Zamordowany 11-latek z Katowic nie był jedyną ofiarą Tomasza M.? Prokurator Łubniewski: Sprawdzamy każdy ślad bardzo dokładnie

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Morderca chłopca z Katowic ma na swym koncie inne zabójstwa? - Każdy ślad jest sprawdzany bardzo dokładnie i analizowany. To ważne. Nie możemy niczego przeoczyć - mówi prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Potwierdza także, że śledczy przeprowadzają badanie georadarem, by sprawdzić czy Tomasz M. wcześniej dopuścił się podobnej zbrodni.

Na trzy miesiące do aresztu trafił 41-letni mężczyzna, który przyznał się do porwania i zabójstwa 11-letniego Sebastiana. Ta tragiczna historia wstrząsnęła całą Polską. Mieszkańcy Katowic, baczniej przyglądają się swoim dzieciom. Jak mówią, strach, że historia może się powtórzyć, pozostanie jeszcze bardzo długo.

Śledczy na zlecenie prokuratury sprawdzali miejsce, w którym M. chciał ukryć zwłoki, między innymi georadarem.

- Potwierdzam, że takie czynności miały miejsce, nie mogę jednak ujawnić, które dokładnie miejsca były sprawdzane. Potwierdzam także, że na Niwce znaleźliśmy kości, jednak po zbadaniu okazały się one zwierzęce - mówi prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu i dodaje. - Każdy ślad jest sprawdzany bardzo dokładnie i analizowany. To ważne. Nie możemy niczego przeoczyć. Nie możemy dopuścić do tego, by ktoś nam zarzucił, że coś przeoczyliśmy. Każda informacja jest bardzo dokładnie weryfikowana.

Śledczy nie mogą wykluczyć, że 11-letni Sebastian z Katowic nie był pierwszą ofiarą Tomasza M.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Przypominamy: 11-letni Sebastian z Katowic bawił się na placu zabaw w Dąbrówce Małej, w pobliżu szkoły, do której uczęszczał. Do domu miał wrócić o godzinie 19, jednak wysłał do mamy wiadomość SMS, by ta pozwoliła mu zostać na placu zabaw jeszcze pół godziny. Gdy 22 maja chłopiec nie pojawił się w domu o umówionej godzinie, kobieta zaczęła szukać syna na własną rękę. Rozesłała także informację w mediach społecznościowych.

Kilka godzin później, o godzinie 22 oficjalnie powiadomiono policję o zaginięciu chłopca. Ruszyły poszukiwania. Funkcjonariusze gromadzili nagrania z monitoringu miejskiego, ale także innych miejsc, w których widniały kamery. Całe zadanie było o tyle trudne, że był to weekend. Sprawdzanie monitoringu rozpoczęło się jeszcze w nocy. W końcu trafili na nagranie, które zarejestrowało białego forda mondeo.

- Na nagraniu widać zarówno chłopca, jak i samochód. Na kolejnym nagraniu widać jak samochód szybko zawraca i odjeżdża z miejsca - poinformowała Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji.

Na nagraniu było widać dokładnie tablice rejestracyjne samochodu. Gdy tylko ustalono, kto może być sprawcą, policjanci wiedzieli, że liczy się każda minuta.

- Od ustalenia do zatrzymania sprawcy minęło 40 minut - mówiła Nowara.

Policjanci najpierw szukali M. w mieszkaniu. Ostatecznie został zatrzymany w swojej firmie w Sosnowcu. Tomasz M. przyznał śledczym, że uprowadził i zabił chłopca. Śledczy znaleźli ciało 11-latka zaledwie 200 metrów od miejsca zatrzymania.

Już wtedy funkcjonariusze wiedzieli, z kim mają do czynienia. 41-latek ma bowiem bogatką kartotekę. Jak ustaliliśmy, w 2008 roku porwał sprzed sklepu w Siemianowicach Śląskich chłopca. Przetrzymywał go kilka godzin. W tym czasie wykonał mu zdjęcia o treści pedofilskiej, a następnie odwiózł na miejsce, z którego go uprowadził.

W 2009 roku Sąd Rejonowy w Siemianowicach Śląskich skazał M. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Akta tej sprawy zostały przekazane do Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, która prowadzi sprawę zabójstwa 11-latka. Ponadto w 2018 roku sąd wydał mężczyźnie zakaz zbliżania się do rodziny. Jak ustaliliśmy, mężczyzna znęcał się nad swoją byłą żoną.

Śmierć 11-letniego Sebastiana z Katowic wstrząsnął mieszkańcami Katowic. Tłumy przyszły na jego pogrzeb.

Katowice we łzach. Pogrzeb 11-letniego Sebastiana. Porwanego...

Dlaczego, mimo wyroku, M. nie widnieje w rejestrze przestępców seksualnych? Rejestr taki jest dostępny w internecie od 1 stycznia 2018 roku. Na specjalnej stronie internetowej możemy sprawdzić dane osobowe i adres zamieszkania przestępców seksualnych. Widać zdjęcia twarzy przestępców i ich nazwiska. Dane Tomasza M. w jawnym rejestrze nie widniały.

W jawnym rejestrze nie znajdziemy bowiem pedofilów, poza jednym wyjątkiem, czyli działaniem pedofila w warunkach recydywy, pod warunkiem, że skazano go po 1 października 2017 roku. Dane M. znajdują się w rejestrze niejawnym, do którego dostęp mają policja i inne służby, a także osoby chcące zatrudnić kogoś do pracy z dziećmi, na przykład w przedszkolu.

W czasie przesłuchania Tomasz M. przyznał śledczym, że chciał porwać dziewczynkę, ale się pomylił, bo 11-latek miał dłuższe włosy. Zabił go, bo bał się, że zostanie rozpoznany.

Na rodziców dzieci, które uczęszczały do szkoły z chłopcem, padł blady strach.

Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 47 w Katowicach, do której uczęszczał chłopiec, sprawy komentować nie chce. - Nie będziemy rozmawiać z mediami - oznajmiała DZ wicedyrektorka. Rodzicom, którzy odprowadzają swoje dzieci do szkoły, łzy cisną się do oczu. Wszyscy czekają, aż ich pociechy przekroczą próg budynku, nim zaczną mówić.

- Niewyobrażalna tragedia. Mam dzieci w podobnym wieku. Młodsze zawsze odwożę sam. Czasem odprowadza je żona, ale starsze chodzą już same. Teraz będzie strach - przyznaje jeden z ojców.

- Moja córka jest już w szkole, bezpieczna, więc mogę odetchnąć. To dobra szkoła, zawsze miała opinię bezpiecznej, ale po tym co się wydarzyło, zastanawiam się nad zmianą - dodaje jedna z matek.

Rodzina chłopca błyskawicznie została objęta pomocą psychologiczną. Na wsparcie mogą także liczyć uczniowie, ich rodzice, a także nauczyciele SP nr 47 w Katowicach, do której chłopiec uczęszczał.

- Wszyscy członkowie rodziny zostali objęci wsparciem psychologa, a w opiekę nad rodziną włączyła się również szkoła - zapewnia Michał Łyczak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Katowicach. - Zaproponowaliśmy także wsparcie ze strony specjalistycznej poradni rodzinnej. W placówce powołany został specjalny zespół kryzysowy, w skład którego wchodzą pracownicy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Katowicach oraz pracownicy szkoły - zapewnia Łyczak.

Jak dodaje, wsparciem psychologicznym objęto dzieci z klasy, do której uczęszczał chłopiec, jak również dzieci z innych klas.

- Na pomoc psychologów mogą liczyć także nauczyciele z tej szkoły. Jesteśmy w stałym kontakcie z placówką i pomagamy na bieżąco - dodaje rzecznik UM Katowice.

W Sosnowcu, gdzie rozegrała się tragedia, wśród mieszkańców bardzo szybko rozeszła się informacja, kim jest i czym zajmował się zatrzymany przez policję 41-latek. W samym centrum miasta znajduje się lokal usługowy, którego właścicielem jest Tomasz M. Witryna została już zdewastowana, a napisy na murach nie pozostawiają wątpliwości co do tego, co czują i myślą mieszkańcy Sosnowca. Na murze napisano: „pedofil”, „diabeł czeka na ciebie ”, „śmierć pedofilom”.

- Szok i niedowierzanie – mówi starsza kobieta przechodząca obok lokalu, trzymająca mocno swojego wnuczka za rękę. - Aż mam ciarki na plecach, gdy na to patrzę. Straszne – komentuje.

Sąsiedzi mieszkający w czterokondygnacyjnej kamienicy, na parterze której znajduje się lokal Tomasza M., nie mają dobrego zdania o zatrzymanym.

- Wiem, o kogo chodzi. Wolałem się trzymać z daleka. Gbur, szkoda słów, nieprzyjemny człowiek – mówi z żalem jeden z sąsiadów.

Inny sąsiad zwraca uwagę, że 41-letni mężczyzna nie jest sympatyczną osobą. - Ten człowiek źle wypowiadał się o innych ludziach. Udawał spokojnego, ale był bardzo nieprzyjemny w relacjach z innymi – mówił pan Jerzy, mieszkaniec kamienicy.

- Ostatnio jak u niego byłam, to był bardzo niespokojny. Nawet spytałam go, czemu jest taki nerwowy – opowiada DZ inna sąsiadka.

Psycholożka Monika Sroka-Ossowska, która prowadzi konsultacje za pośrednictwem portalu Avigon.pl, wsłuchuje się w reakcje mieszkańców Sosnowca oraz internautów. Uważa, że najważniejsze to przerwać łańcuch agresji.

- Sytuacja krzywdy, szczególnie krzywdy dziecka, wywołuje skrajne emocje i ciężko powstrzymać tutaj agresję, szczególnie na początkowym etapie. Ważną rolę odgrywają w tym przypadku lokalne służby, które muszą zapanować nad porządkiem. Niestety agresja napędza agresję. Mówimy tutaj zarówno o agresji fizycznej, jak i werbalnej, jaką jest hejt w internecie. Ważne, aby przerwać ten łańcuch - mówi DZ Monika Sroka-Ossowska.

Jak podkreśla, ważne, aby nie eskalować napięcia, w czym ogromna rola również mediów.

- Są osoby bardzo emocjonalne, u których nawet drobny bodziec wywołuje reakcję agresywną. Opanowanie takich odruchów to kwestia indywidualnej pracy z psychologiem lub psychoterapeutą - dodaje Sroka-Ossowska.

Z kolei ogromnie wstrząśnięta tragedią pani Ewelina nie potrafi ukryć emocji. Widywała Tomasz M. nawet kilka razy w ciągu dnia. Jak mówi, nie podejrzewała, że może dojść do takiej tragedii.

- Mieszkam tu obok, jestem w szoku. Widywałam go codziennie. Kupowałam u niego. Był dla mnie bardzo miły. Był bardzo zapracowany, pracował nawet w nocy. Często się zdarzało, że wychodziłam z psem o drugiej, a on jeszcze tutaj był, choć była sobota lub niedziela. Z partnerem mówiliśmy, że to bardzo pracowity facet. Nie mogę dojść do siebie – mówi roztrzęsiona pani Ewelina.

Po namyśle dodaje, że M. jest despotyczny, ale i bardzo profesjonalny w swojej pracy.

- Jako człowieka bym go nie polubiła, ale widać, że był oddany pracy. Mówił, że buduje dom. Widziałam kryzys w małżeństwie. Parę lat temu pracował z żoną, to była bardzo fajna dziewczyna. Później przyjeżdżały do niego inne kobiety. Miałam wrażenie, że się rozwiedli. To dla mnie bardzo trudne – dodaje nie kryjąc łez pani Ewelina.

Nie przeocz

Tomasz M. ma zarzuty i jest tymczasowo aresztowany

W poniedziałek, 24 maja 41-latek został doprowadzony do prokuratury. Jego przesłuchanie trwało 5 godzin. Mężczyzna bez emocji i cienia skruchy opowiadał ze szczegółami, jak uprowadził, a następnie zamordował chłopca. Wiele wskazuje na to, że do zbrodni mogło dojść w mieszkaniu siostry mężczyzny. 41-latek "spakował" ciało chłopca do kartonu i wywiózł na Niwkę, gdzie chciał go zabetonować na terenie, na którym budował dom. Nie zdążył - został zatrzymany.

Mężczyźnie postawiono dwa zarzuty. Pierwszy zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, treści drugiego zarzutu prokuratura dla dobra śledztwa nie ujawnia. 25 maja decyzją sądu mężczyzna został aresztowano tymczasowo na okres trzech miesięcy.

Zobacz koniecznie

Na jaw wychodzą kolejne wątki związane z Tomaszem M. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu zdecydowała o wznowieniu śledztwa w sprawie samobójstwa 13-letniej Dominiki. Nastolatka w listopadzie 2020 roku odebrała sobie życie, rzucając się z budynku opuszczonej piekarni w Sosnowcu.

Musisz to wiedzieć

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zgazata porażka

Z
Ziut

Powinna być kara śmierci. Po co takiego śmiecia żywić tyle lat?

S
Smutna prawda

Te słowa o współczuciu i inne bzdety tych ludzi można między bajki włożyć. Moment porwania na pewno ktoś widział, na pewno ktoś mógł od razu powiadomić kogo trzeba, ale.... teraz każdy ma innych daleko w d..pie, dlaczego? Dlatego, że nie można już liczyć na drugiego człowieka, tym bardziej każdy rodzic powinien edukować swoje dzieci, czyli nie licz na innych, broń się, czymkolwiek, w razie czego policjanci ci pomogą, na zwykłych tzw. obywateli czyli c.i.u.l.w.a.j.s.ó.w można nasikać.

Dodaj ogłoszenie