MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W mieszkaniu w łódzkiej kamienicy jak w horrorze. Gałęzie uderzają w zdezelowane okno, lokatorka trzęsie się ze strachu

Magdalena Rubaszewska
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Gdy Beata Sobierska dostaje na telefon ostrzeżenie przed burzą i silnym wiatrem, zaczyna się trząść. A gdy burza nadciąga, słychać jej pomruki, trzęsie się już na dobre. - To przez to okno w kuchni, ledwo trzyma się futryny. Wystarczy silny podmuch wiatru i okno może wpaść do mieszkania. Albo szyby wybiją gałęzie rosnących tuż za oknem drzew - opowiada lokatorka mieszkania w kamienicy przy ul. Dachowej.

Atmosfera jak w horrorze. Burza rozpętuje się, gałęzie uderzają w szyby

Gdy więc burza szaleje wraz z nawałnicą, pani Beata czuje się jak w horrorze. Za oknem walą pioruny, błyskawice rozświetlają niebo, gałęzie uderzają w szyby, a wiatr wpadający przez szpary w oknie wyje.

- Siedzę pod tym oknem albo w fotelu i razem z moją sunią Szagą, która boi się burzy, się trzęsiemy - opowiada. - Jeśli potłuczone szyby wpadną do środka, to zawału dostanę.

Jakby tego było mało, gdy na miasto spada ulewa, przez dwa okna w pokoju do mieszkania leje się woda.

- Wtedy kładę po dwa ręczniki pod każdym, ustawiam wiaderko, a gdy ręczniki nasiąkną wodą, wykręcam je i znowu kładę - dodaje pani Beata.

W sprawie wybujałych gałęzi drzew interweniowała w administracji dwa razy, 20 kwietnia i 25 maja. Wnosiła o ich przycięcie. Powiedziano jej, że trzeba czekać.

- Trochę gałęzi sama oberwałam. Skróciłam je na tyle, na ile mogłam sięgnąć. Więcej nie dam rady. Jak się bardziej wychylę, to spadnę i kto mnie tam w dole pozbiera. Połamię kości, pies pójdzie do schroniska - denerwuje się Beata Sobierska.

Wymiana okien tylko na własny koszt

Jedynym rozwiązaniem jest wymiana kompletnie zdezelowanych okien. Ale na nową stolarkę okienną Beaty Sobierskiej nie stać. Miasto, które zarządza kamienicą przy ul. Dachowej, jej nie wstawi. Pani Beata dostała odmowę z Zarządu Lokali Miejskich dwa razy. Kamienica jest spoza zasobu mieszkaniowego gminy, czyli albo prywatna, a właściciela nie ustalono, albo jej stan prawny jest nieuregulowany. Ktoś z sąsiadów mówił, że właściciel zrzekł się kamienicy przy Dachowej.

Układanie asfaltu to już ostatni etap trwającego trzy miesiące remontu ulicy od ul. Piotrkowskiej do ul. Brzeźnej.

Remonty dróg w Łodzi. Kończą się prace na ulicy Brzeźnej. Ot...

Lokatorka podpisała bezterminową umowę najmu z Zarządem Lokali Miejskich, na jej mocy koszty remontów i napraw ponosi pani Beata. Tak było, dopóki żył jej mąż. Za własne pieniądze zainstalowali toaletę, w kuchni założyli nową podłogę, malowali ściany.
- Podpisałam tę umowę, inaczej straciłabym dodatek mieszkaniowy w wysokości 119 zł. Czynsz wynosi 480 zł. A ja otrzymuję 1 tys. 700 zł emerytury. Nie wykupuję części leków, bo już mi nie wystarcza pieniędzy. O nowych oknach nawet nie marzę - dodaje.

W kamienicy jak w horrorze. Co na to administracja?

W Rejonie Obsługi Najemców przy ul. Ciasnej powiedziano nam, że interwencję w sprawie gałęzi przyjęto, ale firma, która wykonuje takie zlecenia otrzymuje ich wiele. Na ul. Dachowej miało być wykonane za kilka dni. Zniecierpliwiona pani Beata zatelefonowała trzeci raz.

- Usłyszałam, że to zlecenie zostanie potraktowane priorytetowo. Co to znaczy, nie wiem. Jak okno wypadnie, a szyby się potłuką, to dziurę zabiję deskami. Już nie wiem, dokąd pójść w sprawie tych okien - załamuje ręce.

Z Wydziałem Nadzoru Właścicielskiego, który zarządza kamienicą, nie udało nam się skontaktować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: W mieszkaniu w łódzkiej kamienicy jak w horrorze. Gałęzie uderzają w zdezelowane okno, lokatorka trzęsie się ze strachu - Express Ilustrowany

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki