Wypadek na Politechniki. Toyotą wjechała pod tramwaj [ZDJĘCIA+FILM]

mek
Anna Lewandowska/naszemiasto.pl
Nagły i niespodziewany manewr miał być przyczyną zderzenia toyoty z tramwajem w poniedziałek na al. Politechniki. Kobieta kierująca autem wjechała pod tramwaj linii 15. Poszkodowaną, z rozbitego samochodu wyciągać musieli strażacy.

28-letnia kobieta prowadząca toyotę yaris, po g. 13 jechała al. Politechniki, od ronda Lotników Lwowskich. Gdy dojechała do ul. Cieszyńskiej, nagle postanowiła skręcić w lewo.

Niespodziewany manewr zaskoczył motorniczego tramwaju linii 15, jadącego al. Politechniki. Nie zdążył zahamować i w efekcie uderzył w skręcającą toyotę. Tramwaj, zanim zdołał się zatrzymać, przepchnął samochód jeszcze o kilkanaście metrów.

Kobietę, z rozbitego samochodu wyciągnęli strażacy. Z urazami głowy, kręgosłupa i biodra, została przewieziona do szpitala im. Kopernika. Prowadzący oba pojazdy byli trzeźwi.

28-latka po badaniach została zwolniona do domu. Kobieta za spowodowanie zderzenia została ukarana mandatem w wysokości 300 zł.

Pokaż Bez tytułu na większej mapie

Wideo

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Flakon
No popatrz, a u nas w firmie mamy samochody porejestrowane w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Katowicach i Wrocławiu i wszystkie - co do jednego - na tablicy mają więcej liter niż cyfr. Chyba jakieś czary, co?
O
Ola
Odnosiłam się do konkretnego przykładu na Pana prośbę. W tamtym przypadku ewidentnie chodziło o czas wolny i kompletną podłość bo inaczej nie potrafię nazwać umyślnej kolizji. Zaznaczam, że była to wigilia. Dla nas nieco smutna, bo akurat wtedy tata był jedynym aktywnym zawodowo (mama zdążyła wyjść ze szpitala po operacji). Na szczęście nikomu nic się nie stało i to najważniejsze. Każdy zawód jeśli jest ważny jest stresujący. Jako kierowca osobiście staram się unikać jakiegokolwiek przejeżdżania przez tory (oczywiście gdzie się da) i nie wierzę innym uczestnikom ruchu.
M
Motorniczy
Pewnie to był świadek który w d**e i g***o widział. Pierwsze co zrobiłem to wyskoczyłem i zobaczyłem czy kierującej nic nie jest, a później zgłosiłem na centrale. Po drugie może zatrudnimy tego świadka jako prędkościomierz do tramwaju jak wie lepiej.
K
Korbiarz
No to parę spraw się wyjaśniło.
Natomiast co do wolnego. Jak nie ma innego motorniczego to ja dalej jadę. Wolne wtedy mogę mieć teoretycznie: minęła godzina zmiany, powinienem zjechać już do zajezdni lub podobne sprawy. Jak mam jeszcze 5 godzin pracy od zakończenia czynności po kolizyjnych to kontynuuję pracę i nie mam wolnego.
O
Ola
Panie Korbiarz, znam przepisy i znaki drogowe. Może Pan o tym nie wiedzieć, ale w tamtym czasie zawracanie było możliwe dla pojazdów z oznaczeniem TAXI wiozących klienta. Za stanie na torowisku mój tata otrzymał mandat, ale prawda jest taka, że ten motorniczy zrobił to umyślnie. Sama słyszałam jak motorniczy mówił, że już ma wolne. Była policja, nie są to słowa tylko moje i mojego taty. Na szczęście on również otrzymał mandat, dzięki świadkowi który powiedział że tramwaj nadjeżdżając w stronę auta, ewidentnie widział pojazd, trąbił a i tak uderzył. Nie oskarżam wszystkich motorniczych o podobne czynności, sama jestem pasażerką i niestety częstym świadkiem różnych zachowań motorniczych, które czasem bywają nietypowe. Inaczej bym się nie wypowiadała tutaj.
K
Korbiarz
Kilka lat temu? Chciał zawrócić Kościuszki/Zamenhofa?
Kilka czyli maksymalnie 9lat czyli 2004/2005r., a od lat dziewięćdziesiątych nie można tam skręcać ani zawracać.
Stanie na torowisku? Zapoznaj się z Art. 28 Kodeksu Drogowego.
Wolne po tej kolizji? Twój tata widział jak motorniczego zmienia inny motorniczy (pomijając planową zmianę jak temu pierwszemu skończyły się godziny pracy)? Jak nie to nie pisz bzdur o wolnym po kolizji.
To jak odbyła się kolizja to mamy tylko słowa twojego taty. Jak kolizja była faktycznie z winy motorniczego to nie oskarżaj o takie samo zachowanie wszystkich motorniczych.
O
Ola
Ja nie byłabym taka pewna w twierdzeniu, że ta pani nagle pojawiła się na torach. Tramwaj równie dobrze mógł być nieco już rozpędzony kiedy dziewczyna znalazła się na torach i mogła to sygnalizować. Motorniczy uważają, że tory są tylko dla ich maszyn a wszystko co na nich się znajduje zależy od dobrej woli motorniczego czy wjedzie w to czy "zaczeka" aż kierowca samochodu przejedzie. Nie raz byłam świadkiem takiej jazdy motorniczych, jak taki ma kiepski dzień to różnie może być. Czujecie się na prawie bo przecież ludzi wozicie.
O
Ola
Oczywiście, że w takim przypadku dostajecie wolne! Nie zapomnę sytuacji sprzed kilku lat, kiedy to mój tata taksówkarz w wigilię jadąc na północ ulicą Kościuszki i chcąc zawrócić na wysokości ulicy Zamenhofa czekał na pustych torach i ustępował pierwszeństwa jadącym Kościuszki w stronę południową, a zbliżający się wówczas tramwaj zatrzymał się na przystanku, czekał aż pasażerowie wysiądą/wsiądą, po czym pozamykał drzwi i ruszył wolno uderzając w czekającą taksówkę. Czyżby rzuciło mu się na oczy ??? Wigilię facet miał już wolną, za to mój tata nie dość że pozostał bez pracy na kilkanaście dni w okresie dobrym dla tego zawodu, to jeszcze mechanicy mieli sporo roboty bo auto zniszczone. Pomyślał o sobie, a innym zmartwień przysporzył. Nie zawsze respektujecie innych na drodze, uważając że tory są tylko wasze!
m
móżdżek
Zupełnie niepotrzebnie zrobiłeś ten wywód.
Jest on logicznie i matematycznie poprawny, ale nie dla tych ciołków, które tu piszą.
Żaden nic nie zrozumiał – nie ten poziom..
Czółko !
j
jeden z nich
odpierd.l się od motorniczego !! ta wsiowa baba niech najpierw nauczy się jeździć, a potem przyjeżdża do miasta !! ile ludzie stracili czasu przez to babsko z wiochy !!
A
Adam
Nie jestem blondynem. Nie masz zielonego pojęcia o drodze hamowania tramwaju(na zamieszczonym zdjęciu samochód jest przepchnięty o długość jednego wagonu ok.14m, a Ty piszesz o 40m coś tu chyba pomyliłeś),a w szczególności o tym jaki wpływ na drogę hamowania tramwaju mają warunki atmosferyczne i otoczenie przez które biegnie torowisko(np.na ul.Konstantynowskiej koło parku na Zdrowiu naprzeciwko ZOO jest ślisko przez cały rok!)! To właśnie tacy super specjaliści od wszystkiego jak Ty są w większości przyczyną takich zdarzeń!Pozdrawiam
k
kierowniku
A co miał robić? Czy jest jakiś nakaz podejścia do tego samochodu albo zakaz trzymania rąk w kieszeniach i patrzenia się przy okazji?
K
K
A może i motorniczy się zagapił? też człowiek i też kierowca i też ma prawo!!!!
k
kropek
Z premedytacja próbujesz zaistniec w prasie............nie wiem jak mozesz zwlasnej glupoty czerpac radosc zaistnienia w prasie-to chore zatrzymaj sie kiedy nie jest jeszcze za mozna sie leczyc bo moze byc juz dla ciebie za pozno.......z powazaniem......
K
Korbiarz
Napiszę ci tak:
Nie mam samochodu i nie chcę mieć. Jeżdżę komunikacją miejską. Wiem jak to jest jak pojazd MPK nie przyjedzie (miał wypadek, zepsuł się lub coś innego).
Z powyższych względów nawet jak mam wagon z kamerą z przodu i jest ewidentna wina samochodu to staram się uniknąć kolizji.
Rozwalić komuś samochód to nie jest przyjemność. Przyjemnością dla mnie jest spokojnie wykonywać swoją pracę. Praca motorniczego to jest uczciwy sposób na utrzymanie rodziny.

Twoje insynuacje to sposób na odreagowanie? Teraz się mścisz? Pewnie byłeś w podobnej sytuacji jak ta pani i w zaparte szedłeś, a jednak policja na podstawie śladów stwierdziła twoją winę.
Dodaj ogłoszenie