Pożar zabytkowego kościoła w Mileszkach. Tak zapamiętamy...

    Pożar zabytkowego kościoła w Mileszkach. Tak zapamiętamy perłę Łodzi [GALERIA]

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Pożar zabytkowego kościoła w Mileszkach. Tak zapamiętamy perłę Łodzi [GALERIA]
    1/12

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Grzegorz Gałasiński

    Kościół pod wezwaniem św. Doroty w Mileszkach był najstarszym łódzkim zabytkiem. Jego spłonięcie jest jedną z największych strat jakie poniosła łódzka kultura.
    To nie pierwszy pożar kościoła w Mileszkach. Tyle, że poprzednie miały miejsce kilkaset lat temu.

    Z kroniki parafialnej wynika, że pierwszy kościół w Mileszkach zbudowano już w 1048 roku. Była to w zasadzie kaplica. Powstał on w miejscu kontyny, czyli domu pustelnika. Z akt konsystorza warszawskiego wynika, że wtedy na wschodzie osady, w miejscu dawnego pogańskiego chramu, stanął drewniany kościół. Starsi mieszkańcy Mileszek wspominają, że jeszcze przed wojną w tamtym miejscu stał krzyż. Jak napisano w kronice parafialnej, wzniesiono go za niepamiętnych czasów.

    Nazwa Mileszki pojawia się w zapiskach Jana Długosza z 1393 roku. Kronikarz potwierdza, że kościół parafialny istniał tu już w XI wieku. Mileszki widnieją też na mapie Księstwa Mazowieckiego pochodzącej z około 1200 roku. Osada położona jest wśród rozległych lasów i ma własny kościół parafialny.

    Nie wiadomo co stało się z pierwszym kościołem. Może zniszczył go ząb czasu, a może spalił się? Z zapisów kroniki parafialnej wynika, że drugi drewniany kościółek wybudowano między 1415 a 1418 rokiem. Stanął on w tym miejscu, gdzie znajduje się obecna, zniszczona przez pożar świątynia. Zbudował go Maciej z Mileszek za pozwoleniem arcybiskupa gnieźnieńskiego, Fryderyka kardynała Jagiellończyka. Kościół ten spalił się. Niestety, kronika parafialna nie podaje w jakich okolicznościach doszło do pożaru. Wiadomo tylko, że miał on miejsce w 1543 roku. W tym samym roku wybudowano kolejny kościół, z bali modrzewiowych, kryty gontem, który stał do dziś. Ale i ten kościółek, pod wezwaniem św. Doroty, spotkało nieszczęście. W 1767 roku znów wybuchł pożar. Na szczęście ogień nie strawił całej świątyni. Nie trzeba było jej na nowo budować, wystarczył gruntowny remont.

    Jak podaje kronika parafialna, parafia Mileszki znajdowała się w archidiecezji gnieźnieńskiej, archidekanacie łęczyckim i dekanacie zgierskim, w województwie łęczyckim, powiecie brzezińskim.

    W skład parafii wchodziły: wieś Będoń(oryginalna pisownia z kroniki parafialnej) należąca do księcia Radziwiłła, Chojny - wieś Szulmirskich, Stokowskich i Wągrowskich, Miecznikowa Wola(Sikawa) - wieś dziedzica Stokowskiego, wieś Stoki - także tego samego właściciela, Wiączeń Większy i Wiączeń Mały - wioski należące do Radwana Zebrzydowskiego, skarbnika wieluńskiego oraz Wiskitno, wieś której właścicielem była kapituła krakowska.

    Jak zanotowano w kronice parafialnej, w miarę powstawania nowych wsi i osad do parafii włączono Andrzejów, Feliksin, Henryków, Janów, Nowosolną, Olechów, Stróże, Widzew i nowo powstałą osadę Łódź...

    Kościół św. Doroty ucierpiał także podczas pierwszej wojny światowej. W okolicach znajdowały się pola słynnej Bitwy Łódzkiej. W 1914 roku jeden z pocisków armatnich trafił w wschodnią ścianę kościoła, na wysokości okien. Zniszczenia były jednak na tyle nieduże, że kościół udało się szybko wyremotnowa.


    Jak się zmieniał

    Kościół w Mileszkach przez te wszystkie lata trochę się zmieniał. Kronika parafialna podaje, że w 1832 roku dobudowano jego frontową część, z tzw. ryglówką, 4-metrową kruchtę to zwiększyło powierzchnię świątyni. Zapisano, że "mierzy ona teraz 28 metrów i 90 centymetrów". W 1881 roku rozebrano większą wieżę kościoła, bo groziła zawaleniem i postawiono nową, na 50 łokci wysoką.
    Już w okresie międzywojennym, gdy proboszczem był ks. Antoni Machnikowski, gruntownie odrestaurowano zabytkowy kościółek. Następny proboszcz, ks. Witold Nadolski, położył na ołtarzu nowe złocenie, założył kanały powietrzne, by uchronić świątynie przed zagrzybieniem. Natomiast ks. Stanisław Maciejewski doprowadził do kościoła prąd.



    Ze wspomnień mieszkanki

    Krystyna Kosior, która urodziła się w Mileszkach, pamięta, że w czasie II wojny światowej kościół był początkowo otwarty. Zamknięto go dopiero w 1941 roku,a księdza Maciejewskiego, który był proboszczem, wywieziono. W plebanii, którą wybudowano w 1890 roku, Niemcy urządzili szpital.
    - To była porodówka - wspomina pani Krystyna. - Przywozili tam żony niemieckich oficerów z całej okolicy. A do zamkniętego kościoła to nawet nie można było podejść!
    Krystyna Kosior zapamiętała jeszcze jedno wydarzenie z czasów okupacji. W Mileszkach mieszkało sporo Niemców. Jeden z nich miał dom naprzeciwko kościoła. Przed wojną nazywał się Białasiński, a po jej wybuchu - Weiss.
    Podobno, gdy wkroczyli do Mileszek hitlerowcy, kazali mieszkańcom strzelać do figurki Matki Boskiej, która stała zaraz za kościołem, przy wejściu na parafialny cmentarz. Nikt nie chciał się zgodzić.
    - Tylko ten Weis wziął pistolet i zaczął strzelać do Matki Boskiej - opowiada Krystyna Kosior. - Jeszcze dziś na tej figurce widać ślady po kulach. Potem kamienie, na której stała ułożono przy dzwonnicy. Samą figurkę w czasie wojny ktoś przechował.
    Pani Krystyna dodaje zaraz, że Weissa spotkała kara za to co zrobił. Powołano go do hitlerowskiego wojska i trafił na front wschodni. Jak opowiadano w Mileszkach, najpierw stracił ręce, a potem zginął. W czasie wojny Niemcy zabrali nie tylko założoną już w XVII wieku księgę cudów, ale też wszystkie akty chrztu, ślubu, pogrzebów. Na szczęście w 1945 roku odnaleziono je w Gdańsku-Oliwie i wróciły do parafii.



    Zabytkowe wnętrze

    W kościele w Mileszkach spłonęły m.in. trzy ołtarze z początku XVIII wieku. Ogień pochłonął płaskorzeźbę przedstawiającą koronację Najświętszej Maryi Panny. Słynęła ona z cudów. Istniała też księga, w której zapisywano otrzymywane łaski, ale zaginęła podczas drugiej wojny światowej. Założono ją w 1665 roku. Stracone zostały też pochodzące z początku XVII rzeźby św. Wojciecha i św. Stanisława. Spłonęły rzeźby przedstawiające Matkę Boską z Dzieciątkiem, św. Dorotę i św. Barbarę. Pochodziły z początków XV wieku. W kościele znajdowały się też rzeźby Matki Boskiej i św. Jana z grupą Ukrzyżowania z połowy XVI. Ogień zniszczył ambonkę z XVII wieku, barokowe konfesjonały...





    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo