Straż miejska karała kierowców niezgodnie z prawem

Agnieszka Jasińska
Strażnicy miejscy wystawiali mandaty niezgodnie z prawem.
Strażnicy miejscy wystawiali mandaty niezgodnie z prawem. Jakub Pokora
Przekroczyłeś dozwoloną prędkość i fotoradar straży miejskiej zrobił ci zdjęcie? Sprawdź, jaka jest data na mandacie, bo strażnicy miejscy nie zawsze karali zgodnie z prawem.

Bezprawne karanie mandatami kierowców za przekroczenie prędkości po upływie ustawowego terminu - to jedno z uchybień, jakie stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli, sprawdzając działanie straży miejskich i gminnych korzystających z fotoradarów. Nieprawidłowości dotyczyły aż dwóch trzecich skontrolowanych instytucji.

STRAŻ MIEJSKA I GMINNA BEZPRAWNIE KARAŁA MANDATAMI

Pierwsze przenośne fotoradary pojawiły się na polskich drogach w 2003 r., a w 2010 roku było ich już ok. 300. Fotoradary straży miejskiej nazwane zostały przez kierowców "śmietnikami".

NIK wykryła, że strażnicy miejscy karali kierowców mandatami po upływie 30 dni od wykroczenia. Robili to bezprawnie, bo po 30 dniach powinni już kierować sprawę do sądu. Błąd brał się stąd, że funkcjonariusze obliczali ustawowy termin nie od daty ujawnienia wykroczenia, tylko od dnia ustalenia sprawcy wykroczenia. Takie właśnie praktyki stwierdzono w ponad 60 proc. skontrolowanych straży.

CZYTAJ TEŻ: Straż miejska karze, a sama łamie prawo

Tracił na takich praktykach budżet państwa, bo pieniądze z mandatów nałożonych przez strażników trafiały do kasy gminy, zaś w przypadku skierowania sprawy do sądu trafiałyby do budżetu państwa.
- Trzydzieści dni na wystawienie mandatu liczyliśmy nie od daty zrobienia zdjęcia, ale od daty ujawnienia wykroczenia, czyli odczytania zdjęcia przez funkcjonariuszy - tłumaczy Paweł Trojanowski, naczelnik wydziału kontroli ruchu drogowego łódzkiej straży.

W Tomaszowie Mazowieckim został skazany prawomocnym wyrokiem jeden ze strażników miejskich, który zajmował się wystawianiem mandatów. Prokuratura udowodniła mu 980 czynów zabronionych. Większość to wystawianie mandatów za wykroczenia po terminie. Proceder trwał 3 lata. Strażnik usłyszał wyrok 3 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, 3,6 tys. zł grzywny i pięcioletni zakaz pracy na stanowiskach w straży miejskiej.

Choć szef straży miejskiej w Tomaszowie Mazowieckim zapewniał, że wystawianie mandatów po terminach i niezgodnie z rzeczywistym wykroczeniem dotyczy tylko tego jednego strażnika, kilka miesięcy później zarzuty usłyszało trzech kolejnych funkcjonariuszy. Piotrkowska prokuratura zarzuca im niedopełnienie obowiązków, przekraczanie uprawnień i poświadczanie nieprawdy. Śledztwo jest w toku. W 2010 r. piotrkowska straż miejska zarobiła na mandatach prawie 300 tys. zł, łódzka - prawie milion złotych.

CZYTAJ TEŻ: Rowerzysta skarży się na brutalność strażników miejskich

Z raportu NIK wynika też, że strażnicy miejscy przekraczali swoje uprawnienia, nakładając nielegalnie grzywny na właścicieli samochodów za nieujawnienie na żądanie strażnika osoby, której powierzyli pojazd w chwili popełnienia wykroczenia. W takich przypadkach straż odstępowała od ustalenia sprawcy wykroczenia zarejestrowanego przez fotoradar, nie występowała również do policji o jego ściganie.

Przyczynę nielegalnego nakładania grzywien na właścicieli samochodów kontrolerzy NIK upatrują nie tyle w nieznajomości przez strażników ich uprawnień, ale w dążeniu do łatwego uzyskania jak największych wpływów zwiększających dochody gminy. Świadczy o tym m.in. fakt, że samorządy w swoich planach budżetowych z góry zakładały wielomilionowe wpływy z mandatów.

NIK stwierdził, że straże gminne i miejskie mają dość duże uprawnienia do dbania o porządek publiczny, ale nadmiernie koncentrują swoje działania na wykroczeniach komunikacyjnych, co jednak nie wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach. W ocenie NIK, działania funkcjonariuszy spowodowały utratę zaufania obywateli do administracji publicznej.

CZYTAJ TEŻ: Łódź: strażnicy dostaną paralizatory

Dariusz Grzybowski, komendant łódzkiej straży miejskiej, zapewnia, że w Łodzi każda kontrola odbywa się zgodnie z prawem.

- Strażnicy nie czyhają w krzakach, aby złapać kierowcę, który przekracza dozwoloną prędkość - podkreśla. - W Łodzi mamy tylko jeden fotoradar. W tym roku zmieniły się przepisy, kontrole możemy przeprowadzać tylko w oznakowanych miejscach. Od sierpnia ukaraliśmy ponad tysiąc osób.

NIK przyjrzał się mandatom z Daleszyc, Głuchołazów, Gru-dziądza, Kobylnicy, Krzymowa, Łagowa, Nowego Korczyna, Nysy, Pelplina, Kiszewa oraz Tarczyna. Według NIK, samorządy uzyskały nienależne korzyści. Izba oceniła, że w latach 2009-2010 straże gminne i miejskie w całym kraju nałożyły ok. miliona mandatów. Wysokość średniej grzywny to 300 zł, co daje kwotę ok. 300 mln zł, która nie wpłynęła do budżetu państwa.

ZOBACZ TEŻ; Garną się do straży miejskiej

Współpr. wola, kw

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
piesdrogowy
Jeżdżę na Zachodzie też, i widzę, że tam ograniczenia prędkości ustawia się w miejscach niebezpiecznych – tam, gdzie należy spowolnić ruch kołowy.
W Polsce ograniczenia prędkości ustawia się w różnych dziwnych, nieoczekiwanych miejscach, czasem w szczerym polu, lub w lesie i nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu. Służy do wyłudzaniu mandatów od zaskoczonych kierowców. Nieraz widzę na pustkowiu ograniczenie prędkości, następnie, po kilkuset metrach odwołanie ograniczenia. Czemu to ma służyć? Chyba tylko dezorientacji kierowców.
Tak właśnie CWANIAKUJĄ niektóre gminy.
l
lodzianin obserwator
Po rozruchach w Warszawie krytykuje sie policjanta po cywilnemu co tlumi rozruchy dopadajac do posranca .Czyta sie wpisy w internecie w ...jego obronie(!?)Przekracza sie predkosc CZYLI LAMIE PRZEPISY i ...krytykuje sie Straz Miejska!!Znajduje sie luki prawne ktore niepotrzebnie powstaly i ...MOZNA CWANIAKOWAC!!Na zachodzie sa kamery i jakos nikt tam nie dyskutuje a....przestrzega przepisow.ALE MY POLACY!!!!
k
kontra
Jak to możliwe że ludzie którzy powinni być przykładem w przestrzeganiu prawa sami je łamią? Co udowodnili obywatelowi? Czy liczyli na to że nikt się tego nie dopatrzy? Takie mamy panstwo że urzędnik to wladza absolutna a obywatel to przedmiot z bkturym można zrobić co się tylko zechce.
Dodaj ogłoszenie