MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Siatkarze PGE Skry pojechali do Kędzierzyna-Koźla po złoto

Paweł Hochstim
Paweł Zatorski (od prawej) jeszcze nie był mistrzem Polski. Mariusz Wlazły ma już na koncie sześć tytułów
Paweł Zatorski (od prawej) jeszcze nie był mistrzem Polski. Mariusz Wlazły ma już na koncie sześć tytułów Dariusz Śmigielski
W czwartek możemy poznać mistrza Polski siatkarzy. Jeśli w dwóch meczach Zaksy Kędzierzyn-Koźle z PGE Skrą Bełchatów wygra ten sam zespół, sezon się zakończy. - Chcemy wygrać mistrzostwo. A, czy to będzie teraz, czy dopiero w piątym meczu w Bełchatowie? To bez znaczenia - mówią siatkarze PGE Skry.

W dwóch pierwszych spotkaniach w Bełchatowie gra była bardzo wyrównana. Pierwszy mecz wygrała Zaksa 3:2, a w drugim górą była PGE Skra, która zwyciężyła 3:1. Zarówno w jednym, jak i drugim meczu wyniki mogły być odwrotne, bo bełchatowianie mieli szansę na zwycięstwo w pierwszym spotkaniu, a Zaksa zaprzepaściła wielką okazję, by w drugim meczu doprowadzić do tie-breaku.

- To jest najwyższy poziom finału w historii ligi - uważa Daniel Pliński, środkowy PGE Skry, a wtórują mu pozostali gracze obu drużyn. Zaksa ma za sobą bardzo dobry sezon, bo grała już w dwóch finałach - Pucharu Polski i Pucharu CEV. W tym pierwszym uległa PGE Skrze 0:3, dzięki czemu rywalizacja o mistrzostwo Polski nie jest walką o miejsce w Lidze Mistrzów - bełchatowianie zapewnili je sobie wygrywając Puchar Polski, a Zaksa - awansując do obu finałów. Jeśli bełchatowianie będą mistrzami Polski, kędzierzynianie zagrają w Lidze Mistrzów jako finalista Pucharu Polski.

Obaj trenerzy - Jacek Nawrocki z PGE Skry i Krzysztof Stelmach z Zaksy - liczą na graczy, którzy w dotychczasowych meczach finałowych odgrywali marginalne role. As bełchatowskiej drużyny Michał Winiarski w dwóch pierwszych meczach zagrał zaledwie epizody, bo wcześniej przechodził ciężką anginę.

Z kolei Sebastian Świderski z Zaksy przez pięć miesięcy leczył kontuzję, a na boisko wrócił w drugim meczu finałowym w Bełchatowie. - Mam nadzieję, że jeszcze w tym finale będę mógł pomóc drużynie - mówił po tym spotkaniu. Winiarski z dnia na dzień jest w coraz lepszej formie i nie jest wykluczone, że w środę znajdzie się w wyjściowym składzie. Jego powrót zdecydowanie wzmocni siłę ataku bełchatowskiej drużyny.

Drugi mecz w Bełchatowie pokazał, jak wiele zależy od zagrywki graczy z Bełchatowa. Gdy w dwóch pierwszych partiach raz po raz posyłali bomby z zagrywki, kędzierzynianie tracili swój największy atut, czyli Pawła Zagumnego. Rozgrywający kędzierzyńskiej drużyny, gdy tylko dostanie dobrze przyjętą piłkę, jest w stanie oszukać każdy blok na świecie. Gdy przyjęcie zagrywki jest słabsze, ataki Zaksy od razu są łatwiejsze do zatrzymania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki