Pikieta pracowników pod Grupową Oczyszczalnią Ścieków. Chcą podwyżek ZDJĘCIA

Marcin Darda
Marcin Darda
W środę (27 października) rano kilkudziesięciu pracowników pikietowało pod Grupową Oczyszczalnią Ścieków. Dokumenty kończące spór zbiorowy i zatwierdzające podwyżki dla pracowników są gotowe, ale nie podpisane.CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNYCH SLAJDACH>>>
W środę (27 października) rano kilkudziesięciu pracowników pikietowało pod Grupową Oczyszczalnią Ścieków. Dokumenty kończące spór zbiorowy i zatwierdzające podwyżki dla pracowników są gotowe, ale nie podpisane.CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNYCH SLAJDACH>>>
Udostępnij:
W środę (27 października) rano kilkudziesięciu pracowników pikietowało pod Grupową Oczyszczalnią Ścieków. Dokumenty kończące spór zbiorowy i zatwierdzające podwyżki dla pracowników są gotowe, ale nie podpisane.

W GOŚ spór zbiorowy trwa od lipca. Związek Zawodowy Pracowników GOŚ zażądał 1 tys. zł brutto podwyżki wynagrodzenia dla wszystkich pracowników, acz zarząd spółki odmówił. Ostatnie podwyżki w GOŚ miały miejsce jeszcze w 2019 r., a suma 140 zł na pracownika w zasadzie była wyrównaniem związanym z inflacją.

Do porozumienia stron jednak doszło w październiku w negocjacjach z udziałem mediatora. Ostatecznie związkowcy przyjęli propozycję 500 zł podwyżki od listopada z przeniesieniem części tej kwoty jako 10 proc. comiesięcznej premii. Paradoks polega na tym, że choć dokumenty są gotowe, a prezes GOŚ Joanna Błaszczyk-Skalska miała je podpisać właśnie w środę, to do złożenia podpisów jednak nie doszło, stąd protest pracowników.

- Daliśmy pani prezes 24-godzinne ultimatum, w jej gabinecie pojawimy się zatem w czwartek i oczekujemy podpisania dokumentów gwarantujących nam to, co wywalczyliśmy - mówi Sławomir Laskowski, przewodniczący ZZ Pracowników GOŚ. - Jeśli tak się nie stanie, przejdziemy do bardziej radykalnych form protestu, jak akcja strajkowa, co jednak jeszcze musimy skonsultować z naszym prawnikiem.

Nieoficjalnie wiadomo, że prezes Błaszczyk-Skalska jest gotowa dokumenty podpisać, natomiast zapisami porozumienia bardzo interesują się wysocy urzędnicy Urzędu Miasta Łodzi. Paradoks polega na tym, że choć formalnie władze miasta, a GOŚ jest spółką miejską, nie są stroną w sporze, to wiadomo, że musi w tej sprawie zapaść polityczna, acz nieformalna decyzja prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej (PO). Związkowcy mają nieoficjalne zapewnienia, że otrzymają wyższe pensje od listopada, tyle tylko, że im nie ufają, bo to zapewnienia ustne. W magistracie z kolei wiedzą, że zatwierdzenie podwyżek w GOŚ, oznacza otwarcie drogi do przyznania podwyżek w Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji, drugiej miejskiej spółce z otwartym sporem zbiorowym, gdzie strony do rozmów w towarzystwie mediatora zasiadają już w piątek.

Od stycznia 2022 r. obie spółki mają być połączone, a GOŚ ma się stać oddziałem ZWiK, bez zarządu i rady nadzorczej, a samym tylko dyrektorem oddziału. Obie spółki przyniosły w 2020 r. straty - 2,4 mln zł (GOŚ) i 9,2 mln zł. (ZWiK), acz połączenie według UMŁ ma przymieść 4,5 mln zł oszczędności, jednak tylko dla nowej spółki, bez wpływu na potencjalne obniżenie opłat za wodę i ścieki mieszkańcom. Po połączeniu nowa spółka ograniczy zatrudnienie o ponad 200 etatów, głównie w oparciu o naturalne odejścia na emerytury i nieprzedłużanie umów na czas określony, co oznacza, że będzie w niej pracować około 1 tys. osób. Prezes Błaszczyk-Skalska i jej zastępca Marcin Lubiński złożyli rezygnację ze stanowisk z dniem 31 grudnia 2021 r.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Morawiecki prezydentem? Polacy mówią: tak!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie