Łukasz Gibała: Strażnicy są wykorzystywani do napełniania...

    Łukasz Gibała: Strażnicy są wykorzystywani do napełniania miejskich kas

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Łukaszem Gibałą, posłem Ruchu Palikota, rozmawia Piotr Brzózka.
    Łukasz Gibała

    Łukasz Gibała ©Joanna Urbaniec

    Ruch Palikota w całym kraju zbiera podpisy w sprawie likwidacji straży miejskich. O co wam chodzi? Wykorzystujecie fakt, że ludzie nie lubią strażników? Nie sądzi Pan, że to taki wielkomiejski populizm?
    Nie uważam tak. Utrzymanie straży miejskich kosztuje grube miliony - u mnie w Krakowie 30 mln zł rocznie. Może dałoby się wykonywać te same zadania taniej. Wlepiać mandatów za złe parkowanie nie musi osoba wyszkolona, ubrana w mundur i ze specjalnymi uposażeniami. To może być zwykły urzędnik w garniturze - pewnie wyszłoby taniej. Nie uważamy, że straż miejską należy zlikwidować, dlatego że ludzie jej nie lubią. Chodzi nam tylko o racjonalną dyskusję, czy pieniądze na straż miejską są wydawane w optymalny sposób.


    Skupiacie się na dwóch sprawach: nie chcecie, żeby straż wlepiała mandaty z fotoradarów i żeby zajmowała się karaniem za złe parkowanie. To łatwe strzały - nikt nie lubi być karany, ale czy to powód, by likwidować straż?
    Trzeba robić wszystko, aby ludzie jeździli bezpiecznie. Problem polega na tym, że straże miejskie nie podlegają żadnemu ministrowi, tylko władzom gminnym. A te mają problemy z domykaniem budżetów. I często, zamiast skupiać się na faktycznej poprawie bezpieczeństwa, koncentrują się na maksymalizacji wpływów. Znów odwołam się do przykładu Krakowa - komendant straży miejskiej stracił pracę po tym, jak wyszły na jaw rozmowy, w których przełożeni kazali wracać strażnikom z określoną liczbą mandatów, a jak nie, to niech się na oczy nie pokazują. Więc jeśli szef każe wyrobić strażnikowi normę, to znaczy, że nie chodzi o bezpieczeństwo, ale zapełnienie miejskiej kasy. I to nas bulwersuje.

    Powiedzmy, że straże miejskie w całym kraju zostają zlikwidowane. Obowiązki, takie jak zakładanie blokad na koła aut zaparkowanych na chodnikach, spadają na policję. To się policja cieszy, to nam bezpieczeństwo w kraju wzrośnie...
    Na pewno to obciążyłoby dodatkowo policję i miało sens tylko wówczas, gdy policja otrzymałaby dodatkowe pieniądze. Fakt, że policja jest nadzorowana przez stosowne ministerstwo, zmniejsza jednak ryzyko instrumentalnego traktowania przedstawicieli służb mundurowych, wykorzystywania ich do poszukiwań dodatkowych dochodów dla gmin.

    I policjanci nie będą sfrustrowani, zakładając blokady i ścigając staruszki, nielegalnie handlujące pietruszką?
    Inni ludzie powinni się zajmować ściganiem pań z pietruszką, inni kradzieżami i rozbojami, a inni przestępczością zorganizowaną. To wszystko można robić w ramach jednej policji. Musi być specjalizacja, ale nie musi ona polegać na tym, że do części zadań powołuje się osobne służby, takie jak straż miejska.

    A jak Pan ocenia pracę strażników? Macie zastrzeżenia do systemu czy do pracujących w nim ludzi?
    Zarzuty stawiamy równolegle. Z jednej strony, wiemy, że w wielu jednostkach pracują niewłaściwi ludzie. Dlatego słyszymy o zmianie komendanta, dlatego zwalnia się strażników, bo nadużywali siły fizycznej, zastraszali ludzi. To problem, który dałoby się rozwiązać jeszcze bez zmian systemowych. Ale druga sprawa jest ważniejsza: czy straż nie jest z gruntu złym rozwiązaniem, bo będąc podległą samorządom, często bywa wykorzystywana do napełniania miejskich kas zamiast do walki o wyższe standardy porządku publicznego.

    Mówi Pan, że strażnicy nadużywali siły, tymczasem jeden z Pana partyjnych kolegów rzuca, iż strażnicy ścigają handlarki, a boją się nocą wejść na interwencję do ciemnego parku...
    To nie jest sprzeczne. Strażnicy, o których mówię, nie nadużywali siły w stosunku do poważnych przestępców, ale osób słabszych.

    Może się boją przestępców, bo nie są uzbrojeni.
    To jest inna sprawa, ale teraz pan porusza inny temat. Bo jest też model, w myśl którego straż miejska ma więcej uprawnień, jest lepiej uzbrojona i staje się policją miejską, walcząc z poważniejszą przestępczością.

    I źle by było?
    Uważamy, że część zadań, wykonywanych przez straż miejską, jest potrzeba, ale powinna się tym po prostu zajmować policja.

    Rozmawiał Piotr Brzózka

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Odkrycie Ameryki.

    ksantypa_222

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 4

    "Łukasz Gibała: Strażnicy są wykorzystywani do napełniania miejskich kas"
    Dziurę budżetową należy łatać na wszelkie sposoby! I tak plan wpływu do budżetu 1,5 miliarda złotych nie zostanie...rozwiń całość

    "Łukasz Gibała: Strażnicy są wykorzystywani do napełniania miejskich kas"
    Dziurę budżetową należy łatać na wszelkie sposoby! I tak plan wpływu do budżetu 1,5 miliarda złotych nie zostanie wykonany. Trzeba ostro wziąć się do roboty, a nie grać tak jak Lech Poznań z amatorami z Wilna!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo