łódzkiego z licealnej ławki. Chodzili do tej samej klasy w jednym z najlepszych krakowskich liceów IV LO im. Tadeusza Kościuszki. Klasa miała profil matematyczno-fizyczny. W rozmowie z nami podkreślali, że naukę zaczęli w roku w którym papieżem został Karol Wojtyła, potem był Sierpień 1980 roku...

A gdy byli w klasie maturalnej ogłoszono stan wojenny. Kardynał Grzegorz Ryś i jego koledzy nie mieli więc studniówki. Byli zgraną klasą, choć oczywiście o różnych temperamentach, talentach, wizją tego co chcą robić w przyszłości. Do dziś utrzymują ze sobą kontakty.

Mimo że chodziliśmy do klasy matematyczno – fizycznej to stawiano duży nacisk na nauki humanistyczne – mówił Tomasz Guderski. - To sprawiało, że matematyka i historia szły ze sobą w parze.

Napisał podręcznik historii prawdziwej

Tomasz Guderski zapewniał, że kardynał Grzegorz i inni koledzy z klasy czuli głód prawdziwej, a nie zakłamanej historii, jakiej wtedy uczono w szkołach. Postanowi więc przy pomocy bardzo wymagającego nauczyciela tego przedmiotu, nieżyjącego już Włodzimierza Paleja, stworzyć swój własny podręcznik prawdziwej historii. Grzegorz Ryś miał w tym swój duży udział.

- Drukowaliśmy go w tajnych drukarniach Niezależnego Zrzeszenia Studentów – wspominał Tomasz Guderski. - Przychodziliśmy nie raz na lekcje z rękoma wybrudzonymi farbą drukarską. Korzystaliśmy ze starych, wysłużonych powielaczy.

Pasją ordynariusza archidiecezji łódzkiej już w liceum była historia. Prof. Palej był surowym i wymagającym nauczycielem. Grzegorz Ryś należał do bardzo zdolnych i najlepszych uczniów w klasie. Starał się podołać wymaganiom nauczyciela historii.

Grzegorz był zawsze bardzo zaangażowany w tematy historyczne, także te dotyczące historii Kościoła – opowiadał Tomasz Guderski. - Pamiętam, że przygotował opracowanie dotyczące św. Stanisława ze Szczepanowa. Zaraz po tym zainteresowała się nim służba bezpieczeństwa.

Koledzy twierdzą, że już w liceum kardynał Grzegorz cieszył się szacunkiem kolegów, choć może nie był duszą towarzystwa.

Był bardzo otwarty, radosny, łatwo nawiązywał kontakt z drugim człowiekiem! - zapewniał Tomasz Guderski.

COMPONENT {"params":{"text":"Wszyscy go lubili","id":"wszyscy-go-lubili"},"component":"subheading"}

Ewa Żuławska dodawała, że był i jest towarzyską osobą. Lubił opowiadać różne ciekawe historie, był ciekawy świata.

[cyt]Nigdy nie był zarozumiały, na pewno nie zmieniły go zajmowane stanowiska – twierdziła Ewa Żuławska. - Miał charyzmę. Nie tak, ze wszyscy klęczeli przed nim, ale miał w sobie coś co sprawiało, że ciągnął nas do góry.

Już w liceum Grzegorz Ryś zaangażował się w młodzieżowy ruch oazowy, został animatorem. Nie był jedynym w klasie. Do oazy należało wiele kolegów i koleżanek. Na swej drodze spotkał ks. Janusza Nanowskiego z parafii św. Józefa w Krakowie. Został on koordynatorem grup oazowych.

Grzegorz wspomina, że on pierwszy zobaczył w nim kapłana, choć on sam o tym nie myślał – mówił Tomasz Guderski. - Niestety ks. Nanowski już nie żyje. Zginął w 1985 roku podczas wyprawy w Alpy.

Miał być architektem

To, że po maturze poszedł do seminarium było dla kolegów z klasy zaskoczeniem. Tomasz Guderski wspominał że nie były to czasy, gdy wiele rozmawiało się o tym co będzie się robić po maturze.

- Grzegorz był człowiekiem aktywnym w wielu dziedzinach życia – wyjaśniał Tomasz. - Wtedy myśleliśmy, że do seminarium idą tylko ludzie, którzy tylko siedzą w kościele i się modlą. Choć wiele koleżanek i kolegów tak jak Grzegorz działało w ruchu oazowym w swojej parafii. A z naszej klasy do seminarium poszło czterech kolegów! Zdarzyło się to pierwszy raz w długoletniej historii naszego liceum! Dziś kapłanami jest dwóch – abp Grzegorz i ks. Emil Furtak.

Ewa Żuławska mówiła, że żaden z nich nie wiedział o decyzji kolegi.

- Spotkali się na schodach w seminarium! - śmiała się pani Ewa.

Narodziny powołania

Sam kardynał Ryś w wywiadzie, którego udzielił klerykom z krakowskiego seminarium, wspominał o momencie kiedy zaczęło się rodzic powołanie. Był w klasie maturalnej, w Krakowie odbywały się antykomunistyczne demonstracje. Na pierwszej, która miała miejsce 3 maja był. Na drugą, 13 maja rodzina już nie pozwoliła mu iść. Poszli na nią ojciec i brat.

Wtedy w Rynku był straszny „kocioł” - opowiadał kardynał Grzegorz Ryś. - Mojego brata pobito. Ja miotałem się przed blokiem i czekałem kiedy wrócą. To jest takie doświadczenie zła, nie wiadomo co wobec tego zrobić, absolutna niepewność co do losów najbliższych ci ludzi. Dziś nazwał by to, że pojawiło się pragnienie znalezienia jakiegoś środka zaradczego, który nie jest innego wymiaru. Nie tak, że się pójdzie i zamanifestuje na ulicy swoje poglądy. Tamtego wieczoru postanowiłem iść do seminarium. Ta myśl się gdzieś kołatała przez drugie półrocze klasy maturalnej. Oczywiście to nie było wystarczające, by zostać księdzem. Po to jest seminarium. Ja naprawdę jestem przekonany do tego, że seminarium jest miejscem do tego, by rozeznać powołanie.

Kardynał Ryś miał studiować architekturę. Rodzice zaakceptowali zmianę planów. Próbowali go tylko namówić, by do seminarium poszedł z dyplomem architekta.

Miałem przekonanie, że zrobię odwrotnie – wyjaśniał klerykom metropolita łódzki. - Jeśli okaże się, że seminarium nie jest tym miejsce, to sobie wrócę na jakieś świeckie studia. Myślałem, że jeśli ma to być kapłaństwo to nie ma co tracić pięciu lat.
Po tym jak czterech uczniów poszło do seminarium dyrektor IV LO i jego zastępca stracili stanowiska. Dyrektor musiał odejść ze szkoły. Metropolita łódzki po pierwszych rekolekcjach w seminarium miał rewizję SB w domu.

Piłka na pielgrzymce

Kardynał Ryś nie zapomina o kolegach z liceum. Na 20-lecie matury pojechali do Rzymu, pięć lat później wybrali się do Ziemi Świętej. Byli też razem w Turcji, na pielgrzymce śladami świętego Pawła. Koledzy z klasy zapewniają, że nowy metropolita bardzo ładnie śpiewa, dobrze gra na gitarze i pięknie rysuje.

Kiedy byliśmy w Ziemi Świętej ktoś załatwił gitarę – wspominała Ewa Żuławska. - Grzesiu nam grał śpiewał. Było bardzo miło!

Tomasz Guderski podkreślał, że ks. Grzegorz pozostał skromnym człowiekiem. Jest też bardzo pracowity. Każdą wolną chwilę poświęca na twórczą pracę, pisanie książek, ale też na spotkania z innymi ludźmi. Od lat pielgrzymuje pieszo do Częstochowy. Tak było już archidiecezji krakowskiej. Grupa z którą szedł na Jasną Górę była tak liczna, że w zasadzie nikt nowy się do niej nie dostawało. Tak wiele osób chciało słuchać jego rekolekcji w drodze.

- A gdy na pielgrzymce był wolna chwila to grał w piłkę – mówił Tomasz Guderski. - Gdy zdejmował sutannę i wybiegał na boisko, zaczynał grać to widać w nim sportowca...Kardynał jest człowiekiem bardzo wysportowanym, sprawnym fizycznie. Lubi wędrówki po górach.

- Kiedyś w gronie kolegów i koleżanek mieliśmy okazję wędrować po Bieszczadach – opowiadał Tomasz Guderski. - Wędrowaliśmy po naprawdę trudnych szlakach i Grzesiu znakomicie dawał sobie radę. Jeździ na rowerze. Odbył rowerową pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Tzw. drogą francuską pokonał ponad 780 kilometrów.

Ewa Żuławska wiele lat chodziła z abp Rysiem na pielgrzymki do Częstochowy. Trzymali się w kilku osobowej grupie. Było w niej trzech księży, w tym ks. Grzegorz. Nie był jeszcze biskupem. Nigdy nie nocował na plebaniach, ale z pielgrzymami. Raz zostali zakwaterowani w dwóch ciasnych pokoikach. W jednym nocowali księża, w drugim pani Ewa z przyjaciółmi.

- Była z nami moja przyjaciółka Basia, która jest pielęgniarką - opowiadała Ewa Żuławska. - Grzesiowi zrobiły się na nogach ogromne pęcherze, ale dzielnie szedł. Weszłyśmy z Basią do pokoju, w którym spali księża – na podłodze, karimatach. Pamiętam, że przyjęła nas wtedy bardzo serdeczna, ale chyba uboga rodzina. Były problemy z wodą, ale on nigdy nie narzekał. Grzesiu nie zmienił się. Dalej jest taki. To pokorny, ludzki człowiek. Nie ma w nim bufoniarstwa.

Wybitny historyk

Prof. Stanisław Sroka z Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreślał, że abp Grzegorz Ryś jest też wybitnym historykiem, mediewistą, czyli badaczem średniowiecza. Napisał wiele książek. Prof. Sroce utkwiła w pamięci zwłaszcza ta poświęcona genezie celibatu. Zaznacza, że kardynał ma lekkie pióro i w znakomity sposób ujął od strony historycznej tę sprawę.

To także bardzo skromny, miły człowiek, daleki od blichtru – twierdził prof. Sroka. - Kiedyś podczas powrotu z Rzymu spotkałem kardynała w samolocie. Wszyscy wychodzili, a on pokornie czekał jak go ktoś przepuści.

Marcin Przeciszewski, prezes i redaktor Katolickiej Agencji Informacyjnej mówi, że ma wielką przyjemność znać abp Grzegorza Rysia.

To bardzo ciekawa postać, osobowość – zapewniał Marcin Przeciszewski. - Jest przede wszystkim duszpasterzem, ale o niezwykłym horyzoncie intelektualnym. Człowiekiem starającym się dogłębnie żyć Ewangelią. Jest człowiekiem o olbrzymiej głębi duchowej. Przy tym jest niezwykle prosty, bezpośredni. Łatwo nawiązuje kontakty. Jest pozytywnie nastawiony do ludzi. Skłonny do dialogu z każdym, bez względu na poglądy.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sukces Neuralink - pacjent steruje komputerem siłą myśli

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki