Szokujące wyniki kontroli w łódzkich komisach samochodowych

Alicja Zboińska
Tomasz Frączek
2-letnie audi A8 za 50 tysięcy złotych albo 3-letnia honda civic za 3,5 tysiąca złotych - takie "promocje" na zakup aut urządzały komisy samochodowe z województwa łódzkiego. Promocyjne ceny widniały jedynie na fakturach zakupu, nabywcy płacili nawet 10 razy więcej. A wszystko po to, by nieuczciwi właściciele komisów płacili niższe podatki. Skarb Państwa stracił na tym w ciągu kilku lat aż 5 milionów złotych!

Transakcje szefów autokomisów sprawdził Urząd Kontroli Skarbowej w Łodzi. Postępowania prowadzone były w stosunku do 12 firm sprzedających auta, a przypadku 11 już się zakończyły.

- Stwierdziliśmy, że podatnicy zaniżali obroty z prowadzonej działalności, a co za tym idzie, także należne podatki - informuje Mariola Grabowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi. - Rozbieżności między cenami były zróżnicowane, a wartość sprzedaży była zaniżana średnio od kilku do kilkunastu razy.

Urzędnicy, aby dowiedzieć się, ile faktycznie klienci płacili za samochody musieli ich przesłuchać, a także zweryfikować dokumenty, w tym ubezpieczeniowe i kredytowe. Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej analizowali też ogłoszenia o sprzedaży samochodów, a także śledzili portale motoryzacyjne. Część świadków podawała faktyczną cenę zakupu.

Właściciele autokomisów nie mieli umiaru w wypisywaniu zaniżonych cen na fakturach. Według dokumentów 2-letni opel vectra kosztował 7 tys. zł, choć nabywca zapłacił faktycznie 43 tys. zł. 5-letnie renault laguna na fakturze kosztowało 2 tys. zł, choć zostało kupione za 32,7 tys. zł. 3-letniego nissana primerę "przeceniono" z 35 na 3,5 tys. zł, a trzyletniego opla astrę z 42 tys. zł na 6,5 tys. zł.

Urzędnicy analizowali też transakcje kupna-sprzedaży aut z wyższej półki. Okazało się, że jeden z przedsiębiorców kupował je w jednym z krajów Unii Europejskiej, przeważnie 2-3-letnie i lekko uszkodzone. Fałszował faktury zakupu, cenę aut zaniżał o 30-70 procent. Nabywcy luksusowych samochodów także nie chcieli faktycznie zapłaconych kwot w obawie przed tym, że wyda się jaki posiadają majątek.

Nabywcy luksusowych samochodów w "promocyjnych" cenach twierdzili, że kupowali je w złym stanie, a następnie naprawiali we własnych garażach, bez użycia odpowiedniego sprzętu. Mieli im pomagać uczynni sąsiedzi lub znajomi.

Na tych machlojkach Skarb Państwa stracił w sumie 5 milionów złotych. Oszuści musieli złożyć korekty deklaracji podatkowych i będą musieli zapłacić niedoszacowane podatki (dochodowy plus VAT) wraz z odsetkami.

CZYTAJ TEŻ: Właściciele szkół jazdy oszukują Skarb Państwa

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Klient1
Przy imporcie aut z zagranicy każdy tak robił bez wyjątku,przepisy były tak skonstruowane że inaczej się nie dało.
g
gosc
kara jest jedna wycofać kase do skarbówki w 7 dni
Dodaj ogłoszenie