Na budowę niewielkiego domu jednorodzinnego, który nie ma wpływu na zagospodarowanie sąsiedniej działki, nie będzie już potrzebne pozwolenie na budowę - przewiduje projekt założeń nowelizacji prawa budowlanego, który przyjął wczoraj rząd.

W przyszłości wystarczy, że inwestor zgłosi budowę do urzędu powiatowego i załączy do niego projekt budowlany oraz powiadomi o planowanej budowie właścicieli sąsiednich działek. Starosta będzie miał 30 dni na wniesienie ewentualnego sprzeciwu. On też będzie reagować, gdyby uwagi zgłosili właściciele sąsiednich nieruchomości (m.in. w sytuacji niezgodności budowli z przepisami, np. gdy nie zostaną zachowane odpowiednie odległości obiektu od granic działki).

Obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę dotyczyć ma jedynie tych inwestycji, które mogą mieć wpływ na zagospodarowanie sąsiednich działek lub wymagać będą sporządzenia oceny oddziaływania na środowisko. Pozwolenia pozostaną też w przypadku budynków o wysokości przekraczającej 12 m i o kubaturze ponad 5 tys. m sześc. Albo gdy rozpiętość podpór konstrukcyjnych przekroczy 12 m. - Zdecydowana większość budowanych w Polsce mieszkań jest dwukondygnacyjna i przeciętnie posiadała kubaturę 743 m sześc. To odpowiada domowi o powierzchni ok. 120-150 mkw. - wyliczają eksperci firmy Wealth Solutions.

- W praktyce w przypadku 50 proc. budynków jednorodzinnych pozwolenie na budowę w ogóle nie będzie potrzebne, wystarczy zgłoszenie projektu - wylicza resort budownictwa, który przygotowywał projekt.

To nie wszystko: także zakończenie budowy będzie prostsze. Zamiast wniosku o pozwolenie na użytkowanie inwestor złoży zawiadomienie o zakończeniu budowy. Czas oczekiwania na uzyskanie milczącej zgody na użytkowanie (brak sprzeciwu administracji) zostanie skrócony do 14 dni (obecnie jest 21). Procedura zawiadomienia o zakończeniu budowy stosowana będzie nie tylko w przypadku budynków jednorodzinnych, ale także np. warsztatów rzemieślniczych, stacji obsługi pojazdów, myjni samochodowych, garaży na pięć stanowisk, parkingów.

Uproszczenie procedur to realizacja zapowiedzi z ubiegłorocznego exposé premiera. W przypadku domów jednorodzinnych - według wyliczeń rządu - liczba procedur zmniejszy się o 4 (z 25 do 21), ale czas zdobywania pozwolenia na wymarzony dom skróci się o 45 dni (ze 129 do 84 dni), a w dużych miastach - nawet o 74 dni (ze 158 do 84 dni). Ma to ułatwić życie indywidualnym inwestorom, ale również przynieść korzyści administracji: dzięki nowemu rozwiązaniu nie trzeba będzie wydawać rocznie ok. 48 tys. decyzji o pozwoleniu na budowę.

Obecnie nadmierna liczba czynności związanych z procesem budowlanym spowalnia powstawanie inwestycji - przyznał rząd w komunikacie po posiedzeniu. Według raportu Doing Business postępowanie administracyjne i wydanie pozwolenia na budowę trwa 180 dni, ale bywa, że jeszcze dłużej, np. przedsiębiorcy potrzebują aż 301 dni na załatwienie formalności związanych z budową magazynu.

Eksperci pozytywnie oceniają zmiany. - Brak konieczności uzyskania zgody na budowę domu może pozytywnie zacząć oddziaływać na rynek budowlany - uważa Artur Osak, ekspert serwisu Dom.gratka.pl. A indywidualne inwestycje stanowią aż 92 proc. wszystkich budynków mieszkalnych oddanych do użytku w Polsce - wynika z danych GUS.