Widzę Łódź: Czas stawiania istotnych pytań [FELIETON]

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
13.05.2020 gdansk. zycie codzienne w czasie epidemii koronawirusa.  zamkniety zaklad fryzjerski.   fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
13.05.2020 gdansk. zycie codzienne w czasie epidemii koronawirusa. zamkniety zaklad fryzjerski. fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Liczni ekonomiczni eksperci wieszczą, że kryzys dopiero nadchodzi i skutki pandemii odczujemy jesienią, a nawet wiosną przyszłego roku.

Co prawda, jedną z bardziej frapujących rozrywek jest przypominanie sobie po latach tego, co zapowiadali rozmaici eksperci, ale tym razem przepowiadanie poważnego kryzysu nie jest szczególną odwagą. Pewnie też w tym trudnym czasie będziemy mieli okazję, by niejednokrotnie przekonać się, iż bliżej nam do bezwzględnej walki o przetrwanie niż solidarności. I nie uciekniemy przed koniecznością odpowiedzi na parę twardych pytań. Zarówno na poziomie osobistym, jak i związanym ze społecznością, w której dane jest nam funkcjonować. Być może nawet zaczniemy się w końcu domagać odpowiedzi dużo bardziej poważnych niż traktowanie łodzian w napisanym z urodą baśni z mchu i paproci raporcie o stanie miasta. Istotne jest również to, że okoliczności, które w niespodziewany sposób wybiły nas z obłaskawionego rytmu, do pewnego stopnia zweryfikują formułę rozwoju, jaką przybrały poszczególne ośrodki. Czy po raz kolejny nie okaże się jednak tak, że efektywniejsze jest inwestowanie w ludzi? Otaczanie się budynkami oraz nieustannie remontowanymi ulicami, stawianie na „kompetencyjne” teczki z ukończonymi kursami z zawodu dyrektorów czegokolwiek jest łatwiejsze oraz mniej kłopotliwe (ale za to puste) niż tworzenie wyjątkowości i siły miasta na bazie niekonwencjonalnych osobowości, postaci przede wszystkim utalentowanych, ogarniętych pasją, oddaniem dziedzinie, której się poświęcają. Bez znaczących, wybijających się (i nie chodzi o karierowiczów) jednostek, gromadzących wokół siebie gotowe działać drużyny, najpiękniejsze i najnowocześniejsze gmachy czy inwestycje pozostaną makietami. A wtedy okaże się, że na przykład z dwoma stadionami przy możliwościach pozbawionego osobowości sportu (dotyczy to zresztą aktualnie również w dużej mierze łódzkiej kultury) zostaniemy jak ten Himilsbach z angielskim. Nie tylko w kryzysie nie powinniśmy sobie na to pozwalać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie