Atak rasistowski w Kutnie. Oskarżony o pobicie obcokrajowca bronił się w sądzie... Koranem

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Rafał L. nie przyznał się do winy. Przekonywał, że właściciela baru uderzył przypadkowo. I go przeprosił.Nie mam nic do ludzi z Bangladeszu. Wcześniej przez osiem lat przebywałem w Londynie, gdzie znałem obywateli Bangladeszu i nigdy nie było sytuacji, abym wobec nich używał słów wulgarnych na tle rasowym i narodowościowym. Feralnej nocy w Kutnie po prostu zderzyliśmy się głowami, kiedy byłem wyprowadzany z lokalu – zeznał Rafał L.I chciał się dobrowolnie poddać karze. Niestety, nie miał adwokata i nie bardzo wiedział jaką karę zaproponować. W tej niecodziennej sytuacji prokurator Monika Fidos podpowiedziała mu, że zarzucane mu przestępstwo zagrożone jest karą od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Wówczas 32-latek zaproponował karę w wysokości trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok oraz zadośćuczynienie: tysiąc złotych dla pokrzywdzonego i 500 zł dla jego partnerki. Monika Fidos nie zgodziła się na taką karę uważając, że jest zbyt niska. Kiedy oskarżony nieco zaostrzył karę dla siebie, prokurator Chmiela przerwał tę „licytację” i przystąpił do przesłuchania obcokrajowca w charakterze świadka. W tym momencie oskarżony zaczął wtrącać swoje trzy grosze i zachowywać się nonszalancko. Reakcja sędziego Chmieli była natychmiastowa i zdecydowana. Zagroził, że wezwie policję, co dla Rafała L. mogłoby się skończyć dwutygodniowym aresztem.Poskutkowało. Od tej pory 32-latek zachowywał się należycie.
Proces 32-letniego Rafała L, któremu prokuratura zarzuciła pobicie i znieważenie obywatela Bangladeszu prowadzącego bar z kebabem w Kutnie, zaczął się w piątek w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

Do zdarzenia doszło 19 czerwca 2018 roku. Według śledczych, Rafał L. zjawił się w barze po północy, kiedy lokal był już zamknięty. Mimo to wszedł do środka i domagał się porcji kebabu. Właściciel tłumaczył, że jest już za późno: właśnie sprząta i szykuje się do wyjścia. Bez efektu. W pewnym momencie Rafał L. podszedł do obywatela Bangladeszu i uderzył go głową w twarz. Wkrótce wyszedł z baru. Tymczasem pokrzywdzony – jak zeznał w sądzie – stracił przytomność i został odwieziony do szpitala. Okazało się, że doznał złamania nosa.

Oskarżony – co jest rzadkością – bronił się sam, bez wsparcia adwokata. Zaskoczył wszystkich, bowiem w sali sądowej pokazał posiadany przez siebie Koran, co miało świadczyć o tym, że jest tolerancyjny i że nie żywi żadnej urazy wobec przedstawicieli innych narodów i religii. Odpowiadając na pytania sędziego Marka Chmieli, Rafał L. wyjaśnił, że ma średnie wykształcenie, jest bez zawodu i że pracuje w zakładzie produkcyjnym. Potwierdził, że kiedyś doszło do zatargu z interweniującym policjantem, podczas którego naruszył jego nietykalność.

W swoim wystąpieniu prokurator Monika Fidos zarzuciła oskarżonemu, że od 2015 roku przychodził od czasu do czasu do baru z kebabem i słowami obelżywymi znieważał właścicieli: 39-letniego mężczyznę i 42-letnią kobietę, oboje z Bangladeszu. A potem uderzył głową w twarz pokrzywdzonego. Napaść ta została nagrana przez kamerę monitoringu, co pokazano podczas projekcji w sądzie.

Rafał L. nie przyznał się do winy. Przekonywał, że właściciela baru uderzył przypadkowo. I go przeprosił.

Nie mam nic do ludzi z Bangladeszu. Wcześniej przez osiem lat przebywałem w Londynie, gdzie znałem obywateli Bangladeszu i nigdy nie było sytuacji, abym wobec nich używał słów wulgarnych na tle rasowym i narodowościowym. Feralnej nocy w Kutnie po prostu zderzyliśmy się głowami, kiedy byłem wyprowadzany z lokalu – zeznał Rafał L.

I chciał się dobrowolnie poddać karze. Niestety, nie miał adwokata i nie bardzo wiedział jaką karę zaproponować. W tej niecodziennej sytuacji prokurator Monika Fidos podpowiedziała mu, że zarzucane mu przestępstwo zagrożone jest karą od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Wówczas 32-latek zaproponował karę w wysokości trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok oraz zadośćuczynienie: tysiąc złotych dla pokrzywdzonego i 500 zł dla jego partnerki.

Monika Fidos nie zgodziła się na taką karę uważając, że jest zbyt niska. Kiedy oskarżony nieco zaostrzył karę dla siebie, prokurator Chmiela przerwał tę „licytację” i przystąpił do przesłuchania obcokrajowca w charakterze świadka. W tym momencie oskarżony zaczął wtrącać swoje trzy grosze i zachowywać się nonszalancko. Reakcja sędziego Chmieli była natychmiastowa i zdecydowana. Zagroził, że wezwie policję, co dla Rafała L. mogłoby się skończyć dwutygodniowym aresztem. Poskutkowało. Od tej pory 32-latek zachowywał się należycie.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Bandytów i bandyckie zachowania należy tępić bezwzględnie.
D
Dnolald Rusk
Mogę oddać kał komuś do sloikow
One men one jar
U
Uc
Czyli cała rodzinka Sędzia i prokurator! To tylko w Polsce może tak być.
Dodaj ogłoszenie